Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Po siatkówce w hali przyszedł czas na plażę

Po siatkówce w hali przyszedł czas na plażę

fot. archiwum

Krzysztof Śmigiel po sezonie 2004/05, rozstał się z PZU AZS Olsztyn i wyjechał do Francji. Tam grał w pierwszoligowym Montpellier. Po zakończeniu zmagań na Zachodzie wrócił do Olsztyna i razem z Maciejem Alancewiczem walczy o mistrzostwo Polski w siatkówce plażowej.

Krzysztof Śmigiel nie chciał odchodzić z Olsztyna. Jednak nie żałuje swojej decyzji odnośnie gry we Francji.

Kiedy rozstałem się z PZU AZS dostałem dobrą propozycję, dlatego nie wahałem się z wyjazdem do Francji. Chciałem zmienić dotychczasowe otoczenie. Na pewno wolałbym zostać w Olsztynie, jednak nie miałem innego wyjścia, jak tylko poszukać sobie nowego klubu.

O swoim zespole były atakujący drużyny z Olsztyna wypowiada się w samych superlatywach.



Montpellier jest bardzo dobrym zespołem – gra w nim kilku reprezentantów Francji, dwóch Kanadyjczyków i jeden Czech – można zatem powiedzieć, że mieliśmy międzynarodowe towarzystwo.

Jednak drużynie nie powiodło się w tegorocznych rozgrywkach. Zdaniem zawodnika główną przyczyną dopiero 10. miejsca w lidze były kontuzje kluczowych zawodników.

Na pewno nie jest to szczyt marzeń, ale miniony sezon był dla nas pechowy – przede wszystkim dręczyły nas kontuzje. Bywało tak, że nie mogliśmy skompletować wyjściowego składu i przez co najmniej trzy kolejki graliśmy juniorami. Zanim doszliśmy do optymalnej formy było za późno, by dogonić czołówkę.

Porównując ligę francuską i polską, Krzysztof Smigiel mówi:

Liga francuska jest mocna – w każdej drużynie występuje po kilku dobrej klasy obcokrajowców, a na równym poziomie gra nawet osiem zespołów. W tych rozgrywkach każdy może wygrać z każdym i dla nikogo nie jest zaskoczeniem porażka faworyta. Inaczej jest w polskiej lidze, kiedy przegrywa PZU AZS, Skra Bełchatów czy Jastrzębski Węgiel – tutaj liczą się tylko trzy czy cztery drużyny.

Zawodnik nadal emocjonuje się poczynaniami swoich kolegów z parkietu. Mecze z udziałem olsztyńskiej druzyny ogladał w Internecie.

Mój przyjaciel z Radomia ustawiał kamerę internetową naprzeciwko telewizora i dzięki temu mogłem obejrzeć każdy mecz olsztynian. Jakość nie była może najlepsza, jednak musiało mi to wystarczyć.

We Francji w poprzednim sezonie występował także Mariusz Szyszko . Jednak zawodnicy nie mogli często spotykać się. Siedziby ich drużyn były w zupełnie innych częściach Francji.

Znajdowaliśmy się w jednym kraju, ale dzieliła nas odległość 1450 kilometrów, dlatego o prywatnych spotkaniach nie było mowy. W ciągu tego roku widzieliśmy się z Mariuszem tylko dwa razy – kiedy byłem w pobliżu jego miejscowości, a także kiedy jego drużyna grała niedaleko Montpellier. Poza tym kontaktowaliśmy się codziennie drogą internetową.

Krzysztof Stelmach w tym sezonie postanowił spróbować swoich sił w siatkówce plażowej.

Kiedy wróciłem na Warmię i Mazury spotkałem na plaży Maćka Alancewicza i postanowiliśmy, że razem pobawimy się w tę odmianę siatkówki. Jednak szybko zabawa przemieniła się w prawdziwą rywalizację. W ostatnim turnieju we Wrześni zajęliśmy wysokie siódme miejsce – pokonaliśmy nawet parę HajbowiczOkuń , czyli bardziej doświadczonych zawodników od nas. W najbliższy weekend będziemy występowali w turnieju w Częstochowie.

W tych zawodach Stelmach wystąpi z innym partnerem. Macieja Alancewicza, który w ostatnich dniach skręcił nogę, zastąpi Marcin Mierzejewski , inny wychowanek olsztyńskiego AZS.

Artykuł powstał na podstawie rozmowy z Krzysztofem Śmigielem jaką przeprowadził Sebastian Woźniak z Gazety Wyborczej.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2006-06-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved