Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Dorota Świeniewicz i Marek Brandt o Andrzeju Niemczyku

Dorota Świeniewicz i Marek Brandt o Andrzeju Niemczyku

- Andrzej Niemczyk swoimi wypowiedziami odsłonił swoje prawdziwe oblicze. Do tej pory kreował się na przyjaciela zespołu, ojca. Tymczasem okazał się małym człowiekiem, który nie potrafi uszanować tego, co cały zespół osiągnął - powiedziała Dorota Świeniewicz.

Tak wściekłej Doroty Świeniewicz nikt jeszcze nie widział i chyba już nie zobaczy. Wypowiedzi Andrzeja Niemczyka podziałały na nią jak płachta na byka. – Gdy w środę rano przeczytałam w »Super Expressie« ten wywiad, wściekłam się. Dla mnie to był szok – mówi siatkarka i zapowiada, że nie zamierza puścić tego płazem. – Na pewno spotkam się z zarządem Polskiego Związku Piłki Siatkowej i Niemczykiem. To wszystko trzeba w końcu wyjaśnić.

Nie tak wyobrażałam sobie swoje rozstanie z reprezentacją – żali się Dorota. – Byłam pewna, że jako jedna z niewielu odejdę bez atmosfery skandalu. Stało się inaczej i to nie z mojej winy.



Dorotę szczególnie zabolało, gdy Niemczyk nazwał ją świętą krową. – Tylko przypomnę trenerowi, że dzięki jednej świętej krowie – czyli Gosi Glince, zdobył mistrza Europy w Turcji, a dzięki tej drugiej, czyli mnie – kolejne złoto w Zagrzebiu. Nie chcę, aby zabrzmiało to nieskromnie, bo te medale to przecież zasługa całej drużyny. Ale miałyśmy w ich zdobyciu spory udział.

Selekcjoner zarzucał Świeniewicz i Glince również, że często przyjeżdżały na zgrupowania później niż pozostałe kadrowiczki. – Gośka miała sporo kłopotów zdrowotnych, a ja zawsze grałam do końca sezonu w lidze włoskiej. W moim wieku zawodniczka musi mieć już więcej czasu na regenerację. Ale nigdy go nie zawiodłyśmy. A mówienie, że nas wykreował… To bardzo duże nadużycie. Obie z Gośką osiągnęłyśmy sporo sukcesów przed 2003 rokiem. A do kadry wróciłyśmy, bo chciałyśmy coś jeszcze udowodnić.

Trener nigdy nie krył tego, że nie stroni od alkoholu – mówi Dori. – Skrywa zaś fakt, że go nadużywał i ma to charakter ciągły. To nie jest tajemnica, a z dziewczynami potrafiłyśmy rozróżnić, czy jest pod wpływem, czy nie. To się przecież czuje. Poza tym zdarzało się, że chodziłyśmy do niego i prosiłyśmy, by po dłuższej nieobecności przyszedł w końcu na trening. Bywało, że nie było go na zajęciach przez dwa, trzy dni.

Dorota nie wyobraża sobie spotkania z Niemczykiem. – Ani dla niego, ani dla mnie to nie będzie przyjemna sprawa. Jestem spokojna, tolerancyjna i zawsze wyrażałam się o nim z szacunkiem. A trener to człowiek, który nie potrafi utrzymać nerwów na wodzy.

Dorota zapytana, czy rozmawiała z Małgorzatą Glinką o jej ewentualnym powrocie do kadry, odpowiedziała: Rozmawiałam z Gosią. Powiedziała mi tylko, że w tej chwili to wszystko przypomina bicie głową w mur i jest to zwykła walka z wiatrakami. Trener i tak obróci kota ogonem i powie, że to nie jego wina. Tak się to skończy.

Dorota uważa, że jest za wcześnie, aby powierzać reprezentację Ireneuszowi Kłosowi. – Z całym szacunkiem do jego osiągnięć jako siatkarza, sporo mu brakuje, by być trenerem reprezentacji. Ma za małe doświadczenie jako szkoleniowiec. Nowym selekcjonerem musi być człowiek z olbrzymim doświadczeniem i autorytetem. Ktoś, kto zmotywuje dziewczyny i który uspokoi atmosferę wokół kadry.

Marek Brandt, życiowy partner Doroty, do tej pory milczał. Wywołany przez Niemczyka do tablicy, nie ma już dłużej zamiaru ukrywać całej prawdy o swojej pracy z reprezentacją.

We wczorajszym wywiadzie dla „Super Expressu” Andrzej Niemczyk przekonuje, że Świeniewicz szkaluje go dlatego, że zwolnił jej partnera, który był menedżerem reprezentacji. – To nieprawda – odpowiada Brandt. – Moja współpraca z kadrą i Niemczykiem nie mogła trwać dłużej. Już na początku dałem do zrozumienia Niemczykowi, że za mojej kadencji na stanowisku menedżera nie będzie pozwolenia na nadużywanie alkoholu. Zademonstrowałem to parę razy, rekwirując Andrzejowi butelki z alkoholem i na tym tle doszło między nami do konfliktu.

Marek Brandt twierdzi, że nie tylko rekwirował wódkę. – Przede wszystkim, nie wydawałem zgody na urządzanie popijaw za pieniądze z budżetu reprezentacji. Niemczyk myślał, że wzorem poprzednika przymknę na to oko. Ale się zdziwił. Na hasło »robimy świetlicę« mówiłem: nie! To go wkurzało.

Według byłego menagera kadry czasami było blisko skandalu. – Chociażby w Ningbo podczas ubiegłorocznego turnieju w Chinach. Ostro zareagowałem, jak nietrzeźwy Niemczyk wyszedł na spotkanie z chińskimi kibicami w obecności kamer telewizyjnych. Energicznym ruchem wciągnąłem go do hali, by zapobiec skandalowi. A że nikt o tym nie mówił. Po co? Teraz, gdy trener zaczął mnie atakować, muszę odpowiedzieć. Jest jeszcze sporo innych epizodów związanych z tym trenerem i reprezentacją. Zresztą praca z człowiekiem o takiej przypadłości nie należy do przyjemności. Dlatego nie mam pretensji, że chciał się mnie pozbyć. Nie mam czego żałować.

Wypowiedzi zaczerpnięto z rozmowy Pawła Rasska (Super Express) z Dorotą Świeniewicz i Markiem Brandtem.

źródło: Super Express

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2006-09-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved