Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Vegard Hoidalen: Moje serce bije dla plażówki

Vegard Hoidalen: Moje serce bije dla plażówki

fot. archiwum

W wieku 34 lat norweski zawodnik Vegard Hoidalen zaliczany jest do grona weteranów europejskiej siatkówki plażowej, jednak jak sam mówi nie jest jeszcze zmęczony grą. Jego wyrażanie emocji na boisku oraz dyskusje z sędziami stały się już legendą.

Nie tylko osiąga już od dłuższego czasu dobre wyniki, ale także znany jest kibicom jako osoba charyzmatyczna i kontrowersyjna.

Należysz do grupy pionierów na europejskiej scenie siatkówki plażowej. Czy pomimo tylu lat gry na plaży wciąż czerpiesz z niej radość?

Vegard Hoidalen: Tak, wciąż daje mi to wiele radości. Lubię podróżować, poznawać ludzi związanych z tym sportem, a także kocham spędzać na plaży ponad 200 dni w roku. Moje serce bije dla tego sportu.



Rzeczą naturalną jest, iż stajesz się co raz starszy, natomiast twoi przeciwnicy są przeważnie dużo młodsi. Jak motywujesz się przed takim wyzwaniem?

V.H.: Wiek to jest naprawdę dziwna sprawa, ponieważ gdy masz 20 lat wydaje ci się, iż osoba w wieku 35 lat jest stara. Natomiast gdybyś zapytał kogokolwiek w wieku 45 lat jak się czuje, odpowiedziałby ci, że ciągle młodo. Nigdy nie postrzegałem siebie w kategorii starej osoby i z pewnością nie myślę o poddaniu się. W wielu znanych dyscyplinach sportowych, większość z gwiazd jest w wieku 30 lat, a także i więcej. Jeśli jesteś zdrowy oraz posiadasz odpowiednią motywację to jesteś w stanie grać przez dłuższy czas.

Jak długo zamierzasz brać udział w turniejach

V.H.: Wierzę, że jestem jeszcze w stanie poprawić poziom umiejętności przed 40-stką. Kocham rozmawiać o tym, jak pokonać młodszych zawodników i wydaję mi się, że polubię to jeszcze bardziej w miarę przybywania mi lat i doświadczenia. W zeszłym roku występowałem z Terje Oevergaard, który jest bardzo mocny w grze na hali, natomiast potrzebuje więcej czasu, by dobrze grać na plaży. Terje ma 30 lat, ja 34, ale planujemy jeszcze długo pograć.

Czy planujesz pozostać w tym sporcie po zakończeniu swojej kariery?

V.H.: Tak, poświęcam wiele czasu różnym projektom. Potencjał rozwoju siatkówki plażowej wciąż rośnie, a ja chciałbym być jego częścią.

Co sądzisz na temat rozwoju NESTEA European Championship Tour na przestrzeni ostatnich 3 lat?

V.H.: Wszystko jest na właściwej drodze. To wspaniale, że turnieje te tak dobrze się rozwijają, w związku, z czym zawodnicy mogą utrzymać się z gry na plaży. Jestem bardzo szczęśliwy, iż mogę obserwować ten rozwój z roku na rok, a także uczestniczyć w tych turniejach. Sport potrzebuje tych turniejów, ze sponsorami, a także GSM i CEV, które to umożliwiają.

Grasz bardzo emocjonalnie. Twoje dyskusję z sędziami stały się legendą. Czy to jest Twój sposób na odniesienie sukcesu?

V.H.: Lubię grę, w której jest wiele emocji i akcji – kto nie lubi? Zawsze staram się dać z siebie wszystko, zrobić, co tylko mogę, czasem poprzez koncentrację, czasem poprzez entuzjazm i adrenalinę. Zazwyczaj kieruję swoje emocje w stosunku do sędziów, gdy wydają się zbyt aroganccy. Szanuję sędziów, którzy popełniają błędy. Nikt nie jest idealny. Jako zawodnik muszę uszanować fakt, iż sędziowie także mają złe dni. Zazwyczaj kończy się to dyskusją na boisku, która jest częścią gry. Nie wiem czy emocje pomagają w grze na boisku czy nie.

Który z europejskich zespołów przez te lata zrobił na Tobie wrażenie i dlaczego?

V.H.: To jest dość trudne pytanie by na nie odpowiedzieć, gdyż było tak wiele wspaniałych duetów, np. para Maia/Brenha z Portugalii. Wywalczyły dwa olimpijskie półfinały, pomimo krótkiej gry na plaży, ale mają nadzwyczajne obrony, mocne serwy, a także odbiór i ustawienie. Inne dwa zespoły, które wywarły na mnie wrażenie to: bracia Laciga oraz moi rodacy Kvalheim/Maaseide. Jeśli chodzi o żeńskie duety to lubię włoską parę Perrotta/Gattelli. Od lat grają bardzo dobrze technicznie, a nie siłowo. Lubię ich styl gry.

Jedenaście lat temu grałeś po raz pierwszy w dużym, międzynarodowym turnieju w Berlinie, gdzie dwa lata później wygrałeś. Czy Berlin jest magicznym miejscem w Twojej karierze?

V.H.: Jeśli dobrze pamiętam w tym turnieju, w kwalifikacjach w 1995 roku wystąpiło 128 zespołów. Wykonaliśmy ciężką pracę wtedy, gdyż zagraliśmy 8 bądź 9 spotkań, zanim przegraliśmy jedno w ostatnich rundach. Mam wiele pozytywnych wspomnień z Berlina, a najlepszym jest zwycięstwo w 1998 roku. Tak, wierzę, że Berlin stał się magicznym miejscem dla mnie.

W 1997 roku zostałeś Mistrzem Europy. Oprócz tego zdobyłeś także 4 brązowe medale Mistrzostw Europy. Czy to są największe sukcesy w Twojej karierze?

V.H.: Być może, ale mam nadzieję, że jakieś się jeszcze pojawią.

źródło: CEV, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2006-04-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved