Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Krzysztof Śmigiel: Sam się zapiszę do PLS

Krzysztof Śmigiel: Sam się zapiszę do PLS

- Skoro nie chcieli mnie w ekstraklasie, to sam się do niej zapiszę. Z Gorzowem. Tylko dajcie nam trochę czasu. Jeśli nie uda się w tym sezonie to na pewno skutecznie zapukamy do PLS za rok - zapowiada kapitan GTPS Dziewulski Inkaso Team.

Miejsce gorzowskiej siatkówki jest w ekstraklasie – zgodnie powtarzają działacze, zawodnicy i kibice. Przed nadchodzącym sezonem w GTPS wreszcie działo się dużo dobrego. Klub nie ma już problemów organizacyjnych, a naszym działaczom udało się zebrać w jednym miejscu młodych, żądnych sukcesów siatkarzy. To daje nadzieję, że w ciągu dwóch lat gorzowianie znów będą cieszyć się pojedynkami na najwyższym szczeblu. Jako ostatni do Gorzowa trafił Krzysztof Śmigiel. Zawodnik doświadczony, który przed kilkoma laty z powodzeniem grał w reprezentacji Polski, w 1996 r. pojechał z nią nawet na igrzyska olimpijskie do Atlanty. Zdobywał też medale mistrzostw Polski. Z nim w składzie naprawdę możemy zdziałać wiele.

Mamy tu w Gorzowie całkiem nowy zespół, złożony z zawodników z całej Polski. Taka mieszanka doświadczonych graczy z utalentowaną młodzieżą – tweirdzi Krzysztof Śmigiel. – Dla wielu zawodników zupełnie nowe jest to, że w GTPS wszystko przygotowywane jest bardzo profesjonalnie. Oni czują, że robią tutaj coś wielkiego i może dlatego mogą być trochę zablokowani. Dopiero się poznajemy, dużo czasu poświęcamy na zgranie, a i tak jeszcze nam dużo brakuje. Na dodatek, jesteśmy w tej chwili w mocnym treningu, do którego mecze są tylko przystawką. Ćwiczymy jednak spokojnie, bo mocno wierzymy, że na początek ligi [GTPS zagra 7 października z Avią Świdnik – przyp. red.] będziemy już w pełnej gotowości.



Chcemy zrealizować plan, który postawił nam zarząd, czyli awans do czwórki. Nie będę obiecywał walki na noże o awans, bo to może nam tylko zaszkodzić. Trochę już w Polsce pograłem i wiem, że tworzenie zespołu na szybko i z dużą presją, jeszcze nigdy dobrze się nie zakończyło. Dlatego budują mnie słowa prezesa Zenona Michałowskiego, który mówi o spokojnej budowie zespołu, nie naciska na nas. Cierpliwość to podstawa! Gdy będzie szansa, to powalczymy już w tym sezonie, ale musimy pamiętać, że mamy całkiem nowy zespół, który potrzebuje trochę czasu. Nie możemy też zapomnieć, że inne zespoły, jak choćby Świdnik, Nysa, Sosnowiec, czy Piła, też nie próżnowały i zbudowały naprawdę mocne ekipy – powiedział zawodnik gorzowskiego klubu.

Wydawałoby się, że jedyna droga do Polski z francuskiej ekstraklasy, wiedzie przez Polską Ligę Siatkówki. Krzysztof Śmigiel wybrał jednak zespół na zapleczu ekstraklasy, GTPS Gorzów Wlkp. – O sprawach pozasportowych nie będę mówił, choć miały one w tym przypadku duże znaczenie. Chcę jednak ten temat ostatecznie zamknąć. Przez rok grałem we Francji i troszkę o mnie w Polsce zapomniano. Nie było dobrej oferty z PLS, a ja koniecznie chciałem jeszcze grać, bo 32 lata to nie jest wiek, w którym kończy się karierę. Pomyślałem więc o I lidze, a Gorzów zgłosił się z bardzo konkretną ofertą. Wcale nie żałuję, że tu trafiłem. Wręcz przeciwnie, cieszę się, że zagram w tak dobrze ułożonym klubie. To może mi wyjść tylko na dobre. Od zawsze jednym z moich marzeń było, aby kiedyś wprowadzić zespół do ekstraklasy. Teraz mam dużą szansę, aby właśnie w Gorzowie się spełniło. Skoro nie chciano mnie w elicie, to sam się tam zapiszę.

Do dwóch razy sztuka, bo to nie była przecież pierwsza próba ściągnięcia zawodnika do Gorzowa. – Tak, ale to było dawno, dawno temu (śmiech). Gdy grałem jeszcze w Radomiu, po jednym z meczów, odbyłem tutaj bardzo miłą rozmowę. Wtedy jednak miałem jeszcze przed sobą rok kontraktu i nie mogłem trafić do Gorzowa. A po sezonie wszystkich uprzedził Olsztyn. Cieszę się, że teraz tu zagram, bo wreszcie będzie okazja spędzić trochę czasu z rodziną. Choć urodziłem się w Szczecinie, pochodzę ze Stargardu Szczecińskiego. Pierwsze co zrobiłem, gdy podpisałem tu kontrakt, to zadzwoniłem do nich. Wszyscy bardzo się ucieszyli, że do domu będę miał teraz tylko 100 km – mówi Krzysztof Śmigiel.

Podczas sobotniej prezentacji zespołu, spiker przedstawił Sebastiana Świderskiego jako zawodnika GTPS, w meczowych składach również pojawia się jego nazwisko. Gorzowscy siatkarze mają do kogo równać. – „Świder” to żywa legenda współczesnej siatkówki, nie tylko tej gorzowskiej. Najlepiej jest równać do najlepszych. Życzę Sebastianowi, aby jego Perugia [tam występuje Świderski we Włoszech – przyp. red.] grała jak najlepiej i zaszła jak najwyżej. Ale wiele wskazuje na to, że po sezonie będzie mógł zagrać z nami. To ekscytujące. Przecież jak zagra w Gorzowie w decydującej fazie ligi, to nikt nawet palcem nam nie kiwnie. Nie ma co jednak gdybać, poczekajmy do kwietnia, nie podpalajmy się. Liga jest bardzo długa, wszystko może się zdarzyć.

Grałem w wielu klubach na pozycjach przyjmującego i atakującego i wychodzi po równo. Mogę grać po przekątnej z rozgrywającym, ale tu będę bardziej potrzebny w przyjęciu. Każda pozycja na boisku jest ważna, ale grając na przyjęciu z atakiem czuję się jeszcze bardziej odpowiedzialny za poczynania zespołu. Łatwiej stamtąd czytać grę, a przecież cała gra zaczyna się właśnie od przyjęcia.

W swojej karierze bywałem już kapitanem. Wiem jak rozmawiać z sędziami (śmiech). To na boisku się przydaje – opowiada nowowybrany kapitan gorzowian. – Podkreślenie numeru na koszulce ma dla mnie duże znaczenie, pozytywnie mnie nakręca. A przecież jestem najstarszy w tej młodej drużynie, dlatego czuję się za nią odpowiedzialny.

Wypowiedzi zawodnika zebrał Kamil Siałkowski – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2006-09-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved