Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Zbigniew Barański: Sukcesy sprawiają, że warto pracować

Zbigniew Barański: Sukcesy sprawiają, że warto pracować

Impel Gwardia Wrocław zdobyła Mistrzostwo Polski Juniorek dwa razy z rzędu, czy po raz trzeci z kolei jest w stanie wygrać te zawody? O nadchodzących finałach i drużynie, mówi szkoleniowiec wrocławianek, Zbigniew Barański.

Dariusz Gintowt: Panie trenerze, Gwardia zdobyła Mistrzostwo Polski Juniorek dwa razy z rzędu, czy celem zbliżających się finałów (22-26.03) jest kolejny złoty medal?

Zbigniew Barański: – Nie ukrywam, że będziemy chcieli powtórzyć sukces sprzed dwóch lat i sprzed roku. Zdobyć trzy razy z rzędu najwyższe trofeum w kategorii młodzieżowej, gdzie stale się zmieniają składy, to byłby nasz wymarzony cel. Niemniej jednak będzie bardzo trudno z uwagi na to, że w finale jest osiem bardzo dobrych zespołów. My gramy w silnej grupie (B – przyp. red.), gdzie są zespoły: Mielca, Bydgoszczy i Dąbrowy Górniczej. To są drużyny, które mają pierwszoligowe starty a w przypadku Stali Mielec, nawet LSK.



D.G.: Patrząc na grupę „B”, wygląda ona, używając piłkarskiej terminologii, jak grupa „śmierci”, trzy medalistki poprzednich finałów juniorek.

Zbigniew Barański: – Jest to bardzo trudne zestawienie, nie ukrywam, że będzie ciężko wywalczyć awans do ścisłej dwójki i grać o medale. Jestem jednak „drobnym” optymistą, wierzę w dziewczyny, wierzę w ich doświadczenie zebrane w drugiej lidze, mamy dwie reprezentantki Polski, które grają w SMS-ie, w pierwszej lidze. Marta Chaładyn jest podstawową rozgrywającą drużyny a Efimienko środkową. Jak to się przełoży na wynik zespołu, zobaczymy dopiero podczas finałów.

D.G.: Jak Pan ocenia grupę „A”, w której są takie drużyny jak Gedania czy Nafta?

Zbigniew Barański: – Znam te teamy, bo wielokrotnie z tymi zespołami graliśmy, los tak zawsze sprawiał, że o wejście do finałów graliśmy z Gedanią. Gdańszczanki to bardzo silny zespół. Nafta Piła z uwagi na to, że to Mistrz Polski Kadetek z tamtego roku, z którym przegraliśmy 2-3 w finale, będąc również gospodarzem na pewno zalicza się do grona faworytów imprezy. Z Warszawą graliśmy w półfinale, jest to chyba zespół troszeczkę słabszy od innych, gra taktycznie inaczej niż wszyscy. Ale ma potencjał, nie wiem czy się nie „spalą” w finałach, ale jest to też dobry zespół.

D.G.: Które drużyny według Pana są faworytami turnieju, choć tu padło wcześniej już kilka nazw?

Zbigniew Barański: – Jeśli chodzi o naszą grupę, wszyscy są pod wrażeniem Pałacu Bydgoszcz. Drugim zespołem, który jest bardzo silny to Dąbrowa Górnicza. My z Mielcem – to jeszcze zobaczymy. W drugiej grupie: Piła i Gedania.

D.G.: Spoglądając na skład Stali Mielec w LSK, są tam trzy zawodniczki z rocznika 1987, czy mogą one jakoś poważnie zagrozić pozostałym zespołom w grupie?

Zbigniew Barański: – Myślę, że tak, ekstraklasa stawia najwyższe wymogi taktyczno-techniczne, którym musiały podołać, niemniej jednak zobaczymy jak w układzie „szóstkowym” będą one funkcjonować z pozostałymi zawodniczkami. My może nie mamy aż tak wielu zawodniczek grających w LSK, ale u nas skład jest bardzo wyrównany. Impel Gwardia to zespół młody, natomiast jest on w miarę ograny. Jest u nas oczywiście Joanna Kowalska z drużyny Rafała (Błaszczyka – przyp. red.), ale „szkopuł w tym, że po pierwsze, w zespole pierwszoligowym ona nie gra, wchodzi tylko na kilka piłek w meczu. Nie gra również u mnie w drugiej lidze, gdyż trenuje z pierwszym zespołem. Po drugie, jest to zawodniczka, która ma duże kłopoty zdrowotne i jeśli z tego powodu nie jest w rytmie treningowym, oczywiście traci formę.

D.G.: Czy miejsce rozgrywania finałów mistrzostw Polski ma dla Pana drużyny jakieś znaczenie?

Zbigniew Barański: – Dla nas nie ma to znaczenia w sensie miejsca, w Pile siatkówka cieszy się dużą popularnością, są fajne obiekty, dobre zakwaterowanie. Sądzę, że to bardzo dobry wybór aby te finały rozgrywać właśnie w Pile.

D.G.: Pana zespół jak „burza” przeszedł półfinał, patrząc na inne finałowe drużyny to miały one trochę więcej gry i kłopotów, czy zaskoczył Pana tak dobry występ w Warszawie?

Zbigniew Barański: – Tak, szczerze mówiąc tak, jechaliśmy tam pełni obaw, ponieważ zgrywaliśmy zespół praktycznie w trakcie turnieju (dochodziły wtedy zawodniczki SMS-u – przyp. red.), były symptomy pozwalające mieć jakiś optymizm, te „jaskółki” to dobra dyspozycja w play-off w II lidze i posiadanie w składzie zawodniczek, które zajęły w tamtym roku drugie miejsce w kadetkach, ponieważ pozostałe juniorki z tamtego roku (cztery osoby) nie odgrywały pierwszoplanowych ról. Natomiast kadetki są cały czas zawodniczkami grającymi i wiedziałem, że mają szansę dźwignąć ten ciężar, bo są ograne.

D.G.: Czy jest Pan zadowolony z wyników w drugiej lidze w tym roku?

Zbigniew Barański: – Piąte miejsce, jest to miejsce o tyle dobre, że w tym roku prześladuje nas ogromny pech. My przygotowania rozpoczęliśmy w sierpniu i po obozie mieliśmy przed ligą plagę kontuzji i mamy do dzisiaj kłopoty z tego powodu. Do dziś jest kontuzjowana Magda Kwaśny, moja podstawowa zawodniczka przyjmująca i atakująca, ma kontuzję barku i nie trenuje, w tym sezonie już nie wyjdzie na parkiet. Ola Szafraniec, dwie skręcone nogi, inne zawodniczki też były kontuzjowane i w zasadzie ligę zaczynałem młodzieżą. Wiedziałem, że początek będzie bardzo trudny, ale w drugiej rundzie gdy się „podleczymy” to będziemy nadrabiać punkty – i tak się stało – być może mogło być lepiej gdybyśmy wystąpili w pełnym składzie, ale ja się cieszę z piątego miejsce w II lidze.

D.G.: Pracuje Pan w sekcji żeńskiej Gwardii Wrocław 8 lat, zdobył Pan w tym czasie: dwa złote medale juniorek i jeden złoty młodziczek, Mistrzostwo Polski Szkół Gimnazjalnych oraz srebro z kadetkami, jaka jest recepta na sukces według Pana?

Zbigniew Barański: – Wiele lat byłem zawodnikiem (trzykrotny Mistrz Polski z Gwardią Wrocław – przyp. red.), prowadziłem różne zespoły, ale głównie męskie – przez najmłodsze do pierwszej ligi włącznie – później się przekwalifikowałem na sekcję żeńską. Mam pewien bagaż doświadczeń własnych plus, mówiąc skromnie trochę wiedzy trenerskiej, trochę szczęścia – bo trzeba go mieć – i to jest moja recepta na sukces.

D.G.: W pracy z dziewczynami, co Pan uważa za najistotniejszy element?

Zbigniew Barański: – Oczywiście, dziewczyny konstrukcję psychiczną mają inną niż chłopcy. Natomiast są bardzo ambitne, są pracowite. Jeżeli jest dobry kontakt między trenerem a zawodniczkami i wskaże się odpowiedni cel a po drodze są sukcesy, wtedy zawodniczki wierzą, że trener potrafi je przygotować, wtedy można wyegzekwować swoje założenia i je wspólnie zrealizować. Sam trener nic nie osiągnie bez zespołu, musi być dobry „materiał”, to wtedy tylko go poukładać i jest dobrze.

D.G.: Zdobyliście Mistrzostwo Polski Szkół Gimnazjalnych w 2005 roku, czy ten sukces był dla Pana równie ważny jak osiągnięcia klubowe?

Zbigniew Barański: – Tak, bardzo się z tego złotego medalu cieszyliśmy, w nagrodę w tym roku w maju pojedziemy na Mistrzostwa Świata Szkół Gimnazjalnych, które odbędą się w Chorwacji, tam chcemy również pokazać się z dobrej strony i coś fajnego „ugrać”. W turnieju tym będą uczestniczyć 32. drużyny a my jesteśmy w grupie z Cyprem, Francją i Izraelem. Cały koszt dojazdu i pobytu pokrywa SZS, więc traktujemy ten prestiżowy wyjazd jako nagrodę za ciężką pracę.

D.G.: Prowadzi pan młodziczki, juniorki, kadetki, II ligę – czy ma Pan trochę czasu dla siebie w tym wszystkim?

Zbigniew Barański: – Przy takim obciążeniu, ciężko mieć inne życie niż „sportowe”, wychodząc rano z domu wracam bardzo późno, szczególnie teraz gdy nawarstwiają się turnieje, oczywiście wcześniej trzeba wygrywać, aby grać dalej. Jest to ogrom pracy, ale gdy są sukcesy to sprawiają to, że człowiek zapomina o zmęczeniu i wie, że warto pracować.

D.G.: Dziękuję Panu za rozmowę i życzę zdobycia „hattricka” po turnieju w Pile.

Zbigniew Barański: – Dziękuję również, przed Piłą jeszcze rozgrywamy Ćwierćfinał Kadetek w Sulechowie i tam, mam nadzieję, że zaprezentujemy się również bardzo dobrze.

Podopieczne Zbigniewa Barańskiego wygrały wszystkie mecze w Sulechowie po 3-0, będąc najlepszą drużyną turnieju. Zwycięstwa te, zdecydowały o awansie gwardzistek z pierwszego miejsca do Półfinałów Mistrzostw Polski Kadetek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki młodzieżowe

Więcej artykułów z dnia :
2006-03-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved