Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Nieoczekiwana przegrana lidera

Nieoczekiwana przegrana lidera

Zupełnie nieoczekiwanie po dziewięciu kolejnych zwycięstwach Jadar uległ w hali MOSiR-u rezerwom Skry Bełchatów 2:3. Seria Jadaru trwała 57 dni i przyniosła drużynie i kibicom wiele satysfakcji. Jej finał był jednak dość przykry i nastąpił w najmniej oczekiwanym momencie.

Biorę tę porażkę na siebie – usłyszeli dziennikarze z ust Grzegorza Wagnera po zakończeniu meczu ze Skrą.

Ta rozbrajająca szczerość miała, niestety, potwierdzenie w faktach i zabrzmiała szczególnie przekonywająco w kontekście dalszej jego wypowiedzi: – Gdybyśmy wyszli na parkiet w podstawowym składzie, meczu ze Skrą raczej byśmy nie przegrali. Dlaczego więc tak się nie stało?



Wagner miał powody, dla których zmienił wyjściową szóstkę. Ze względu na kontuzję nie chciał forsować Krzysztofa Niedzieli. Poza tym od początku sezonu konsekwentnie stara się ogrywać na parkiecie wszystkich siatkarzy, bo – jak podkreśla – liga jest długa i nie da się przewidzieć pewnych sytuacji. – Chciałem przygotować zespół na krytyczny moment – mówił z przekonaniem.

W tym działaniu jest oczywiście sens, czego najlepszym potwierdzeniem były wcześniejsze zwycięstwa oraz pierwszy set pojedynku ze Skrą wygrany 25:17. Później, już przy nieco gorszej grze, Jadar zdołał wypracować kolejną komfortową sytuację, obejmując prowadzenie 2:1 w setach. Okazuje się jednak, że nie z każdym przeciwnikiem i nie w każdej sytuacji można zmieniać ustawienia i dokonywać pełenego zakresu zmian. W pewnym momencie Wagner w tej materii przesadził, a w konsekwencji wpłynął na przebieg meczu. Byłoby jednak dużym uproszczeniem, gdyby całą winą za porażkę obarczać wyłącznie szkoleniowca.

Jadar w pięciu setach miał niezłe fragmenty gry, ale popełniał zbyt wiele błędów w przyjęciu zagrywki i na siatce. Doskonale obrazował to przebieg drugiej partii przegranej przez radomian 23:25. Goście zdobyli wówczas aż osiem punktów blokiem przy zaledwie trzech gospodarzy.

Mecz ze Skrą był wyrównany, ale obnażył również inne braki radomskiej drużyny. – Okazuje się, że mam siatkarzy, którzy w stresowych momentach nie potrafią się przełamać. Fajnie się gra, jak się prowadzi pięcioma, sześcioma punktami. W warunkach stresu niektórzy mają miękkie nogi. To dla mnie nowe doświadczenie – wyznał szkoleniowiec.

Trener Sławomir Augustyniak, jadąc do Radomia, marzył o wygraniu seta, wspomniał o dwóch, ale nie meczu. – Okazuje się, że marzenia w sporcie czasami się spełniają. Szkoda jednak, że tak rzadko… – powiedział.

Myślę, że do porażki nie przyczynił się trener, tylko my jako zespół. Nie graliśmy tego, co do tej pory było naszym atutem. W poprzednich meczach też zdarzały się słabsze fragmenty, a mimo to wygrywaliśmy. Ta porażka ma swoje dobre strony. Trochę uspokoi atmosferę, a poza tym będzie okazją do wyciągnięcia wniosków – powiedział kapitan radomian, Mariusz Wiktorowicz.

Jadar Radom – Skra II Bełchatów 2:3 (25:17, 23:25, 25:21, 16:25, 12:15)

Składy zespołów:

Jadar: Kruk, Wiktorowicz, Karzov, Staniec, Pęcherz, Kokociński, Biliński (libero), Górski, Makaryk, Prusakowski, Pawliński, Niedziela.

Skra II: B. Neroj, Klimek, Kolanek, Witczak, Bartodziejski, M. Neroj, Błoński (libero), Woźniak, Skolimowski, Dłubała, Zajder.

Zobacz również:

Wyniki 11. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2005-11-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved