Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Na mistrzostwach świata „Złotka” muszą zagrać lepiej

Na mistrzostwach świata „Złotka” muszą zagrać lepiej

Po przylocie z Azji przyjął je najpierw premier, a prezydent wręczył wysokie odznaczenia państwowe. Za rok o tej porze rozegrane zostaną w Japonii mistrzostwa świata. Andrzej Niemczyk już dziś mówi, że plan minimum dla polskiej drużyny to miejsca 3-6. Siatkarki nic nie mówią, ale wierzą, że stać je na więcej.

Mistrzynie Europy wygrały w Tokio i Nagoi tylko jeden mecz, 3:2 z Japonią. Pozostałe przegrały, zajęły czwarte miejsce, ale wstydu nie przyniosły. Niemczyk wprawdzie narzekał, denerwował się podczas meczów, ale przyznał, że na wiele więcej nie liczył. Dla naszych siatkarek to był szósty międzynarodowy turniej w tym sezonie, były już wypalone od środka.

Dorota Świeniewicz, najlepsza zawodniczka mistrzostw Europy w Zagrzebiu, mówi, że nakładający się stres zrobił swoje. – Ciągle o coś gramy. Tu o awans do mistrzostw świata, tam o prawo startu w Grand Prix. Turnieje, baraże, wyczerpująca walka o mistrzostwo Europy. Nic dziwnego, że byłam zmęczona psychicznie. A na chwilę odpoczynku nie mogłam liczyć. Poprzyjeździe z Zagrzebia zagrałam jeszcze kilkanaście spotkań w klubie – tłumaczyła zawodniczka Desparu Perugia. Niemczyk, który nie ma zwyczaju obarczać winą za porażki konkretnych zawodniczek, tym razem nie krył swych ocen. Po przegranym 0:3 meczu z Brazylią mówił wprost, że zawiodła właśnie Świeniewicz: – Siatkarka tej klasy nie może popełniać tyle błędów w ataku i przyjęciu.



Małgorzacie Glince i pozostałym dziewczynom też się dostało. Trener jest ambitny, nie znosi przegrywać, więc gdy widzi proste błędy, diabli go biorą. – A my zwyczajnie nie miałyśmy siły. Stąd mniejsza skuteczność ataku. Gdybyśmy w Japonii były w takiej formie jak w Zagrzebiu, to mogłybyśmy wygrać cały turniej. Świat nam już nie ucieka – mówi Świeniewicz i ma rację.

Mecze z Brazylią i Chinami pokazały, że dystans się zmniejsza. Z najlepszymi w tym turnieju Brazylijkami Polki nie wygrały wprawdzie seta, ale były tego bliskie. Chinkom, mistrzyniom olimpijskim z Aten, nie dały w pierwszej partii żadnych szans. Problem w tym, że polskie siatkarki muszą się przyzwyczaić do myśli, że są w stanie wygrać z każdym. Świeniewicz czy Glinka doskonale o tym wiedzą, bo od lat grają z powodzeniem w lidze włoskiej, najlepszej na świecie.

Puchar Wielkich Mistrzyń pokazał, że największe możliwości mają Brazylijki – wspaniale grają w ataku, szybko i pomysłowo. Chinki wciąż imponują atakiem z obejścia, z jednej nogi, ale można z nimi wygrywać. Amerykanki trenowane przez Chinkę Lang Ping były rewelacją turnieju (wygrały 3:0 z Chinkami), ale Świeniewicz mówi, że one lepiej grać już nie będą i niczym Polek nie zaskoczą.

Japonki są ambitne, lecz w konfrontacji z Brazylią czy Chinami nie mają większych szans. Podobnie Koreanki. Ich wygrana z Polkami to przypadek, wynik słabszego dnia naszych siatkarek.

źródło: Rzeczpospolita

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2005-11-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved