Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Krzysztof Gierczyński: Jestem z natury domatorem

Krzysztof Gierczyński: Jestem z natury domatorem

fot. archiwum

Święta za pasem, a ja jestem pochłonięty czym innym. Ale mam nadzieję, że te trzy dni mi wszystko zrekompensują - mówi kapitan siatkarzy AZS-u Krzysztof Gierczyński.

W tym roku na Boże Narodzenie w zasadzie mamy dla siebie trzy dni. Ale zawsze staramy się spędzić ten czas rodzinnie. Tak jak większość chłopaków w zespole, jestem spoza Częstochowy i wybieram się w rodzinne strony. Niestety, do domu mam spory kawałek – ponad 400 kilometrów. Daleko – zwłaszcza po naszych drogach, ale nie odmówię sobie tej radości. Na krótko, ale zawsze, wyjeżdżam z rodziną, czy to do rodziców żony, czy moich. Telefon i zwykła rozmowa w takim momencie nie wystarczy. Święta są dla nas wielkim przeżyciem. Gdy mieszkaliśmy w Szczecinie, do Gorzowa, skąd pochodzi moja żona, mogliśmy w weekend wyskoczyć na obiad. Teraz odwiedzamy najbliższych tylko w święta i wakacje. Ale dziadkowie zaglądają od czasu do czasu do Częstochowy, aby zobaczyć wnuczkę – mówi o niełatwym losie siatkarza Krzysztof Gierczyński .

 

My, sportowcy, nie możemy wiele planować. Od jakiegoś czasu żyjemy w zawieszeniu. Pochodzę z Gubina, żona z Gorzowa Wielkopolskiego, mieszkanie mamy w Szczecinie, a od czterech lata jesteśmy w Częstochowie. Ale myślę, że ten rok będzie dla nas przełomowy. Albo zostaniemy tutaj, albo przeprowadzimy się gdzieś bliżej zachodniej Polski.



 

Krzysztof Gierczyński myśli również o sprowadzeniu rodziców do Częstochowy. – Myśleliśmy o tym z żoną i pewnie tak będzie, ale dopiero wówczas, gdy zdecydujemy się kupić tutaj mieszkanie. A stanie się tak, gdy będę miał zostać w Częstochowie na dłużej.

 

Rodzina siatkarza najbardziej odczuwa jego brak nie tylko w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Także długie zgrupowania powodują, że brak bliskiej osoby jest szczególnie dotkliwy. – Zgrupowania letnie są najdłuższe, trwają po dwa tygodnie, ale w tym roku w grudniu i listopadzie też nie było nas w domach. Ostatnio wróciliśmy po dziesięciu dniach nieobecności. Dla mojej żony i córeczki nie był to łatwy okres. Dla mnie też, bo ciężko znoszę rozłąkę. Zawsze gdy w grudniu pojawiały się choinki, a w sklepach kolorowe witryny, zaczynałem czuć święta. Teraz nawet nie miałem czasu tego zauważyć. Oprócz autokarów, samolotów, hoteli i hal sportowych nie widziałem zbyt wiele. Święta za pasem, a ja jestem pochłonięty czym innym, ale mam nadzieję, że te trzy dni mi wszystko zrekompensują – mówi Gierczyński. Czy charakter siatkarza był przyczyną rezygnacji z gry w kadrze? – Jestem z natury domatorem i absolutnie nie nudzi mi się w towarzystwie rodziny. Nie wyobrażam sobie, żebym mógł nie widzieć, jak rośnie moja córeczka. A najwięcej czasu jest na to latem. Dlatego po ciężkim sezonie zawsze chcę odpowiednio wykorzystać okres urlopowy. Wyjeżdżamy razem nad polskie morze i gdzieś na południe. To najpiękniejszy okres w roku.

 

Sylwestra w tym roku kapitan AZS spędzi w gronie kolegów z drużyny. – Planowałem wyskoczyć z rodziną w góry, ale czasu jest zbyt mało. Dlatego będziemy się bawić razem z chłopakami z drużyny. Wiemy, że potrafimy to robić – w zeszłym roku atmosfera była super. Amerykanie też będą, to młodzi, mili ludzie, którzy oprócz ciężkiej pracy lubią się zabawić. Spędzamy wspólnie wieczory po udanych meczach, a w sylwestra też się spotkamy. Mają nawet do nich przyjechać dziewczyny – opowiada o swoich najbliższych planach czołowy siatkarz częstochowskiej drużyny.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2005-12-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved