Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Słów kilka o polskiej siatkówce plażowej

Słów kilka o polskiej siatkówce plażowej

- Myślę, że tylko całoroczne szkolenie pozwoli nam w siatkówce plażowej dogonić uciekający „pociąg pospieszny” siatkówki światowej. Praca przez trzy miesiące w roku dobra jest tylko dla rozgrywek juniorskich – powiedział dla Strefy Siatkówki trener kadry Polski, Sławomir Robert.

O Mistrzostwach Świata w Mysłowicach i o siatkówce plażowej w naszym krajowym wydaniu specjalnie dla Strefy Siatkówki mówi trener kadry Sławomir Robert.

Sławomir Pawlak: Mistrzostwa Świata w Mysłowicach przeszły już do historii. Jak Pan oceni występ swoich podopiecznych w tym turnieju?



Sławomir Robert: Na pewno trzeba zacząć od tego, że przy okazji tego wspaniałego sukcesu organizacyjnego, my stanęliśmy na wysokości zadania i zapewniliśmy wynik sportowy. Te dwa medale Mistrzostw Świata chłopców pokazują prace i działania systemowe jakie podjęliśmy przez ostatnie dwa lata. Myślę, że to kwestia wsparcia przez związek, a głównie przez Ministerstwo. Gdyby nie to ciężko byłoby osiągnąć jakikolwiek wynik i spróbować zrównać się ze światem. Wyścig do igrzysk olimpijskich w kategoriach seniorów już ruszył i tam te wszystkie pary naprawdę się mobilizują. Nas jeszcze na to nie stać, ale w kategoriach młodzieżowych odgrywamy znaczącą rolę. Jeśli chodzi o chłopców, to trzy pary w turnieju głównym to jest na pewno ewenement. Ja się bardzo cieszyłem, że tak małymi kroczkami udało nam się wejść do turnieju głównego parą Marciniak/Orman wiedząc, że w eliminacjach jest kilka bardzo dobrych par. Na tym etapie odpadła przecież jedna para brazylijska i bardzo dobra para ukraińska, która dwukrotnie w tym roku na turnieju międzynarodowym weszła do turnieju głównego. Także te obawy były. Tutaj chłopcy się sprawdzili, przetarli się w bojach. Te dziesięć spotkań, które rozegrali na pewno w ich nogach pozostało. Uważam, że wypełnili w stu procentach swoje zadanie. Trudno liczyć, że zdobędzie się medal grając od kwalifikacji, ale patrząc na historię Mistrzostw Świata czy Europy to tak się właśnie zdarza. Pary, które przechodzą te gęste sito, potem są w czołówce tych najlepszych.

Druga para Mariusz Prudel i Grzegorz Fijałek może miała moment słabości, ale zagrała przepiękny mecz z Brazylijczykami. Prowadzenie w pierwszym secie 21:17. W drugim też było bardzo blisko zwycięstwa. Może zabrakło trochę zimnej krwi i pewności siebie. Jak już widziałem mamę Pedra, która chodziła wzdłuż linii i się denerwowała, to też mi to jakąś przyjemność sprawiało. Brazylijczycy są naprawdę bardzo mocną parą no i są Mistrzami Świata. To byłby szczyt naszych marzeń, gdyby trzy pary przeszły najpierw szesnastkę, potem ósemkę a potem weszły do czwórki.

Czyli nasz występ można uznać za wielki sukces?

Zabrakło niewiele, a te dwie pary w czwórce to niewyobrażalny postęp, jeżeli chodzi o tą kategorie wiekową zwłaszcza, ze właśnie w U-21 nigdy nie odgrywaliśmy znaczącej roli. Mamy jeden medal U-23 zdobyty przez Klimka i Witczaka w Brnie. Zresztą miałem przyjemność obserwowania tego turnieju. Uważam, że po tych naszych osiągnięciach w Mysłowicach, widać, że praca i szkolenie jest. Sukces buduje i przy okazji pokazuje tym młodym chłopakom sens ciężkiej pracy. Talent tez być musi, ale tylko systematyczna i wytężona praca prowadzi do sukcesu. Myślę, że oni to rozumieją. Chętnie pracują na treningach, nie trzeba ich poganiać czy zmuszać do czegokolwiek. A sprawia im to ogromną przyjemność.

Jednak największa niespodzianką to brąz Marciniaka i Ormana – pary, która dzięki małym punktom wyszła z grupy. Czy tu można mówić o szczęściu?

Myślę, że nie tylko szczęście im pomogło, ale ich wygrana w meczu z parą hiszpańską. Chłopcy dali z siebie wszystko, wiedząc, że pierwszy mecz w grupie przegrali i nie mogli sobie pozwolić na kolejną porażkę. Myślę, że Hiszpanie po cichu również liczyli na medal. Także tu było wiele par, które widziały się na tym podium. Udało się dwóm naszym parom, choć szkoda, że nie mogliśmy dziś usłyszeć naszego ťmazurkaŤ przy wciąganiu flagi na najwyższy maszt.

Zatrzymam się na chwilę przy Krzyśku Ormanie. Niedawno medal Mistrzostw Europy teraz Świata. To ogromny sukces zawodnika jak i teamu szkoleniowego.

Krzysiu jest od roku u nas w Ośrodku Młodzieży Uzdolnionej Ruchowo PZPS w Łodzi, pracujemy tam w cyklu całorocznym. Zresztą trenowali tam Tomek i Rafał. Także trójka tych chłopców jest przykładem sensu pracy przez cały rok i pokazuje, że daje to efekty. Myślę, że tylko poprzez całoroczne szkolenie możemy w siatkówce plażowej dogonić ten uciekający ťpociąg pospiesznyŤ siatkówki światowej. Praca przez trzy miesiące dobra jest tylko dla rozgrywek juniorskich. W seniorskich nie ma racji bytu.

Czy tylko w tym należy upatrywać brak naszych sukcesów na turniejach World Tour? Czy według Pana mamy szanse zaistnieć w światowej siatkówce plażowej?

W kategoriach młodzieżowych, dzieciaki robią wszystko spontanicznie. Utrzymywani są przez rodziców i tez dzięki nim na te turnieje jeżdżą. Później zaczynają się inne problemy, założenie rodziny, utrzymanie dzieci i siebie, wtedy trzeba szukać pieniędzy. A traktowanie jakiejkolwiek dyscypliny na pół godziny, godzinę to jest rekreacja, a nie zawodowstwo. Tu potrzeba rzetelnej i systematycznej pracy każdego dnia. Do tego potrzebne są ogromne nakłady pieniężne, a więc potrzebny jest sponsor. Staramy się pokazać firmom czy osobom prywatnym, że warto w siatkówkę plażową inwestować, że nasi zawodnicy mogą być doskonałą reklamą. W tym roku Polska zdobyła cztery medale, dwa medale ME, dwa medale MŚ wśród chłopców. W ilości zdobytych medali dorównaliśmy Brazylii. Za nami są np. Niemcy, którzy na w szkolenie młodzieży dla potrzeb siatkówki plażowej wykładają 5 mln euro. To są strasznie wielkie pieniądze. Proszę popatrzeć jak są ubrani, jak się prezentują, ile jest osób towarzyszących tym dzieciakom. Dla nich nie ma problemu przyjechać własnymi busami, są zaopatrzeni w sprzęt najwyższej generacji. To jest prawdziwe profesjonalne podejście do plażówki, którego nam na pewno brakuje.

Czyli brakuje nam zawodowstwa i traktowania siatkówki plażowej na poważnie?

Siatkówkę plażową powinno się traktować jak każdą inna dyscyplinę sportu. Może nie mamy jeszcze sukcesu olimpijskiego, który bardzo by nam się przydał i być może przyciągnął sponsorów. A co potrzeba… utrzymania całorocznego dwóch ludzi, trenera, bo sami zawodnicy raczej nie dadzą sobie rady na tym poziomie. Jeśli tego włodarze polskiego sportu, nie zrozumieją to tej czołówki na pewno nie dogonimy. Wie o tym PZPS, a prezes Przedpełski zadeklarował, że środki na finansowanie siatkówki plażowej na pewno się znajdą.

Rozpoczął się WT w Warszawie, czy według Pana którakolwiek z Polskich par ma szanse zaistnieć w Turnieju Głównym i powalczyć choćby o czwórkę?

Myślę, że będzie bardzo ciężko. Nasze pary jeździły na turnieje World Tour, ale nie potrafiły przebić się przez eliminację. W jednym z turniejów para Urban/Wiatr otrzymała dziką kartę, ale większego sukcesu tam nie odniosła. Jakość i poziom par, które zagrają w Warszawie jest bardzo wysoka. U nas zarówno u pań jak i panów mamy wielkie amatorstwo. Pary wychodzą na dwa miesiące na piasek, później wracają na hale. Dopóki to się nie zmieni to będzie nam trudno osiągnąć dobry wynik. Ale cieszę się ze poprzez organizację takiego turnieju możemy zaistnieć i popatrzeć, jaka odległość nas od nich dzieli.

Przejdę teraz na nasze polskie podwórko. Jak Pan by ocenił tegoroczne poczynania par seniorskich na krajowych plażach? Duży sukces odnieśli Pana podopieczni pary Sińczak/Szternel.

Chłopcy nie zagrali zbyt dużo turniejów w tym roku, bo dużo przebywaliśmy za granicami. Ale myślę, że turniej był bardzo ciekawy. To było chyba najmłodszy finał MP. Najstarszym zawodnikiem był Michał Krymarys rocznik 1980, później Dominik 1983, dwóch chłopców 1986. Nie pamiętam chyba takiego finału, gdzie tak młodzi ludzie stawali na podium.

Starzy wyjadacze zawiedli?

Wielu jest zawiedzionych na pewno swoim miejscem. Już zeszły rok pokazał, podobną sytuację gdzie Hajbowicz i Lisiecki przez całe wakacje nie wygrali ani jednego turnieju, a w finale okazali się najlepsi. W tym roku Dominik i Michał wygrali pewnie, nie przegrali żadnego spotkania. Ta para swoja wartość pokazała już na WT w Starych Jabłonkach, gdzie zagrała bardzo dobre spotkania z faworyzowanymi Brazylijczykami, urywając im nawet seta. A w drugim meczu przegrywając w tie-breaku z parą włoska mając w górze piłkę meczową.

Oglądał Pan wiele turniejów w wykonaniu naszych seniorów. Jak Pan ocenia poziom naszej siatkówki plażowej?

Na pewno jest to zabawa i rekreacja po części, bo większość tych par w czasie sezonu zasadniczego gra na sali w klubach pierwszo- i drugoligowych. Nawet ligowcy z PLS przychodzą się pobawić na piasek. To dobrze. Myślę, że jest to fajna zabawa natomiast nie ma takiego profesjonalizmu, który ciągnąłby tę dyscyplinę do przodu. Uważam, że tylko sukces w kategoriach seniorskich, czy na World Tour mógłby to spowodować. Widać to na przykładzie naszych Pań na hali. Dziewczyny z dna potrafiły się podnieść i zdobyć kolejno dwa razy Mistrzostwo Europy.

Jeszcze na koniec powrócę do naszej uzdolnionej młodzieży. Czy jeszcze w tym roku przewiduje Pan udział w jakimś turnieju?

Myślę, że jedna lub dwie pary pojada na przedostatni WT, który odbędzie się w Brazylii. Chcieliśmy jechać na Kubę, jednak ten turniej został odwołany. Zagramy jeszcze z jedną lub dwoma parami we Włoszech. Natomiast w kategoriach juniorskich zostały nam MŚ do lat 19 na Bermudach. Myślę, że tam też powalczymy o medale.

Dziękuję bardzo za rozmowę

Dziękuję również i pozdrawiam wszystkich czytelników portalu Strefa Siatkówki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Więcej artykułów z dnia :
2006-09-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved