Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Siatkarska wieża Babel w Bełchatowie

Siatkarska wieża Babel w Bełchatowie

Gdy w drużynie jest wielu obcokrajowców, na dodatek każdy z innego kraju, to nic dziwnego, że porozumiewanie się jest utrudnione. Taka właśnie sytuacja powstała ostatnio w drużynie mistrza Polski - BOT Skrze Bełchatów.

W poprzednim sezonie jedynym cudzoziemcem w zespole mistrza Polski był Ukrainiec Witalij Kiktiew, który bardzo szybko nauczył się języka polskiego. Teraz jednak sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Trenerem jest bowiem Argentyńczyk, statystykiem Włoch, za przygotowanie fizyczne odpowiada rodak szkoleniowca, zaś nowi zawodnicy to Bułgar, Fin i Kanadyjczyk. Żaden z nich nie mówi w naszym języku. Pozostali siatkarze są Polakami, podobnie jak drugi trener. W jaki sposób zawodnicy porozumiewają się ze szkoleniowcem i kolegami?

Castellani grał i prowadził drużynę we Włoszech. Do zawodników zwraca się więc po włosku. Ze zrozumieniem nie mają problemów Krzysztof Stelmach, który przez 15 lat grał we włoskich klubach, Michał Chadała (rok w Napoli), Piotr Gruszka (cztery sezony w Padovie, Cagliari i Trieście). Po włosku mówią też Ewgeni Iwanow (trzy sezony na Półwyspie Apenińskim) oraz Janne Heikkinen (pięć lat we Włoszech). Rolę tłumaczy na treningach pełnią Stelmach, Chadała i Gruszka. Ale jest jeszcze Lewis, który nie zna ani włoskiego, ani polskiego. Jemu polecenia szkoleniowca przekazuje Heikkinen – po angielsku.



Castellani też mówi po angielsku, ale słabiej. Jednak w ten sposób może porozumiewać się z Krzysztofem Ignaczakiem i Maciejem Dobrowolskim, co nie zmienia faktu, że podstawowym językiem w BOT Skrze jest włoski. – Przyswajamy sobie po trochę najważniejsze zwroty siatkarskie – przyznaje środkowy Radosław Wnuk. – Wiemy już, jak się mówi „późno skoczyć” czy „wysoka piłka”. Z czasem będzie coraz lepiej.

Kłopot z dogadaniem się ma też Jacek Nawrocki, drugi trener BOT Skry. – Dlatego postanowiłem zacząć uczyć się włoskiego – zadeklarował. Zawodnicy na razie nie idą w ślady szkoleniowca, choć Mariusz Wlazły niedawno zarzekał się, że też ma zamiar pójść na lekcje włoskiego, bo chce występować kiedyś w Serie A.

Ale kłopoty z dogadaniem się powodują, że treningi mistrzów Polski są bardzo długie. Na początku pracy Castellaniego trwały nawet po cztery godziny. – Szkoleniowiec przed każdym ćwiczeniem wyjaśniał, co mamy zrobić. Zanim ktoś to przetłumaczył, upływało kilka minut, a zajęcia bardzo się przedłużały – opowiadają zawodnicy. Teraz jest już lepiej, ale wciąż dogadanie się jest problemem. – Na szczęście język sportu jest uniwersalny, dlatego dajemy sobie jakoś radę – mówią siatkarze.

A co na to władze BOT Skry? Na pewno nie ma w planach zatrudnienia tłumacza. – Niewykluczone, że zdecydujemy się na współpracę z nauczycielem polskiego – zapowiada Konrad Piechocki, wiceprezes klubu. – Na razie nie ma na to czasu, ale później, w przerwie w rozgrywkach Ligi Mistrzów wrócimy do tematu. Nie ukrywam, że jest to problem.

Przypomnijmy, że taki sam kłopot jest w reprezentacji Polski prowadzonej przez Raula Lozano. W kontrakcie nie zapisano, że szkoleniowiec ma nauczyć się naszego języka. W kadrze rolę tłumacza pełni Alojzy Świderek, drugi trener. Andrzej Niemczyk, który prowadził drużyny m.in. w Niemczech i Turcji, opowiadał, że nauka języka była dla niego priorytetem. – Wtedy lepiej mi się pracowało – podkreśla.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2006-09-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved