Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Gulczyński i Januszkiewicz – Radość i niesmak…

Gulczyński i Januszkiewicz – Radość i niesmak…

fot. archiwum

Bardzo gorąco było w sobotę w hali w Kędzierzynie Koźlu, gdzie gospodarzy zaskoczyli goście wygrywając 1:3. Po spotkaniu zapytaliśmy o pomeczowe opinie zawodników obu drużyn - Romana Gulczyńskiego i Aleksandra Januszkiewicza.

Z Romanem Gulczyńskim (atakującym Gwardii Wrocław) rozmawia Marcin Wypych.

 

Marcin Wypych: Mogę prosić o ogólną ocenę meczu?



 

Roman Gulczyński : Ten mecz był dla nas bardzo ważny, przyjechaliśmy tutaj po zwycięstwo i mamy je w kieszeni, czyli wstępne plany i założenia przedmeczowe udało nam się wykonać w 100%. Myślę, że pierwszy set był tym kluczowym, ponieważ my tak raczej mamy – staramy się iść za ciosem. I dziś nam się to udało.

 

Niektórzy zawodnicy twierdzą że każde zdobyte 3 punkty motywują zespół do większej walki. U was także?

 

Roman Gulczyński : Tak, oczywiście że tak. To nas z pewnością mobilizuje i dodaje woli walki na następne spotkania. Teraz czekają nas spotkania z Warszawą, Rzeszowem i Sosnowcem… (spotkania „u siebie” rozegramy w hali w Miliczu, gdzie z pewnością będzie nam się lepiej grało niż na „Orbicie”) myślę, że równie udane będą one dla nas. Wygraliśmy dziś 3:1, odegraliśmy się za przegraną i to się liczy! Wszyscy jesteśmy zadowoleni.

 

Przed chwilką Jakub Markiewicz powiedział, że interesuje go 5 wygranych spotkan i 15 punktów. Czy podpisuje się pan pod tym stwierdzeniem?

 

Roman Gulczyński : Myślę, że tak! Jesteśmy w dobrej formie, którą można było zauważyć już po nowym roku. Staraliśmy się walczyć z Jastrzębiem, dziś wywalczyliśmy zwycięstwo i tak już będziemy grali do końca!

 


 

Z Aleksandrem Januszkiewiczem (środkowym Mostostalu Azoty) rozmawia Marcin Wypych

 

Marcin Wypych : Większość meczu niestety spędza pan na ławce rezerwowych. Jak pan ocenia grę swoich kolegów z tego punktu widzenia?

 

Aleksander Januszkiewicz: Przeciwnik był dziś wymagający i zdeterminowany. Wiadomo ostatnie miejsce w tabeli stąd postawili wszystko na jedną kartę i zagrali bardzo odważnie. My z kolei nie sprostaliśmy im w tej grze, a własną grą nie zrobiliśmy nic, żeby zmusić ich do jakichkolwiek błędów. Oni uwierzyli w siebie – tak przynajmniej wydawało mi się z boku – no i zaczęli fajnie grać. Gramy momentalnie bardzo fajnie, a momentami nierówno – i to jest nasza bolączka, którą musimy zmienić! Mamy młody skład i tak będziemy grać, jeżeli szybko tego nie uregulujemy. Stojąc z boku praktycznie cały sezon i obserwując tą grę, myślę że było wiele szans aby powalczyć z różnymi zespołami o punkty, gdzie niestety nam się to nie udało.

 

Powtórzyły się błędy ze spotkania z Sosnowcem: przyjęcie, kontratak. Nie wyciągnęliście żadnych wniosków po ostatnim spotkaniu?

 

Aleksander Januszkiewicz: Wnioski zawsze są wyciągane. Skład wyjściowy mamy stabilny, ale gdy coś nie idzie w tym przyjęciu następują zmiany. Na treningu zaś ćwiczymy te przyjęcia i inne elementy w składzie podstawowym, także później naprawdę dogadać się zmiennikom w tym przyjęciu jest ciężko. Trzeba pamiętać, że gra cała drużyna a nie pierwsza szóstka.

 

Tydzień temu tie-break z Sosnowcem, dziś przegrana z Gwardią. Czy to nie zaburzy waszych przygotowań do kolejnych spotkań?

 

Aleksander Januszkiewicz: Myślę że nie! Naszym założeniem było wygrać te dwa spotkania: wywieź komplet punktów z Sosnowca i zostawić „w domu” 3 punkty za dzisiejszy mecz – niestety nam się nie udało. W Bełchatowie nie będziemy szukać ratunku i punktów – pomimo ich słabszej formy, która jest spowodowana moim zdaniem przygotowaniami do Ligi Mistrzów. Niewątpliwie będą oni zespołem silnym i wymagającym i nie myślę raczej o tym, abyśmy wyrwali tam jakieś punkty. To co się u nas dzieje… nie wiem jak to określić. Przecież nie gramy w Lidzie Mistrzów, mamy tylko jeden mecz na tydzień, a zdarzają nam się słabsze występy. Sądzę także, że tą samą szóstką nie da się zagrać całej ligi.

 

Ale jednak dwie porażki jakoś mobilizują zespół do wyrwania seta, punktu, a może meczu?

 

Aleksander Januszkiewicz: Tak, z pewnością tak! Pojedziemy tam z bojowym nastawieniem, aby im jak najwięcej „krwi zepsuć”. To powoduje czasem, że wygrywa się seta, a nawet mecz. Z taką determinacją z pewnością pojedziemy. Chociaż patrząc trzeźwo, większe szanse na wygraną leżą po stronie gospodarzy.

 

Najbliższe spotkania rozegracie także z udziałem kamer TV. Większa publiczność bardziej mobilizuje zawodników czy raczej tremuje ich grę?

 

Aleksander Januszkiewicz: Zależy jak dla kogo, to bardziej indywidualna sprawa i potrzeba było zapytać się każdego z osobna. Niektórzy na obecność telewizji reagują bardzo pozytywnie i potrafią rozegrać piękne spotkania, innym to przeszkadza a jeszcze inni są neutralni w tej kwestii. Wiadomo, że jak patrzy na nas cała Polska, to trzeba się postarać wypaść jak najlepiej.

 

Załóżmy, że Raul Lozano ogłosił kadrę reprezentacji Polski i został pan powołany. Jak pan by zareagował?

 

Aleksander Januszkiewicz: Cieszyłbym się, jak każdy chyba. Ale patrząc realnie, ławkowego zawodnika nikt nie powołuje do kadry. Kiedyś byłem reprezentantem juniorów, ale seniorzy…? Nie wiem, może jestem za słaby, nie mam szczęścia, a może po prostu nikt na mnie nie stawia.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved