Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Jedziemy do Perugii wygrać

Jedziemy do Perugii wygrać

- W siatkówce nie ma remisów, dlatego jedziemy do Perugii wygrać - zapowiada Mariusz Wlazły, atakujący BOT Skry Bełchatów. W czwartek o godz. 20.30 mistrz Polski rozegra we Włoszech ostatni mecz pierwszej rundy Ligi Mistrzów.

Po czterech kolejkach bełchatowianie są rewelacją rozgrywek. Mimo że debiutują w Lidze Mistrzów, to jeszcze nie przegrali spotkania. Dzięki temu jeszcze przed rewanżami praktycznie zapewnili sobie udział w kolejnej rundzie. Po losowaniu wydawało się, że walkę o pierwsze miejsce stoczą mistrz Rosji Lokomitiw Biełgorod i wicemistrz Włoch – RPA Perugia. Te drużyny spotkały się już w pierwszej kolejce, ale lepsi okazali się Rosjanie, zwyciężając 3:0. W następnym meczu musieli jednak uznać wyższość BOT Skry. Ta wygrana dodała nam skrzydeł – mówił trener Ireneusz Mazur.

Po przegranej z Lokomotiwem Perugia nie straciła już nawet seta, pokonując u siebie Lewskiego Sofia i na wyjeździe Buducnost Podgoricę. W tabeli grupy D zajmuje drugie miejsce za BOT Skrą. Największą gwiazdą włoskiej ekipy jest Sebastian Świderski, najlepiej punktujący zawodnik w swoim zespole – 4,44 pkt. na mecz. W grupie D lepszą od niego średnią mają Bojan Jordanow z Lewskiego (5,33) i Michał Winiarski (4,67).



Na nim, a także na Osvaldo Hernandezie i Martinie Leblu opiera się gra naszych przeciwników – opowiada Jacek Nawrocki, drugi szkoleniowiec bełchatowskiego zespołu.

W lidze Perugia nie spisuje się najlepiej – po dziesięciu kolejkach zajmuje dopiero siódme miejsce (4 zwycięstwa i 6 porażek). To efekt słabego początku rozgrywek. – Po poprzednim sezonie zmienił się trener – mówi Świderski. – Nowy miał całkiem inną koncepcję prowadzenia drużyny. Nie zdała ona egzaminu.

5 listopada doszło do zmiany – Massimo Caponeriego zastąpił Cristiano Camardese, od trzech lat pracujący w Perugii jako asystent. Od tego czasu drużyna rozegrała trzy mecze ligowe, odnosząc w nich dwa zwycięstwa. Według Jacka Nawrockiego największym atutem dzisiejszego przeciwnika jest doświadczenie. Trudno się dziwić, skoro najmłodsze zawodnik z podstawowej szóstki – Martin Lebl – na 25 lat. Później są trzy lata starsi Świderski i Massimiliano Di Franco, 32-letni mistrz olimpijski z Sydney Goran Vujević, 35-letni Hernandez oraz dobiegający czterdziestki rozgrywający Paolo Tofoli. Według reprezentanta Polski powodem słabszego początku rozgrywek było właśnie słabsze zgranie drużyny z Tofolim, który latem zastąpił mistrza Europy Giacomo Sintiniego. Zmiennikiem najstarszego zawodnika Perugii jest 17-letni Iwan Zajcew, syn Wieczesława, słynnego w latach 70. i 80. rozgrywającego reprezentacji Rosji (grał przeciwko Polsce w finale igrzysk olimpijskich w Montrealu).

W ataku gra Perugii opiera się przede wszystkim na Świderskim, Hernandezie i Leblu – twierdzi Nawrocki. – Lebl ma duże wyczucie w bloku, ale ma słaby punkt, jakim jest ruchliwość. Przyczyną jest jego spora waga. Postaramy się poszukać słabych punktów zagrywką. To jednak bardzo silny rywal. Liczę jednak, że w dwumeczu będziemy lepsi – zapowiada drugi trener BOT Skry.

Sławnych przeciwników nie boi się Wlazły. Przeciwko Vujeviciowi grałem w reprezentacji, więc na pewno się go nie przestraszę – deklaruje. Zawodnicy z Bełchatowa mówią, że przez ostatnie dwa tygodnie bardzo mocno trenowali, dlatego w meczu ligowym z Polską Energią Sosnowiec brakowało im świeżości. Czy we Włoszech będzie lepiej? – Mam nadzieję, że tak – twierdzi Wlazły.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2005-12-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved