Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wygrany sparing BOT Skry w Ostrawie

Wygrany sparing BOT Skry w Ostrawie

DHL Ostrava - BOT Skra Bełchatów 1:3 (25:21, 22:25, 19:25, 21:25) taki wynik padł w meczu sparingowym siatkarzy, drużyn które w przyszłym tygodniu rozpoczną rywalizację w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Z atomowymi serwami grających w DHL Amerykanów – Tony’ego Chinga i Ryana Barrowa, a także reprezentanta Czech Davida Konecnego, nie mogli poradzić sobie nawet tacy specjaliści w przyjmowaniu jak Krzysztof Ignaczak i Krzysztof Stelmach. Nic dziwnego, że ostrawianie prowadzili już ośmioma punktami. – Duży wpływ na naszą grę miały piłki. Zupełnie nie potrafiliśmy sobie z nimi poradzić – tłumaczył Maciej Dobrowolski. – Zanim się przyzwyczailiśmy, stłukli nas zagrywką.

Sparing rozegrano piłkami Gala, podczas gdy w Polsce i Lidze Mistrzów używa się Mikasy. Nawrocki: – Gospodarze w sobotę grają o superpuchar Czech, właśnie Galami. Dlatego poprosili nas, byśmy ich używali.



Drugi set zaczął się podobnie, jak skończył pierwszy – od przewagi DHL (10:5). Znakomicie spisywał się niezbyt wysoki, ale bardzo skoczny i dynamiczny Ching, który skutecznie atakował nawet na potrójnym bloku. Ale wtedy obudził się Mariusz Wlazły. Poza tym bełchatowianie wreszcie zaczęli lepiej serwować, utrudniając gospodarzom precyzyjne rozegranie. Konsekwencją tego był lepszy blok, w którym brylowali Wlazły i Ewgienij Iwanow. Atakujący BOT Skry zdobył w ten sposób aż sześć punktów, a cały zespół aż 18. Chwilami zawodnicy DHL byli bezradni, bo nie mogli skończyć ataków, odbijając się od bełchatowskiego muru. Dzięki temu, a także atakom Wlazłego BOT Skra odrobiła straty i pewnie wygrała seta. Ostatni punkt zdobyli Wlazły i Iwanow, oczywiście blokiem.

Później przewaga mistrza Polski była coraz wyraźniejsza. Zdenerwowani przewagą BOT Skry gospodarze coraz częściej mylili się, a przede wszystkim lżej serwowali. W drużynie z Bełchatowa znakomicie atakował Piotr Gruszka, który skończył mecz ze średnią 61 proc. Bardzo dobrze przyjmował też zagrywkę. Ale postacią nr 1 był Wlazły, który zdobył aż 18 punktów po atomowych zbiciach. Nieliczni kibice z podziwem patrzyli na jego grę. Po drugiej stronie siatki kroku dotrzymywał mu Ching, ale w ostatnim secie Wlazły zatrzymał go pojedynczym blokiem.

Im dłużej trwał mecz, tym widać było większą różnicę w grze obu zespołów. Czesi odrabiali straty tylko serwisami. W pozostałych elementach mistrz Polski był dużo lepszy. – W naszej grze było jeszcze trochę mankamentów. Czeka nas dużo pracy nad zagrywką, bo tak jak w pierwszym secie nie możemy serwować. Poza tym trzeba uprościć grę z kontrataku – mówi Nawrocki. Ale pozytywów jest więcej. Choćby znakomita gra środkowych – Iwanowa i Janne Heikkinena. Ten drugi w ataku miał stuprocentową skuteczność, a Bułgar – 60-procentową. Szkoleniowiec przypomniał, że to dopiero drugi sparing BOT Skry. – Dlatego nie do końca wiedzieliśmy, co robimy źle.

Był to bardzo dobry sparingpartner jak na tę fazę przygotowań – powiedział II trener BOT Skry Jacek Nawrocki. – Zawodnicy DHL-u zaprezentowali mocną zagrywkę dynamiczną grę.

Jak podkreślił bełchatowski szkoleniowiec „BOT Skra wypadła nieźle w ataku i bloku.” W tym ostatnim elemencie mistrzowie Polski zdobyli 18 pkt. Do pierwszego meczu w LM BOT Skra będzie przygotowywać się u siebie. 21 września zagra sparing z Jastrzębskim Węglem.

DHL Ostrava – BOT Skra Bełchatów 1:3 (25:21, 22:25, 19:25, 21:25)

BOT Skra: Dobrowolski, Wlazły, Iwanow, Heikkinen, Stelmach, Gruszka, Ignaczak (l) oraz Lewis, Neroj, Chadała.

źródło: gazeta.pl, pls.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, rozgrywki towarzyskie

Więcej artykułów z dnia :
2006-09-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved