Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Zatrzymać Wlazłego, ruszyć Gwardię

Zatrzymać Wlazłego, ruszyć Gwardię

Ciekawy scenariusz play-off napisała Gwardia w Bełchatowie, teraz miejsce akcji przenosi się do Wrocławia. Jeśli główny aktor – Mariusz Wlazły - zostanie zatrzymany, wrocławianie mają szanse na powtórzenie sukcesu.

Niezwykła Gwardia

Po zaskakującym, specjalistów i kibiców, otwarciu play-off tydzień temu w Bełchatowie, podopieczni trenera Jacka Grabowskiego wracają do Wrocławia w glorii chwały. Dolnoślązacy grając na luzie, grali również skutecznie w pierwszym spotkaniu pokonując Mistrza Polski w emocjonujących pięciu setach. Co prawda, Ireneusz Mazur nie wystawił w tym meczu pierwszej „szóstki”, ale ta, która wyszła przeciwko Gwardii była mocniejsza, niż zestawienie zawodników wygrywających w Maaseik z Noliko. Świetne zawody rozegrała cała drużyna Gwardii, a szczególnym zaskoczeniem była skuteczna zagrywka „na dużym ryzyku” oraz postawa Macieja Zająca, który do tej pory w tym sezonie nie miał zbyt dobrej passy. W drugim meczu szkoleniowiec Skry, Ireneusz Mazur, już nie ryzykował i wysyłając w bój, swój „eksportowy” skład, „pozwolił” Mariuszowi Wlazłemu błysnąć po raz kolejny. – Nie zagraliśmy dzisiaj gorszych zawodów. Natomiast zupełnie inny mecz rozegrał nasz przeciwnik. Wielkie słowa uznania należą się Mariuszowi Wlazłemu – po meczu powiedział Jacek Grabowski. Mimo porażki w drugim meczu, wielkie słowa uznania należą się też drużynie z Wrocławia, która w poprzednim dniu pokonała Skrę. Taka sztuka udała się przedtem tylko aspirującym do medali MP AZS-owi Częstochowa i Jastrzębskiemu Węglowi.



„Mariuszek” jest kluczem do zwycięstwa (lub porażki)

Dawno jeden zawodnik nie zdominował tak piłki siatkowej – najbardziej zespołowej z gier zespołowych – jak uczynił to Mariusz Wlazły. Jego dyspozycja, jak się okazuje, ma decydujący wpływ na obraz gry Mistrza Polski. Takiej dominacji nie było jeszcze rok temu, gdzie Mariusz grał bardzo dobrze, ale o tytule dla Skry decydowała w dużej mierze postawa Piotra Gruszki. Dziś Wlazły jest pierwszoplanową postacią „energetyków” i gdy go nie ma na polu gry, Skra może wpaść w tarapaty. Nie inaczej było w ten weekend w Bełchatowie, nie było Wlazłego – Skra przegrała – był Wlazły, 3-0 dla gospodarzy. Jego potężne zagrywki odbierają chęć gry przeciwnikowi, a nie mniej mocne ataki przełamują opór rywala w przełomowych momentach spotkań. Szczególnie jest to widoczne wtedy, gdy słabszy poziom formy prezentuje drugi znakomity as Skry, Michał Winiarski. Mariusz wtedy staje się jeszcze ważniejsza postacią zespołu. Jeśli Gwardia „zatrzyma” w jakiś sposób tego zawodnika jest szansa na sukces w hali Orbita, jeśli nie, to wtedy wygrana przyjezdnych jest bardzo prawdopodobnym wynikiem w tych dwóch konfrontacjach. Z kolei, liczyć na słabszą dyspozycję atakującego reprezentacji Polski w ten weekend to tak, jakby mieć dużą nadzieję na „szóstkę” w Totka. Miejscowym zawodnikom pozostaje więc zdać się na inwencję ich przyjmujących oraz przysłowiowy „łut szczęścia”, który podobno sprzyja lepszym.

„Walczaki” z Gwardii kontra „Mistrzowie” z Bełchatowa

Jest jeszcze jeden bardzo ważny atut, który Gwardia możne wykorzystać na swoją korzyść w meczu ze Skrą. Wrocławianie, niczego nie muszą, to bełchatowianie mają więcej do stracenia, a co za tym idzie, większy „stres”. – To Skra ma problem, jak dwa razy wygrać we Wrocławiu. My już zrobiliśmy swoje, utrzymując się w PLS – powiedział Jakub Markiewicz. Nie od dziś wiadomo, że jak ktoś coś musi, to ma duże szanse by mu nie wyszło. Tylko wyjątkowe osobistości sportu ( i nie tylko sportu) potrafią grać w stresie równie dobrze jak na „luzie”. Skra jest jednak zespołem, któremu stres niespecjalnie przeszkadza, jest to zespół świadomy celu, konsekwentnie dążący do jego realizacji. Z kolei Gwardia wyrobiła już sobie „markę” walczącej drużyny, która się nie poddaje w starciu z żadnym przeciwnikiem. Postawa wrocławskich zawodników w takich meczach jak z: Mostostalem, Politechniką, Resovią, Piłą czy wreszcie ze Skrą, musi wzbudzać szacunek u rywali. Właśnie mocna psychika zawodników Gwardii plus znakomita zagrywka i szczelny blok będzie położona na szali zwycięstwa po stronie beniaminka ligi. Na drugiej zaś szali, znajdziemy ciężar gwiazd reprezentacji Polski, doświadczenia z Ligi Mistrzów, utalentowaną młodzież oraz znakomitą organizacje klubu spod Łodzi. Co, lub kto przeważy w tym dwumeczu? Zobaczymy już wkrótce, a może przekonamy się o tym dopiero w epilogu – znów w Bełchatowie. Jakikolwiek padnie rezultat 18-19.03 we Wrocławiu, jedno jest pewne emocji i kibiców nie powinno zabraknąć.

Wypowiedzi przedmeczowe z Wrocławia:

Jacek Grabowski (trener Gwardii Wrocław):

Sądzę, że we Wrocławiu będzie podobnie jak w Bełchatowie. Mam na myśli nie tylko wyniki, ale przede wszystkich to, że nasz zespół będzie grał w podobnym stylu. Czyli swobodnie, bez żadnych obciążeń a jednocześnie skutecznie, bo często bywa tak, że zespół, który gra „luźniej” gra efektywnie. Tak graliśmy w Bełchatowie, oczywiście w sytuacji, kiedy w drużynie Skry grają wszyscy podstawowi zawodnicy i są w swojej dyspozycji to o sukces jest bardzo trudno. Tak samo będzie tutaj, na pewno, natomiast zdaję sobie sprawę również z tego, że to właśnie bełchatowianie muszą tutaj rzucić wszystko na jedną szalę i to oni muszą grać pod pewną presją. Jest to na tyle doświadczony zespół, że taka presja tylko motywuje do lepszej gry, ale gdyby zagrali „ciut” gorzej niż w meczu sobotnim, a w zasadzie chodzi tu głównie o Mariusza Wlazłego, jeśli będzie łaskaw się czasami na tej zagrywce pomylić to już będzie lepiej, to już będzie łatwiej, a wtedy wszystko jest możliwe. Oczywiście, nie mogę tutaj obiecać zwycięstwa w obu meczach, ale jedna wygrana satysfakcjonowałaby nas w tych spotkaniach. Mecze „telewizyjne”, czy w Orbicie, nam do tej pory nie wychodziły, ale ta passa się kiedyś skończy, nie miałbym nic przeciwko temu, aby to było w meczach przeciwko Mistrzom Kraju.

Wojciech Szczurowski (przyjmujący):

Zagramy tak, żeby wygrać, a czy się da, jak to będzie wyglądało to zależy od dyspozycji Bełchatowa, od naszej formy, na pewno się nie położymy, na pewno będziemy walczyli. Czy uda się powstrzymać Wlazłego to zależy od wielu czynników, jeżeli zagra na swoim poziomie to będzie bardzo trudno go powstrzymać, bo jest naprawdę bardzo dobry, jak dla mnie numer jeden wśród atakujących w Polsce.

Piotr Poskrobko (przyjmujący):

Spróbujemy znów Skrę „ukąsić” tylko, że teraz nie będzie takiego ulgowego traktowania podejrzewam, ale nie taki „diabeł” straszny, może znowu wygramy, trzeba wierzyć. Będziemy szukać swoich szans w bloku, bo jak pokazują statystyki całkiem nieźle dajemy sobie w tym elemencie radę. Nawet Mariusza udało nam się kilka razy powstrzymać w Bełchatowie, poza tym jest jeszcze wyblok.

Jakub Markiewicz (środkowy):

Jestem przekonany, że jeśli w jakiś sposób wyeliminujemy Wlazłego to jest duża szansa na co najmniej jedno zwycięstwo we Wrocławiu. Jeśli chodzi o naszą grę, to mamy wszystko ustabilizowane od dłuższego czasu, nie przewidujemy jakiś „nowinek” taktycznych. Natomiast w pierwszym meczu zaryzykowaliśmy mocno zagrywką i trafiliśmy i to w dużym stopniu pozwoliło nam wygrać. W drugim meczu trochę mniej tych zagrywek nam się udało, Wlazły zrobił kilka punktów, jeśli pójdziemy znów „na maxa” z zagrywką i ona nam „siądzie”, to jesteśmy w stanie wygrać.

Mariusz Dutkiewicz (rozgrywający):

Miejmy nadzieję, że wszyscy we Wrocławiu będą oczekiwać naszych wygranych, bez względu na liczbę setów, natomiast co zobaczymy to się okaże dopiero w sobotę i w niedzielę. Będziemy chcieli stworzyć jak najlepsze widowisko. Kluczem do zwycięstwa w pierwszym meczu była zagrywka, no i błędy, które w konsekwencji tej zagrywki popełniał Bełchatów. Miejmy nadzieję, że jeszcze raz zagrywka nas nie zawiedzie i w konsekwencji wygramy ważny mecz.

Maciej Zając (atakujący):

Czy tym razem wyjdę znów w szóstce tego nie wiem, ale szansę na zwycięstwo mamy zawsze, sport rządzi się własnymi prawami, czego przykład mieliśmy w pierwszym meczu w Bełchatowie. W sobotę już Skra wytoczyła największe „działa” i kiedy Mariusz Wlazły był na zagrywce były robione punkty przez gospodarzy. Orbita dla nas jest taka halą, że czujemy się jak na wyjeździe, nie jest to nasza sala, w której trenujemy na co dzień, jeden czy dwa treningi tutaj przed meczem, to co one dają? Jesteśmy optymistami, zagramy „na luzie”, hala nam nie przeszkodzi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2006-03-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved