Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > PZU AZS Olsztyn przed meczem Top Teams Cup w Bledzie

PZU AZS Olsztyn przed meczem Top Teams Cup w Bledzie

Najpierw autobusem do Warszawy, później samolotem do Wiednia, kolejnym samolotem do Klagenfurtu, a na koniec autokarem do Bledu - taką drogę przebyli wczoraj siatkarze olsztyńskiego PZU AZS.

Ledwo wrócili z sobotniego meczu Polskiej Ligi Siatkówki w Sosnowcu, zdążyli trochę odetchnąć po pięciu dniach ciągłych wojaży (Olsztyn-Warszawa-Zurych-Naefels i z powrotem, z zahaczeniem o Spałę i Sosnowiec), a już w poniedziałek przyszło im wyruszyć w kolejną „pielgrzymkę” po Polsce i Europie. Jak dobrze pójdzie, swoim najbliższym pokażą się na oczy dopiero w niedzielę wieczorem. O kim mowa? O siatkarzach PZU AZS Olsztyn, którzy od wczoraj są już w słoweńskim Bledzie, gdzie w środę o g. 19 rozegrają swój przedostatni mecz fazy grupowej Pucharu Top Teams. Relację ze spotkania Autocommerce – PZU AZS przekaże na żywo Radio Olsztyn.

W kilkunastogodzinną podróż do Słowenii olsztynianie wyruszyli w nieco okrojonym składzie. Choć jeśli wymienić te osłabienia, okaże się, że to „nieco” tak naprawdę oznacza „znacznie”, bo na jednej z pozycji trenerowi PZU AZS ubyło… 50 procent drużyny! – No tak, oprócz Wojtka Grzyba, nie ma z nami jeszcze Marcina Możdżonka, u którego zachodzi podejrzenie pęknięcia jakiejś kości śródręcza i który musiał zostać w domu – poinformował przed odlotem do Wiednia trener Grzegorz Ryś. – Jak by nie patrzeć, pół składu na środku nam padło… – dodał olsztyński szkoleniowiec. Faktycznie, z czterech nominalnych środkowych PZU AZS dwóch, czyli Grzyb i Możdżonek, w środę może dopingować swoich kolegów, tylko słuchając radiowej transmisji z Bledu (a właściwie z położonej 7,5 km od Bledu Radovljicy, bo tam rozgrywa swoje mecze Autocommerce). W tej sytuacji dwaj pozostali środkowi Marcin Nowak i Patryk Czarnowski powinni chyba uważać na siebie w Słowenii. Choć może lepiej nie wywoływać wilka z lasu…



Przypomnijmy, że przez ostatnie dwa tygodnie Wojciech Grzyb był całkowicie wyłączony z zajęć, lecząc w tym czasie naderwane mięśnie brzucha. – Czuję się dobrze, już mnie nic nie boli – powiedział w poniedziałek olsztyński środkowy. – Myślę, że z brzuchem już jest wszystko w porządku, ale muszę to jeszcze potwierdzić badaniem USG, na które jadę jutro do Warszawy. Jeśli jest tak, jak mi się wydaje, to pełną parą ruszam do treningów z drugim zespołem, bo chciałbym jak najlepiej przygotować się do finału Pucharu Polski. Nie ma obaw, na sobotę będę gotowy. Już mi brakuje tego, żeby się znów spocić na treningu – zakończył Wojciech Grzyb.

Co prawda – niezależnie od wyników obu pozostałych spotkań w Top Teams Cup – PZU AZS zapewnił już sobie awans do ćwierćfinału tych rozgrywek, ale ciągle ma się o co bić. W przypadku spodziewanego zwycięstwa z Autocommercem (a to olsztynianie są zdecydowanym faworytem jutrzejszego meczu), za tydzień kibice obejrzeliby w Uranii hitowe spotkanie o pierwsze miejsce w grupie A, w którym AZS zmierzy się z, naszpikowanym gwiazdami, hiszpańskim Portolem Son Amar Palma de Majorka (21 grudnia, g. 18). Tu warto wspomnieć, że zwycięzcy czterech grup TTC trafią w 1/4 finału (mecz i rewanż) na zespoły z drugich miejsc w grupach, a to mogą – choć wcale nie muszą – być trochę mniej wymagający rywale. – Wiemy o tym i będziemy walczyć o to pierwsze miejsce do końca – stwierdził przed spotkaniem z Bledem Grzegorz Ryś.

Olsztynianie wrócą do kraju w czwartek przed południem. Do kraju, ale nie do domu, bo zostaną już w Warszawie aż do weekendowego turnieju o Puchar Polski.

źródło: wm.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2005-12-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved