Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Piast Szczecin po porażce ze Stalą Bielsko-Biała

Piast Szczecin po porażce ze Stalą Bielsko-Biała

Po ośmiu kolejkach spotkań bilans szczecinianek jest zły: przegrały wszystkie spotkania. W dodatku zdołały ugrać ledwie dwa sety. Ostatnie dwa mecze oddały bez walki.

Czy jednak można być zaskoczonym takim dorobkiem? Nie. Przed sezonem i już w jego trakcie najważniejsze osoby klubu popełniły tak dużo błędów, że należało się spodziewać takiego początku sezonu. Czy będzie lepiej?

Spotkanie ze Stalą Bielsko-Biała (ledwie 40 ugranych małych punktów) był najgorszym występem szczecinianek w rozgrywkach ekstraklasy. Żal tym większy, że mecz oglądało pół tysiąca fanów, którzy zapłacili niemałe pieniądze za bilety i nie wiadomo, czy jeszcze raz dadzą się namówić na oglądanie siatkarek.



Zaraz na pomeczowej konferencji prasowej trener Jerzy Taczała przepraszał za występ swojej drużyny, ale najwierniejszych kibiców bardziej pewnie interesowało, jaki ma pomysł na lepszą grę i zwycięstwa. Sytuacja w tabeli robi się coraz trudniejsza, rywale uciekają, a Taczała niedawno przyznał, że czas pracuje na korzyść Piasta. O co chodzi? O system rozgrywek, który nie jest doskonały. Z ekstraklasy spada jeden zespół, a drugi gra baraż z wicemistrzem pierwszej ligi. Bezpośredni spadkowicz zostanie wyłoniony z meczów o utrzymanie między dziesiątym a dziewiątym zespołem elity po rundzie zasadniczej. Piast może więc przegrać wszystkie spotkania w rundzie zasadniczej, a okazać się lepszy w decydującej batalii. Taki system nie może jednak uspokoić ani trenera, ani jego podopiecznych. Na razie bowiem zespół nie robi postępów w grze, w przeciwieństwie do ligowych przeciwników (coraz lepiej spisuje się Stal Mielec, Gwardia Wrocław urwał seta Nafcie Piła, Dalin Myślenice pokonał Muszyniankę Muszyna).

Dzisiejszy Piast pokutuje za błędy popełnione latem. Wtedy to klub rozstał się z dwójką kluczowych zawodniczek: środkową Adrianą Wychowanek i przyjmującą Katarzyną Ostrowską. Działacze i trener tłumaczyli, że siatkarki nie były perspektywiczne. Może i mieli rację, ale na ich miejsce zatrudnili „żółtodzioby”: Paulinę Dutkiewicz, Martę Szymańską czy Paulinę Chojnacką. One faktycznie mogą prezentować poziom środka ekstraklasy, ale dopiero za dwa lata. Póki co grają bardzo nierówno i tego należało się spodziewać. Lepiej więc było zatrzymać Wychowanek i Ostrowską, by przez rok grały i uczyły młodsze koleżanki.

Mając tak niedoświadczony skład, zespół podczas letnich przygotowań rozegrał za mało sparingów z drużynami ekstraklasy. Dwa turnieje wyjazdowe nie wystarczyły, by dziewczyny przestały się bać spotkań z tuzami. Nie posmakowały wcześniej, na czym polega gra w ekstraklasie – i teraz przegrywają w szatni.

Kolejny letni minus to brak wzmocnień. Klubu nie było na nie stać, ale już pół roku wcześniej Piast mógł się przygotowywać do awansu i rozglądać za wzmocnieniami. Takich działań nie podjął. Dopiero wraz z kiepskim początkiem sezonu działacze przeszli do ofensywy: już zatrudnili Marzenę Goździewską, w planach są następne wzmocnienia. Myślenie, że młody skład poradzi sobie z trudami, okazało się porażką.

Plusem było zatrudnienie psychologa, bo było wiadomo, że pierwsza rzeczywista szansa na zwycięstwo przyjdzie w meczu styczniowym z Gwardią Wrocław. Nikt jednak nie ukrywa, że pan Marek Baron jest społecznikiem i nie zawsze może w pełni zaangażować się w życie zespołu. A jest to ważne, bo przegrane takie jak ze Stalą niczego nie uczą, a jedynie zniechęcają do treningu i kolejnych wysiłków.

Co teraz? Po porażkach zawsze najwięcej grozi trenerowi. Jerzy Taczała pracuje z zespołem już kolejny sezon i być może za długo. To świetny teoretyk, świetny trener asystent, ale brakuje mu cwaniactwa w czasie spotkań, popełnia coraz więcej błędów (czasy w niewłaściwych momentach, nieprzemyślane do końca zmiany). Być może w zespole nastąpiła już blokada: Taczała przekazuje swoje uwagi podopiecznym, te kiwają głowami, ale nie realizują tego na parkiecie. Czy działacze powinni poszukać nowego szkoleniowca? Podobną sytuację Taczała przeżywał z siatkarzami Morza. Przegrywał mecz za meczem, został odsunięty, a jego następca z marszu wygrał spotkanie. Wtedy jednak Morze miało skład, a Piast go nie ma. Obecna zmiana trenera mogłaby zaprocentować na krótkim dystansie, ale nie przyniesie końcowego sukcesu. Ta drużyna potrzebuje trzech nowych zawodniczek: środkowej, atakującej i przyjmującej – koniecznie z doświadczeniem ligowym. Jeśli takie wzmocnienia nie nastąpią, trudno będzie o ligowe sukcesy.

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2005-12-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved