Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Damian Dacewicz musi być operowany

Damian Dacewicz musi być operowany

fot. archiwum

Kłopoty ze zdrowiem 31-letniego zawodnika mistrzów Polski, rozpoczęły się w połowie 2004 roku jeszcze przed igrzyskami olimpijskimi, na które już nie pojechał. Środkowy BOT Skry Bełchatów w tym sezonie prawdopodobnie już nie wyjdzie na parkiet.

Wszystko zaczęło się podczas przygotowań do igrzysk olimpijskich w Atenach – opowiada. – Podczas ćwiczeń na siłowni podniosłem zbyt duży ciężar i kolano nie wytrzymało.

 

Damian Dacewicz musiał zrezygnować z występu w igrzyskach, choć był pewniakiem w składzie reprezentacji Polski. – Chciałem jechać do Aten, ale zdrowie było ważniejsze – przypomina. Niestety, leczenie i przerwa w treningach nie pomogły i zawodnik Skry praktycznie stracił sezon. – Mało grałem w lidze, ale czułem się nieźle. Miałem nadzieję, że w obecnych rozgrywkach wszystko będzie już w porządku.



 

Najwyższy zawodnik BOT Skry (209 cm) przepracował cały okres przygotowawczy, występował w przedsezonowych sparingach. – Cieszyłem się, że wszystko jest w porządku – opowiada. Okazało się, że radość była przedwczesna, bo tydzień przed rozpoczęciem rozgrywek kolano zaczęło boleć. Siatkarz jeździł do kilku lekarzy, ale grać nie mógł. W listopadzie zapadła decyzja o leczeniu za pomocą serii zastrzyków w kolano. – To ostatnia szansa uniknięcia operacji – mówili szkoleniowcy BOT Skry. Wiele wskazywało, że została wykorzystana, bo Dacewicz wrócił do treningów z drużyną. Znalazł się w kadrze na rewanżowy mecz Perugią, kilka razy pojawił się nawet na boisku, ostatni raz w Biełgorodzie. Ale kolano dawało znać o sobie…

 

Nawet nie w pełni zdrowy chciałem pomóc drużynie – twierdzi siatkarz. – Poza tym po tylu latach uprawiania sportu treningi są mi potrzebne jak woda do życia. Teraz trochę żałuję, że nie poczekałem.

 

Dacewicz przyznaje, że za wszelką cenę starał się uniknąć zabiegu: – Nie udało się, od skalpela nie ucieknę. Konieczna jest operacja, która odbędzie się w najbliższym czasie. Nie wiem, jak nazywa się mój uraz, ale są problemy w okolicach rzepki w kolanie.

 

Trudno przypuszczać, żeby Dacewicz zdolny był do gry jeszcze w tym sezonie. – Ale nie zamierzam jeszcze kończyć kariery – zaznacza. – Nie jestem jeszcze na tyle wiekowym zawodnikiem, żeby o tym myśleć. Poza tym chciałbym jeszcze coś w siatkówce osiągnąć. Może już nie w reprezentacji, bo teraz jest czas dla młodych, ale w klubie na pewno.

 

Szefowie BOT Skry zapewniają, że nie zostawią Dacewicza. Trener Ireneusz Mazur bardzo żałuje, że nie może z niego korzystać. – Trudno przyzwyczaić się, że nie ma w składzie kogoś, na kogo się liczyło. Tym bardziej, jeśli jest to zawodnik najwyższej klasy, a takim jest Damian Dacewicz. Ale muszę się z tym pogodzić. Mamy Jarka Sobczyńskiego , który będzie trzecim środkowym.

 

W Polskiej Lidze Siatkówki można zgłosić nowego zawodnika, ale pod warunkiem, że przejdzie on z niższej klasy rozgrywkowej. W Lidze Mistrzów to niemożliwe.

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2006-01-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved