Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Nie lubi biegać

Nie lubi biegać

Karierę zaczynała w warszawskiej Skrze (1993-1996), następnie grała w czołowych drużynach polskiej ligi, Dick-Black Andrychów (1996-1998) i Augusto Kalisz (1998-1999). Małgorzata Glinka w wywiadzie dla Strefy Siatkówki...

Dzięki udanym występom w polskich zespołach klubowych i drużynie narodowej trafiła do ligi włoskiej. W latach 1999-2003 grała w drużynie Vicenzy, a od 2003 w Asystel Novara. W sezonie 2005/2006 gra w zespole RC Cannes, gdzie występuje kilka innych wybitnych siatkarek (m.in. Victoria Ravva).

Strefa Siatkówki: Czy zaproszenie na uroczystości do Milicza i odciśnięcie dłoni było dla Ciebie dużym zaskoczeniem? Jak przyjęłaś tą propozycję?



Małgorzata Glinka: Było to dla mnie bardzo duże zaskoczenie, ale zarazem wielkie emocje. Jestem pierwszą kobietą w Milickiej Alei Gwiazd, więc jest to dla mnie duże wyróżnienie.

Swoją przygodę ze sportem zaczynałaś od lekkoatletyki. Twoja mama trenowała koszykówkę. Skąd u Ciebie zainteresowanie siatkówką?

Małgorzata Glinka: Koszykówka jest bardzo wymagającą dyscypliną. Wymaga dużo biegania, a ja nie lubię biegać (śmiech).

Kim byłaby Małgorzata Glinka, gdyby nie była siatkarką?

Małgorzata Glinka: Dużo zależy od szkoły, którą w takim wypadku bym ukończyła. Poza tym złożyłoby się pewnie na to dużo innych rzeczy. Ciężko powiedzieć, kim bym była. Może trenerką, może nauczycielką wychowania fizycznego. Wydaje mi się jednak, że byłby to zawód związany ze sportem.

Czy w związku ze swoimi problemami zdrowotnymi rozważałaś kiedyś poważnie możliwość zakończenie kariery?

Małgorzata Glinka: Na razie nie myślałam nad zakończeniem kariery. Jeśli chodzi o moje problemy zdrowotne, to muszę się po prostu oszczędzać. Z tego powodu czasami przyjeżdżam później niż wszystkie dziewczyny na zgrupowania kadry. Muszę poza tym więcej odpoczywać oraz poddawać się regularnej rehabilitacji. Wszystko muszę robić z głową.

Grałaś w wielu klubach. Który wspominasz z największym sentymentem? W którym najwięcej się nauczyłaś? Czy grę w którymś natomiast z perspektywy czasu oceniasz jako zdecydowanie zły wybór?

Małgorzata Glinka: Ze wszystkimi mam bardzo dobre wspomnienia. Najmilej wspominam chyba jednak Andrychów (Dick Black Andrychów) i klub, w którym grałam w tym roku, czyli RC Cannes. Z każdym klubem wiązał się jakiś okres w moim życiu i gry w żadnym z nich nie żałuje. Każdy klub dał mi swoje maksimum, a ja też ze swojej strony starałam się grac tak, aby wszyscy byli zadowoleni.

„Jak przy boisku stoi facet, który nad wszystkim nie panuje, to ja nie panuję nad sobą. Jak darzę trenera autorytetem, to gram dobrze.” To twoje słowa. W trakcie swojej kariery trafiałaś na różnych szkoleniowców, zarówno w kadrze jak i w poszczególnych klubach, z którym pracowało Ci się najlepiej? Który miał największy wpływ na Twoja karierę?

Małgorzata Glinka: Każdy trener jest inny, każdy przekazał mi coś od siebie, dzielił się ze mną swoją wiedzą i doświadczeniem. Każdy w jakimś stopniu przyczynił się do tego, że mogę dziś być tym, kim jestem.

Ostatnie sześć lat spędziłaś grając w lidze włoskiej. W tym sezonie przeniosłaś się do Francji. Czym była podyktowana taka decyzja?

Małgorzata Glinka: Nowymi emocjami. Sześć lat w jednym kraju to jest dla mnie dużo. Wydaje mi się, że w sporcie trzeba szukać jak najwięcej nowych wrażeń. Poza tym chciałam wygrać w tym roku Puchar Europy. Inna sprawa- sportowe życie jest tak krótkie, że trzeba łapać nadarzające się okazje.

Coraz głośniej mówi się o tym, że przenosisz się do Rosji. Czy możesz podać już jakieś szczegóły?

Małgorzata Glinka: Bardzo poważnie myślimy nad tym z mężem. Możliwe, że przeniesiemy się do Rosji, ale jeszcze wszystko jest do uzgodnienia. Mam wiele propozycji z różnych europejskich klubów, więc ta z Rosji nie jest jedyną.

Czy Małgorzata Niemczyk-Wolska, która grała w Rosji, zachęcała Cię do wyboru właśnie tego kraju?

Małgorzata Glinka: Małgosia nie tyle przekonywała mnie, co starała się podać mi jakieś wskazówki, rzeczy, na które muszę zwrócić szczególną uwagę przy rozważaniu propozycji z Rosji.

W swojej karierze zdobyłaś już praktycznie wszystko: Puchar Polski, Puchar Włoch, Puchar Konfederacji, dwukrotne Mistrzostwo Europy, tytuł najlepszej siatkarki Europy. Jednak dalej grasz. Skąd bierzesz motywację do dalszego czynnego uprawiania siatkówki? Co jest twoim sportowym marzeniem?

Małgorzata Glinka: Każdy sportowiec jest jak alpinista. Adrenalina towarzysząca każdemu spotkaniu jest niesamowita. Raz emocji jest mniej, raz więcej, ale kiedy wchodzisz do hali pełnej ludzi, to nie trzeba mieć żadnej konkretnej motywacji. Gra się dla ludzi i dla emocji.

Zdobyłaś niedawno Mistrzostwo Francji. Zostałaś wybrana najlepszą zawodniczką. Teraz czas na odpoczynek?

Małgorzata Glinka: Tak, teraz zdecydowanie czas na zasłużony odpoczynek.

Zbliżają się Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Interesujesz się tym sportem, czy jest to może domena twojego męża. Komu będzie kibicował?

Małgorzata Glinka: W Mistrzostwach Świata interesują mnie same finały (śmiech). A jeśli chodzi o męża będzie on zdecydowanie kibicował Włochom. Polakom kibicuje tylko jeśli chodzi o siatkówkę.

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2006-06-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved