Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Zbigniew Bartman: Nie skończyliśmy pięciu piłek meczowych

Zbigniew Bartman: Nie skończyliśmy pięciu piłek meczowych

Polscy juniorzy jechali na mistrzostwa Europy z nadziejami na przywiezienie medalu. Nie udało się. Wyróżniającym się zawodnikiem zakończonych w rosyjskim Kazaniu mistrzostw Europy juniorów był niewątpliwie Zbigniew Bartman.

Poszczególni zawodnicy zaprezentowali się na tyle dobrze, że trener I reprezentacji seniorów Raul Lozano zdecydował się na powołanie trzech z nich na zgrupowanie przygotowującej się w Spale do mistrzostw świata kadry Polski.

Wyróżniającym się zawodnikiem zakończonych w rosyjskim Kazaniu mistrzostw Europy juniorów był niewątpliwie Zbigniew Bartman. W kluczowym dla losów Polaków na mistrzostwach meczu ze Słowenią zdobył 30 punktów, w tym 20 z ataku. Po powrocie zapytaliśmy zawodnika, dlaczego mimo dobrej postawy zespołu nie udało się osiągnąć sukcesu.



Tomasz Kowalik: Co się stało? Jechaliście do Kazania bądź, co bądź z nadziejami na medale…

Zbigniew Bartman: Wiadomo, zawsze są nadzieje. Grupa była ciężka, co wiedzieliśmy już z góry. Myślę, że decydujący wpływ na nasz występ miał mecz ze Słowenią. Dobrze rozpoczęliśmy z Ukrainą, wygraliśmy to spotkanie 3-1. W następnym meczu, właśnie ze Słowenią, też dobrze się zaprezentowaliśmy… i przegraliśmy wygrany mecz. Była nawet taka dosyć śmieszna sytuacja, że Włoch, w tie-breaku przy 14-10 dla nas zapisał już na kasecie meczu Polska – Słowenia 3-2, schował kasetę do torby, a tu nagle zrobiło się 20-18 dla Słowenii. Z jednej strony śmieszna sytuacja, a z drugiej dramatyczna.

Powiedz jak do tego doszło, że prowadząc 14-10 przegraliście 18-20?

Zbigniew Bartman: Zaczęliśmy tie-break’a punkt za punkt do stanu 5-5. Na zagrywkę poszedł Janeczek i przytrzymaliśmy ich blokiem, cztery czy pięć bloków pod rząd było. Odjechaliśmy im na pięć, sześć punktów. Później, co przejście oni albo psuli zagrywkę albo oddawali nam piłkę. Wyglądało to tak, jakby już się poddali. Było bodajże 13-8 kiedy zepsuliśmy dwie zagrywki pod rząd. Przy 14-10 dla nas Słoweniec zaatakował bezpośrednio we flagi i już mogło być po meczu, ale… my zrobiliśmy siatkę. No i potem się zaczęło. Ich zawodnik poszedł na zagrywkę, „walnął asa” – 14-11. Następnie rozegraliśmy sobie pięknie akcję, bez bloku, jednak w jakiś niesamowity sposób piłka została wybroniona przez Słoweńców – wygrali tę akcję. Później jeszcze Słoweniec atakował z kontry, z siódmego metra, zostawiliśmy go bez bloku, bo takich piłek się nie blokuje, a on zaryzykował, uderzył jakby atakował z drugiej linii, zaskoczył nas i zdobył punkt. Przy stanie chyba po 16 miałem trzy piłki w górze na przewagę dla nas, ale ani jednej nie udało mi się skończyć. Gdybyśmy grali na mniejszej sali to szybciej sufity by były od bloku. Hala, w której graliśmy była bardzo duża. Bandy były strasznie szeroko ustawione i było bardzo dużo miejsca do gry. Jak atakowałem za pierwszym razem, piłka wyszła pod sufit, w bandę ale Słoweńcy jakoś to wybronili i przebili się do nas z powrotem. Następna akcja identyczna, czyli potrójny blok. Znowu obiłem blok, piłka wychodzi za końcowe bandy, które grodzą boisko od strony zagrywki, a oni przeskakują i przebijają z powrotem do nas. Następnej piłki też nie skończyłem, za to oni wyprowadzili akcję. Niesamowite rzeczy robili. Ludzie na trybunach patrzyli na to, co się dzieje, nie wierząc, że takie spotkanie przegrywamy. Daliśmy z siebie wszystko, ale szczęście sprzyjało Słoweńcom. Ja sam atakowałem w tamtym meczu ze czterdzieści razy i około czterdziestu razy przyjmowałem. Po tym spotkaniu opadłem fizycznie i przez cztery dni nie mogłem się odnaleźć.

Co było dalej, przecież przegranie jednego meczu nie eliminowało was z walki o medale?

Zbigniew Bartman: Później był mecz z Serbami. Oglądaliśmy mecz Słowenia – Serbia, gdzie Słoweńcy wygrali 3-0 i chyba Serbów troszeczkę zlekceważyliśmy. Wyszliśmy na nich tak „olewczo” i przegraliśmy ten mecz 1-3 przez własną głupotę. Myślę, że to właśnie był koniec szans na medal. Już dwa spotkania w grupie mieliśmy przegrane, a zostało nam jeszcze jedno najtrudniejsze – z Rosjanami. Teoretyczne wygrywając z Rosją szanse jeszcze mieliśmy. (Aby Polska mogła awansować, Słowenia mająca na swoim koncie tylko jedną porażkę – przegrała 0-3 z Rosjanami – musiałaby przegrać jeszcze co najmniej jedno spotkanie z którymś z pozostałych zespołów – przyp. redakcji) W meczu z Ukrainą Słowenia, przegrywała 1-2, a powinno być już po meczu, bo pierwszego Ukraińcy wygrali do 15, trzeciego do 20, a w drugim przegrali do 23 mając cztery piłki setowe. Ale niestety Słoweńcy wygrali 3-2 to spotkanie. Drugi raz pod rząd im się udało wywinąć z opresji.

No i to chyba na tyle. Potem graliśmy z Belgią, też podeszliśmy do tego trochę lekceważąco, na szczęście Belgia nie dorównywała nam umiejętnościami. Wygraliśmy to spotkanie spokojnie 3-1.

Czy już wiecie gdzie był popełniony błąd? Co się stało, że wypadliście poniżej oczekiwań?

Zbigniew Bartman: Gdzie był błąd? Błąd był taki, że nie skończyliśmy pięciu piłek meczowych w meczu ze Słowenią. Bo jakbyśmy to spotkanie wygrali, mielibyśmy dwa zwycięstwa w grupie. A tak, do meczu z Serbią wyszliśmy może nie jak zbite psy, ale troszkę byliśmy „zdołowani” tą porażką. Nikt nie myślał o graniu, tylko o tym, jak mogliśmy przegrać spotkanie z poprzedniego dnia. Chyba nie należy szukać jakiegoś ogólnego błędu, jedynie ta porażka ze Słowenią tak na nas wpłynęła.

No cóż, było, minęło. Teraz jest jeszcze szansa na pokazanie się w mistrzostwach świata…

Zbigniew Bartman: O ile będą kwalifikacje do mistrzostw świata, to będziemy się starali jeszcze coś na zakończenie ugrać.

Ze Zbigniewem Bartmanem rozmawiał Tomasz Kowalik – reprezentacja.net

Wywiad zamieszczono dzięki uprzejmości i we współpracy z serwisem Polskich Reprezentacji – reprezentacja.net

źródło: reprezentacja.net

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacje młodzieżowe

Więcej artykułów z dnia :
2006-09-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved