Strefa Siatkówki – Mocny Serwis

Grzegorz Szymański: Chcę wygrać w Częstochowie

Po ponaddwutygodniowej przerwie siatkarze Wkręt-Metu Domeksu AZS-u wracają do walki o ligowe punkty. Na początek w środę zmierzą się w hali Polonia w zaległym meczu z Jastrzębskim Węglem. Nastroje przed meczem w obu ekipach bojowe...

Mecz z Jastrzębiem to dla częstochowian trzeci pojedynek z rywalem z tzw. wielkiej czwórki. Dwa wcześniejsze – ze Skrą i PZU AZS-em Olsztyn – Wkręt-met przegrał. Porażka z drużyną Igora Prielożnego i to u siebie byłaby bardzo przykra. Jastrzębianie w meczach z faworytami do medali mają nieco lepszy bilans: przegrali w Bełchatowie, ale pokonali u siebie AZS Olsztyn (3:2). W ostatniej kolejce ograli Jokera Piła 3:1. W jakiej formie jest Jastrzębie? Na to pytanie tak samo trudno odpowiedzieć, jak na pytanie o dyspozycję AZS-u. Więcej będziemy wiedzieć w środę wieczorem.

Igor Prielożny, trener Jastrzębskiego Węgla: – Nie mamy ostatnio wesołych min. Odszedł Paweł Siezieniewski (Jastrzębie wypożyczyło go do PE Sosnowiec), a Ivaylo Stefanow i Grzegorz Szymański cały czas przechodzą zabiegi rehabilitacyjne. Z dnia na dzień jest coraz lepiej, ale o tym, czy zagrają i ile, zadecydujemy tuż przed meczem. Dla nas to ważne spotkanie. Trzeci z gatunku tych z rywalami z czołówki. Częstochowa przegrała już ze Skrą u siebie i nie może dopuścić, by stracić punkty po raz drugi. My też się nie poddamy. Czy AZS ma problem z Amerykanami? Ja bym się o nich nie bał. Tak jest na całym świecie, że zawodnicy wysiadają z samolotów i grają. To są zawodowcy. Problemy rywali to jednak ich sprawa. Każdy ma swoje.



Krzysztof Gierczyński, kapitan Wkręt-Metu: – W jakiej jesteśmy formie? Po treningach można powiedzieć, że w dobrej, ale jednak mecz to co innego, a my ostatnio graliśmy raz – przed tygodniem i to sparing. Jakiejś wyjątkowej presji przed tym spotkaniem nie odczuwamy, chcemy oczywiście wygrać, ale z drugiej strony to ciągle dopiero początek sezonu. Trudno powiedzieć, jak będzie. Może już dzisiaj „zaskoczymy” i wygramy. Porażka jednak nie będzie tragedią, tym bardziej jeśli wziąć okoliczności, w jakich dochodzi do tego spotkania. Ważne, żebyśmy w grudniu grali dobrze, bo wtedy czeka nas wiele ważnych meczów.

Kłopotami rywali trudno się pocieszać, ale wygląda na to, że jastrzębianie mają ostatnio pod górkę. Na naderwany mięsień od jakiegoś czasu narzeka Grzegorz Szymański. W ostatnim meczu z Jokerem Piła nie zagrał również przyjmujący Iwajło Stefanow. Na pozycji atakującego trener Igor Prielożny wystawił w sobotę… Daniela Plińskiego. Środkowy wytrzymał jednak na boisku kilka akcji i został zmieniony przez Marcina Wikę. Grając w przemeblowanym składzie, Jastrzębski Węgiel przegrał pierwszego seta z beniaminkiem z Piły, a później omal nie stracił jednego punktu. W spotkaniu z Jokerem po raz kolejny w tym sezonie nie zachwycił fiński rozgrywający Petteri Laurila, którego bardzo szybko zastąpił Jakub Bednaruk.

Grzegorz Szymański nadal odczuwa skutki kontuzji naderwanego mięśnia czwórgłowego prawej nogi, której doznał w czasie pucharowego meczu z AZS-em Nysa. – Jak chodzę to wszystko jest w porządku, natomiast w czasie treningu czy skakania zaczynam odczuwać ból – mówi reprezentant Polski. O tym, że miałby nie zagrać w jutrzejszym meczu w Częstochowie w ogóle nie myśli.

Pojadę do Częstochowy, zamierzam grać i wygrać – mówi Grzegorz Szymański. W poprzednim sezonie bronił barw częstochowskiego klubu. Czy odczuwa tremę przed wejściem do hali „Polonia” i reakcją kibiców? – W tym klubie grałem pięć lat, coś dla siatkówki w tym mieście zrobiłem – powiedział Grzegorz Szymański. – Dlaczego więc miałbym być stremowany?

Ich kontuzje nas nie interesują, my musimy myśleć o sobie, o tym, żeby zagrać jak najlepiej – ucina spekulacje dyrektor AZS-u SSA Andrzej Szewiński. – Niech przyjadą w najsilniejszym składzie, kibice obejrzą ciekawe widowisko i wygraną AZS-u.

Obaj Amerykanie dotarli do Częstochowy w poniedziałek wieczorem. Już w środę o godz. 18 czeka ich mecz z Jastrzębskim Węglem. – Takie jest życie sportowca, nasi Amerykanie to profesjonaliści i wiedzą, że muszą być dobrze przygotowani do meczów w klubie – mówi Szewiński. – Pewnie, że mogą być zmęczeni, ale spójrzmy na tenisistów. Oni ciągle podróżują, mają dzień na aklimatyzację i muszą grać.

źródło: gazeta.pl, pls.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2005-11-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved