Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Ireneusz Mazur: Naszym celem były dwa zwycięstwa

Ireneusz Mazur: Naszym celem były dwa zwycięstwa

- Graliśmy swobodniej niż wczoraj. Bardzo dobra gra skrzydłami i rozegranie, a przede wszystkim w znacznej mierze dobra gra zagrywką - tak podsumował grę Polaków w niedzielnym meczu ze Stanami Zjednoczonymi, Ireneusz Mazur.

Marcin Wypych: Jak podsumuje Pan dwa spotkania polskiej reprezentacji w Spodku?

Ireneusz Mazur:Przede wszystkim cel osiągnięty, dwa zwycięstwa. Wczoraj bardzo trudne, bardzo wyrównane i dramatyczne spotkanie, ale wygrane przez nas i to potwierdziło wartość naszej drużyny. W dzisiejszym spotkaniu było widać wyraźnie, że byliśmy skoncentrowani, zmobilizowani i nie było już tremy, która wystąpiła w pierwszym meczu. Graliśmy o wiele swobodniej niż wczoraj. Bardzo dobra gra ze skrzydeł oraz rozegranie, a przede wszystkim w dużej mierze dobra gra zagrywką. To jakby narzucało nasz styl grania, byliśmy dziś zdecydowanie lepszą drużyną, która dyktowała warunki i decydowała o losach spotkania.



Pomijając elementy które Pan już wymienił – co dziś lepiej funkcjonowało w naszym zespole, w porównaniu do wczorajszego spotkania?

I.M.:Przede wszystkim to były inne spotkania, bo Amerykanie grali zupełnie inaczej. Wczoraj Polacy grali bojaźliwie zagrywką, a goście sobie swobodnie te piłki przyjmowali – przede wszystkim w dwóch pierwszych setach. Przyjmowali je dokładnie, a Donald Suxho rozgrywał rewelacyjnie na siatce. Te dwa sety to było coś, co można było filmować i pokazywać szkoleniowo. W drugim meczu z kolei, to myśmy decydowali zagrywką i narzuciliśmy styl grania. Myślę, że w większości tych elementów o których wspominaliśmy, nasz zespół grał regularnie i stosunkowo dobrze na tle bardzo mocnego przeciwnika.

Dziś oprócz zmiany Szymański-Wlazły nie zaskoczyliśmy chyba niczym Amerykanów?

I.M.:W takich sytuacjach, trudno mówić o zaskoczeniu, bo zespoły się znają ze szczegółami. Sytuacja została wymuszona – jeżeli chodzi o Grzesia Szymańskiego, widocznie Mariusz Wlazły był oszczędzany w tym drugim spotkaniu. Jednakże mimo braku Wlazłego, zespół funkcjonował, grał skutecznie. Bardzo mi się podobało prowadzenie gry przez rozgrywającego. Po prostu było widać tu dużo mądrości, dużo czucia na siatce. Wybierał optymalne warianty, a nasi gracze – jeżeli nawet była trudna piłka, czy na podwójnym bloku – Dawid Murek czy Sebastian Świderski – kończyli nieprawdopodobne sytuacje. To jest właśnie siła i moc naszej drużyny.

Kibicował Pan oczywiście wiernie Polakom, ale bacznie obserwował też Amerykanów – szczególnie Richarda Lambourne, który w nowym sezonie będzie Pana podopiecznym. Jak Pan ocenia jego występ w tych dwóch meczach?

I.M.:Przez te dwa mecze bardzo skrupulatnie i czujnie przyglądałem się grze Amerykanów, a w szczególności libero. Znam go, bo w Lidze Mistrzów spotykaliśmy się z zespołem Noliko i musieliśmy rozpracowywać ze szczegółami ten zespół, a więc także ich libero. Dzisiejsze moje obserwacje już na spokojnie, jeszcze nie obok linii jako trener, dały mi też wiele do myślenia. Jednak wydaje mi się, że ten zawodnik jest dobrą inwestycją i dobrym graczem dla naszej drużyny z Olsztyna.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Więcej artykułów z dnia :
2006-08-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved