Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > historia siatkówki > Powrót złotych gigantów

Powrót złotych gigantów

Już w sobotę, w Miliczu, odbędzie się spotkanie upamiętniające największy sukces polskiej siatkówki - zdobycie olimpijskiego złota. O "złotym meczu" w Montrealu, mówią jego uczestnicy i obserwatorzy.

Tomasz Wójtowicz (najlepszy atakujący olimpiady w Montrealu 1976): – Kluczem do sukcesów w Montrealu była żelazna kondycja. Nie na darmo byliśmy nazywani mistrzami ostatniego seta. Podczas olimpiady wygraliśmy cztery mecze w piątych setach. Gdyby była taka potrzeba, moglibyśmy zagrać i szóstą partię.

Zbigniew Zarzycki (wchodzący na pole gry w najtrudniejszych momentach meczu): – To, że wygraliśmy finał w Montrealu, a dwa lata wcześniej wywalczyliśmy mistrzostwo świata, brało się z naszej wiary w słowa trenera, który przekonywał, że jesteśmy najlepsi. Jako zespół mieliśmy duszę scementowaną tytaniczną harówką na treningach, obozach i meczach. Zdarzało się, że trenowaliśmy na zgrupowaniach po 10 godzin dziennie. Podczas meczu zawodnik schodzący z parkietu nie siadał na ławce, ale szedł do sali treningowej i wykonywał 160 podskoków z obciążeniem (ubierał pas z ciężarkami). W ten sposób nabieraliśmy skoczności i wytrzymałości. Sprawialiśmy już swoim wyglądem wrażenie bardzo mocnych i tacy zresztą byliśmy.



Władysław Pałaszewski (ówczesny sędzia olimpijskiego finału kobiet, Japonia – ZSRR 3-0): – Finał Polska – ZSRR był bardzo dramatycznym widowiskiem. Faworytem byli Rosjanie, którzy do tego meczu nie stracili na olimpiadzie nawet seta, a rok wcześniej pokonali Polskę w finale mistrzostw Europy 3-0. ZSRR w setach prowadził już 2-1. W czwartej partii byliśmy pod ścianą, jednak udało nam się obronić kilka meczboli, m. in. wspaniałe ataki Wójtowicza. Jednak tego seta wygraliśmy (po błędnym ataku Czernyszewa) i był to przełomowy moment meczu. Rosjanie próbowali się bronić jeszcze w piątym secie, ale sił starczyło im tylko do jego połowy. Potem był już koncert naszych siatkarzy i wygraliśmy 15:7.

Edward Skorek (kapitan złotej drużyny): – W naszym kraju zwycięstwo nad Związkiem Radzieckim zostało odebrane jako coś wyjątkowego. Dla mnie i dla moich kolegów sukcesem samym w sobie było wygranie Igrzysk, a nie meczu z Rosjanami. Prawda jest bowiem taka, że my z nimi wygrywaliśmy już wcześniej, czy to na mistrzostwach świata, czy też towarzyskich turniejach. Nasza wygrana miała wyjątkowy smak z innego powodu. Rosjanie przed olimpiadą wymienili sporo zawodników. Do głosu doszła młodzież, która miała znakomite warunki fizyczne. Rosjanie grali wtedy jak z nut. Nam udało się z nimi jednak wygrać. Ciężko było.

źródło: Magazyn Siatkówka, Słowo Sportowe

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
historia siatkówki

Więcej artykułów z dnia :
2006-05-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved