Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Siatkówka plażowa staje się coraz bardziej popularna

Siatkówka plażowa staje się coraz bardziej popularna

Trener Czesław Kolpe, przez ponad trzydzieści lat swojej pracy, wykształcił wielu wspaniałych siatkarzy. O swojej pasji, jaką jest dla niego siatkówka, a także o codziennej pracy, opowiada w specjalnym wywiadzie dla Strefy Siatkówki.

Sławomir Pawlak: Od wielu lat trenuje Pan siatkarzy zarówno na hali jak i na plaży. Skąd i kiedy pojawił się pomysł na siatkówkę?

Czesław Kolpe: Dlaczego siatkówka… totalny przypadek. Kiedy skończyłem szkołę średnią mój profesor mnie »dorwał« i powiedział, że muszę zostać sędzią, bo nie ma kto mu sędziować na SKS-ie. I od tego czasu zaczęło się spotkanie z siatkówką. Profesor chorował, dawał mi konspekty, a ja zacząłem je realizować właśnie w jego grupie. Później dostałem już uczniów Szkoły Podstawowej w Łodzi. Po roku czasu zdobyłem swój pierwszy medal w Mistrzostwach Polski Szkół Podstawowych. Było to w roku 1970. Od tego czasu do dzisiaj »bawię się« w siatkówkę.



Podczas swojej pracy trenerskiej wychował Pan wiele gwiazd siatkarskich. Który z wychowanków utkwił w głowie najbardziej ?

Najbardziej wspominam Mariusza Szyszko. Całe życie bawił się w siatkówkę i zrobił niezłą karierę, włącznie z udziałem w najważniejszych turniejach międzynarodowych – Mistrzostwach Europy, Świata czy Igrzyskach Olimpijskich. Grał w między czasie w lidze polskiej, ale także w ligach zagranicznych. Najwięcej we Francji i Belgii. Przy Mariuszu naprawdę za wiele nie trzeba było pracować. Ten chłopak chciał grać, a ja mu tylko w tym pomagałem.

W jakich klubach dotąd Pan pracował?

Pracowałem dwadzieścia lat w AZS Olsztyn i jedenaście w Jokerze Piła. Później wróciłem na cztery lata do Olsztyna opiekować się mamą, a gdy umarła wróciłem do Piły. W zeszłym roku przeniosłem się do Łodzi, gdyż powstała tam Szkoła Mistrzostwa Sportowego. Tu dałem się namówić na trenowanie wyłącznie siatkówki plażowej.

Olsztyn czy Piła, gdzie pracowało się lepiej?

Trudno powiedzieć. Na pewno na swoim podwórku jest łatwiej, bo ma się ludzi do pomocy, choć są i tacy, co przeszkadzają. A na obcym terenie dopóty Ciebie dobrze nie poznają to próbują pomagać. Później już traktują jak swojego i czasami jak człowiek robi coś po swojemu staje się niewygodnym. A to tylko przez to, że jest konsekwentny.

W Łodzi trenuje Pan z przyszłymi gwiazdami polskiej siatkówki plażowej. Jak Pan widzi przyszłość tej szkoły? Czy w końcu doczekamy się jakiegoś medalu w rozgrywkach seniorskich?

Są bardzo duże szanse. PZPS zabezpieczył byt pięciu parom. Od września dołączy szósta. Dotąd mieliśmy do dyspozycji jedno boisko. Teraz powstaje olbrzymi namiot na cztery boiska o pełnych wymiarach i o wysokości 9 metrów. Zatem pełny profesjonalizm. A czy będą gwiazdy….myślę, że tak. Siatkówka plażowa z roku na rok staje się coraz bardziej popularna. Młodzież garnie się do grania na piasku. Ci dobrzy siatkarze z hali robią podchody i próbują za przykładem wielu zawodników zagranicznych przejść na plaże i zacząć się bawić w siatkówkę plażową. Myślę, że ta dyscyplina dopiero zacznie się w Polsce rozwijać.

Rok pracy z kadrą i wielkie osiągnięcia na Pan koncie.

Rzeczywiście udało się po roku wiele osiągnąć. Para kadetów Szałankiewicz/Kądzioła zdobyła w tym roku Mistrzostwo Europy. Następna para Golonka/Rzeźnicki, mimo że chłopcy są jeszcze w gimnazjum, zajęła w tych samych mistrzostwach 9 miejsce. No i oczywiście para Fijałek/Orman, która zdobyła wicemistrzostwo Europy na piaskach Słowenii. Myślę, że te wyniki pokazują słuszność i sens istnienia Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Młodzież chce i garnie się do uprawiania siatkówki.

Z którą z tych par pracuje się Panu zdecydowanie najlepiej?

Dobrze pracuje mi się z nimi wszystkimi. Oni naprawdę chcą grać, chcą osiągać dobre wyniki. A trenowanie ich to dla mnie wielka przyjemność.

Chciałbym Pana trenera zapytać o siatkówkę plażową seniorską. Według Pana w czym tkwi problem par seniorskich, że na turniejach międzynarodowych nie potrafimy osiągnąć znaczącego sukcesu, który pociągnąłby tą dyscyplinę w górę?

Rzeczywiście organizujemy piękne turnieje, ale tylko pod względem organizacyjnym. Nie idzie za tym sukces sportowy. Choć uważam, że i tak wiele zaczęło się w tym dobry kierunku dziać. PZPS postawił na młodzież uruchomił SMS w Łodzi. To są podstawy dla wyszkolenia przyszłych mistrzów. Z tego co się orientuje w najbliższym czasie prezes związku podpisze umowę sponsorską na dwie pary seniorskie jedną męska, jedną żeńska. Uważam, że jeżeli oni będą mieli całoroczną opiekę, cały rok piasek i zaczną jeździć na turnieje międzynarodowe, chociaż po Europie, to w końcu te wyniki będą. Musimy stać się zawodowcami. Bo tylko poprzez zawodowstwo zaistniejemy na świecie.

Zatem jakby były pieniądze byłyby wyniki?

Na pewno bez nakładów pieniężnych tego nie da się osiągnąć. Choć pieniądze to połowa sukcesu. Nasze pary również musza przestawić się na zawodowstwo, a tego im czasami brakuje. Mimo, że chcą być tymi profesjonalistami i chcą być tak traktowani, momentami niektórzy dalej zachowują się jak amatorzy.

Na zakończenie chciałbym Pana jeszcze zapytać o plany na następne miesiące?

Mysłowice to moja przedostatnia impreza na plaży w tym roku. We wrześniu jedziemy na Bermudy na Mistrzostwa Świata do lat 19. PZPS zapewnił udział dwóm naszym męskim parom ME do lat 19 oraz parze Migdalski(MOS Wola Warszawa)/ Kantor (MMKS Dąbrowa Górnicza). Później wracam do SMS w Łodzi.

Co chciałby Pan na tych Mistrzostwach osiągnąć?

Jedziemy bronić tam zdobytego w zeszłym roku wicemistrzostwa świata. A jak będzie… trudno powiedzieć. To jest sport, a młodzieżowy sport jest nieobliczalny.

Zatem życzę medalu i dziękuje za rozmowę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Więcej artykułów z dnia :
2006-09-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved