Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Mecz na szczycie – komplet publiczności

Mecz na szczycie – komplet publiczności

Dwa tysiące kibiców obejrzy środowy mecz Ligi Mistrzów siatkarzy BOT Skra Bełchatów - EMU RPA Perugia. Wszystkie bilety na to spotkanie zostały już sprzedane. W ostatnim meczu, w zeszły czwartek, po długiej walce BOT Skra uległa Włochom 2:3.

Jeśli utrzymany poziom ataku i bloku z Perugii, a poprawimy przyjęcie, to wygramy – twierdzi Ireneusz Mazur przed jutrzejszym meczem BOT Skry Bełchatów z wicemistrzem Włoch.

W ostatnim meczu, w zeszły czwartek, po długiej walce BOT Skra uległa Włochom 2:3. Teraz zawodnicy zapowiadają rewanż. – Tam zagraliśmy dobry mecz, ale przegraliśmy. Teraz zagramy też dobry, ale wygramy – powiedział libero BOT Skry Krzysztof Ignaczak.



Ostatnio mniej rozmawialiśmy o Lidze Mistrzów, bo dobrze nam w niej idzie i jeszcze dużo zostało do końca tych rozgrywek. Bardziej martwimy się ligą włoską, a przede wszystkim Pucharem Włoch, w którym zostały nam dwa spotkania, a musimy zdobyć w nich cztery punkty. A na dodatek jeden mecz gramy w Treviso i to będzie wielkie wyzwanie. Nie znaczy to, że odpuszczamy spotkanie ze Skrą. Przyjechaliśmy po to, by dobrze się zaprezentować. Muszę kolegom z drużyny opowiedzieć o gorącej atmosferze, jakiej powinni spodziewać się w hali w Bełchatowie. Ja jestem do tego przyzwyczajony, ale myślę, że tak doświadczeni siatkarze jak Paolo Toffoli i Goran Vujević na pewno nie pękną. We Włoszech mecze z pełną publicznością zdarzają się rzadko, głównie najczęściej podczas finału Pucharu Włoch. W zeszłym roku na finał ligi w Perugii przyszło ponad pięć tys. kibiców – powiedział przed meczem Sebastian Świderski.

Choć najbardziej utytułowanym zespołem w grupie D Ligi Mistrzów jest Lokomotiv Biełgorod, to najwięcej emocji wzbudzają spotkania Perugii. Trudno się dziwić, bowiem liga włoska uważana jest za najsilniejszą na świecie. Tylu siatkarskich gwiazd nie można zobaczyć w żadnym innym kraju. Innym magnesem przyciągającym kibiców jest Sebastian Świderski. Reprezentant Polski robi furorę we Włoszech. W poprzednim sezonie, pierwszym po wyjeździe z naszego kraju, został wybrany na najlepszego zawodnika zasadniczej części rozgrywek. Teraz też jest najrówniej grającym zawodnikiem Perugii – w ostatnim spotkaniu ligowym, przegranym przez rywala BOT Skry 1:3 z Coprą Piacenza, zdobył 16 punktów, najwięcej w drużynie.

A przecież w kadrze wicemistrza Włoch jest jeszcze mistrz olimpijski z Sydney słynny Goran Vujević, były reprezentant Włoch blisko 40-letni Paolo Tofoli, dwóch Czechów – znakomity środkowy Martin Lebl i atakujący Jakub Novotny, Kanadyjczyk Terence Martin i silni Włosi.

Mimo tak znakomitego składu BOT Skra była bardzo bliska wygrania z Perugią w jej hali. O przegranej zadecydowało kilka błędów w tie breaku, a przede wszystkim słaby odbiór zagrywki w pierwszych dwóch setach. – Mieliśmy wtedy odbiór na poziomie 43 proc., podczas gdy później prawie dwa razy lepszy – mówi Ireneusz Mazur. Co było przyczyną słabszej postawy bełchatowian w tym elemencie? – Na pewno za duży respekt przed rywalem. Zespół wyszedł na boisko tak skoncentrowany, że aż rozdygotany. Tak bardzo chcieli wygrać, że aż ich to sparaliżowało – wyjaśnia szkoleniowiec. – Trudno się jednak dziwić, bo przecież nie codziennie gramy przeciwko wicemistrzowi Włoch.

Trener BOT Skry uważa, że by uniknąć powtórki z początku spotkania w Perugii, trzeba utrzymać poziom w ataku i bloku i poprawić przyjęcie. – A przede wszystkim nie możemy popełniać błędów seriami, tak jak zdarzało nam się w pierwszym spotkaniu – dodaje.

Perugia przyleciała do Polski w osłabionym składzie, bo z powodu kontuzji (doznał jej w ostatnim spotkaniu ligowym) nie może zagrać słynny Kubańczyk Osvaldo Hernandez. Zastąpi go Novotny, który tydzień temu kilkakrotnie dał się we znaki bełchatowskiej drużynie (zdobył 14 punktów). – Gra niekonwencjonalnie, bo jest zawodnikiem leworęcznym. Zaskoczył nas, bo przygotowywaliśmy się pod kątem Hernandeza – ocenia Mazur.

Ale jego podopieczni pokazali, że są w stanie zagrać lepiej niż słynny przeciwnik. – Zawodnicy są tak zmobilizowani, że na treningach nie potrzeba nic mówić. Przyjemnie pracuje się w takiej atmosferze. Zapewniam, że moi siatkarze dadzą z siebie wszystko – twierdzi trener BOT Skry. Jego asystent Jacek Nawrocki podtrzymuje to, co mówił przed spotkaniem we Włoszech: – W dwumeczu będziemy lepsi od Perugii. Po porażce nie zmieniłem zdania.

Szkoleniowcy z Bełchatowa mają tylko jeden dylemat: kto ma być rezerwowym środkowym – Jarosław Sobczyński czy Damian Dacewicz. Ten drugi narzekał na ból w kolanie, ale po serii zastrzyków wrócił do zdrowia. Mazur: – Jarek nie zawodził dotychczas, ale atutem Damiana jest znacznie większe doświadczenie. Gdyby trzeba było postawić na jednego z nich od początku, to zdecydowałbym się na Sobczyńskiego. Ale potrzebny mi zawodnik, który będzie mógł wejść na niektóre akcje. Decyzję podejmiemy z Jackiem Nawrockim przed meczem.

Wiemy, jak grać przeciwko Perugii, ale nie zdradzę taktyki, bo Sebastian Świderski potrafi czytać po polsku. Poza tym będziemy mogli liczyć na pomoc naszych kibiców, którzy zachowują się zupełnie inaczej niż włoscy. Będą nam sprzyjać piłki, hala, boisko. Zawodnicy Perugii niczym nie będą w stanie nas zaskoczyć, oczywiście poza samą grą. Poza tym słyszałem, że może nie wystąpić Osvaldo Hernandez, który w meczu ligowym skręcił nogę. Jego zmiennik Jakub Novotny jest dobrym zawodnikiem, ale do klasy Kubańczyka trochę mu jeszcze brakuje – mówi libero bełchatowian, Krzysztof Ignaczak.

Przed Włochami wszyscy czują respekt. Trudno się temu dziwić, bo w tamtych zespołach występują największe gwiazdy światowej siatkówki. Zawodnicy występujący w lidze włoskiej w każdej kolejce mierzą się z silnym przeciwnikiem. Sebastian Świderski powtarza, że ciągle się uczy, mimo że jest już bardzo dobrym zawodnikiem. Trudno się dziwić, że tamtejsze drużyny grają na wysokim poziomie. I właśnie dlatego wyszliśmy na boisko w wielkimi obawami, choć powtarzam, że nie przestraszeni. Najważniejsze jednak, że przekonaliśmy się, iż można z nimi powalczyć – dodaje Ignaczak.

Oto co o spotkaniu myśli Michał Winiarski:

Już w pierwszym meczu byli do pokonania, przeszkodził nam pech. Wylecieliśmy z Warszawy do Rzymu o 8.30, potem wsiedliśmy do autokaru. Normalnie podróż trwa ok. 3 godzin, ale trafiliśmy na gigantyczny korek i byliśmy na miejscu o 22.00. Mecz zaczęliśmy zaspani. Przegraliśmy pierwsze dwa sety… W dwóch następnych zagraliśmy już normalnie i wygraliśmy, ale w tie-breaku zabrakło szczęścia – 13:15.

Perugia to bardzo doświadczona drużyna. Ale spróbujemy się zrewanżować. W Bełchatowie mamy do hali bliżej i takiego korka z pewnością nie będzie – kończy Michał Winiarski.

Mecz BOT Skra – EMU RPA rozpocznie się w środę o godz. 18.00.

źródło: gazeta.pl, onet.pl, Super Express

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2005-12-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved