Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Ireneusz Mazur: Nie boję się ryzyka

Ireneusz Mazur: Nie boję się ryzyka

Trafiłem do PZU AZS, bo praca z tą drużyną to dla mnie duże wyzwanie i nobilitacja. Poza tym Olsztyn to od lat miasto tak bardzo siatkarskie, jak mało które w Polsce - mówi Ireneusz Mazur, nowy trener olsztyńskich siatkarzy.

Gdziekolwiek bym się nie znalazł, spotkałbym się z presją otoczenia. Nie inaczej jest w PZU AZS. A do Olsztyna trafiłem dlatego, że praca z takimi zawodnikami, jacy są w tej drużynie, to dla mnie duże wyzwanie i nobilitacja. Poza tym Olsztyn to od lat miasto tak bardzo siatkarskie, jak mało które w Polsce. Po co tu przyszedłem? Skoro jako trener wygrałem ze Skrą właściwie wszystko, co było do wygrania. Chociażby po to, żeby zrobić to jeszcze raz, i jeszcze. Dla mnie to kolejne wyzwania, do których nikt mnie nie zmusza, a które chcę podjąć. Tyle że trzeba realnie i rzeczowo patrzeć na to, co się wokół dzieje. Inni się mocno „zbroją” przed nowym sezonem, więc my też musimy. Dodam tylko, że jeśli komuś się wydaje, że wystarczy pościągać gwiazdy, a reszta sama się wygra, to jest w dużym błędzie. W każdym razie, ja się pracy w Olsztynie nie boję. A wyzwaniem trenera jest podejmowanie ryzyka. – powiedział Mazur.

Nie trzeba być fachowcem, żeby wiedzieć, że tacy zawodnicy, jak Papke, Zagumny, Grzyb, Bąkiewicz, Możdżonek czy ten amerykański libero, który przychodzi z Noliko Maaseik (Richard Lambourne – red.), to są gracze, którzy coś znaczą w siatkówce. Wiadomo, jaką oni mają wartość i co potrafią. To jest szkielet drużyny, który trzeba obudować jeszcze paroma ludźmi. Najpilniejsza sprawa to, oczywiście, sprowadzenie zawodnika, który będzie spełniał podobną rolę w zespole, jak Piotrek Gruszka.



W Skrze było dużo zwycięstw, ale w Olsztynie też nie było za wiele porażek. A, że zdarzały się w tych najważniejszych meczach. Cóż, trzeba umieć wygrywać we właściwym momencie. W Bełchatowie to wychodziło, no, ale chyba można to przenieść gdzie indziej (uśmiech)…

Na pewno priorytetem teraz jest wybór asystenta, bo to ważne, kto mi będzie pomagał w pracy z zespołem. To musi być ktoś sprawdzony, akceptowalny i mający doświadczenie w pracy z tą drużyną. Daję sobie dwa tygodnie na spotkania, rozmowy i dyskusje, które wyłonią mojego współpracownika. Takiej decyzji nie można podejmować arbitralnie. Mariusz Sordyl jest pierwszą taką osobą, z którą chcę się spotkać i porozmawiać w tej sprawie.

Jeszcze nie wiem kiedy przeprowadzę się do Olsztyna. Przygotowania do sezonu prawdopodobnie zaczniemy na początku sierpnia, więc może właśnie w sierpniu. A mogę też dojeżdżać spod Działdowa, gdzie mieszka rodzina mojej żony (w Burkacie – red.).

Ireneusz Mazur:

49 lat, trener PZU AZS Olsztyn; kariera zawodnicza (1972-89): AKS Busko Zdrój, AZS Kielce, Stal Nysa (m.in. awans do I ligi), Stal Stalowa Wola; kariera szkoleniowa (od 1985): drugi trener reprezentacji siatkarek (przy Janie Rysiu), drugi szkoleniowiec męskiej kadry (przy Zbigniewie Zarzyckim), trener reprezentacji juniorów, z którą zdobył mistrzostwo Europy (1996) i świata (1997), trener pierwszej reprezentacji (1998-2000). Kluby: 2000-02 – Galaxia Jurajska AZS Bank Częstochowa (dwa wicemistrzostwa Polski; w pierwszym sezonie jako asystent Stanisława Gościniaka); 2002-03 – Morze Szczecin (trener-koordynator); 2003-06 – Skra Bełchatów (min. mistrzostwo i Puchar Polski w sezonach 2004/05 i 2005/06, a także awans do siódemki najlepszych drużyn Ligi Mistrzów); 2006-? – PZU AZS Olsztyn; żona Bożena, syn Marcel.

Opracowano na podstawie rozmowy Piotra Sucharzewskiego/wm.pl z Ireneuszem Mazurem.

źródło: wm.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2006-06-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved