Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Marcin Prus – bezrobotny i opuszczony

Marcin Prus – bezrobotny i opuszczony

Jeszcze niedawno Marcin Prus był gwiazdą siatkarskiej reprezentacji. Dziś, w wieku 27 lat, po przejściu dziewięciu operacji jest bezsilny, bezrobotny i opuszczony przez dawnych wielbicieli jego talentu.

Przekonałem się, że droga od wielkiego świata do szarości jest niedaleka. Jedno nieszczęście i wszystko się wali – mówi siatkarz, zwieszając ze zrezygnowaniem głowę.

To on był jednym ze „złotych chłopców” trenera Ireneusza Mazura – czyli reprezentacji juniorów, która w 1997 r. zdobyła mistrzostwo świata i miała zawojować dorosłą siatkówkę. Jako gracz Mostostalu Kędzierzyn Koźle, Prus zdobył cztery mistrzostwa Polski. Słynął ze skoczności, a jego dynamiczne ataki i perfekcyjne bloki wprawiały kibiców w euforię. Fani podziwiali jego grę i uwielbiali za styl showmana, jakim był na parkiecie. Kibice zapamiętali go m.in. z oryginalnych, kolorowych fryzur. Nie wszystkim się to podobało. Np. nieżyjący już trener Hubert Wagner nie znosił tej ekstrawagancji.



Farbowanie włosów podpatrzyłem u Denisa Rodmana, to było takie młodzieńcze szaleństwo – mówi Prus. – Trenerowi Wagnerowi wytłumaczyłem, że taki po prostu jestem i dobrze się z tym czuję. Zrozumiał.

Wypruł żyły, wykończył kolana

Kłopoty ze zdrowiem zaczęły się nagle, od zapalenie żył. Kiedy zaczęły się problemy z lewym kolanem, diagnoza lekarzy była jak wyrok: ubytki chrząstki w stawie rzepkowo-udowym. Z takich kontuzji rzadko się wychodzi zdrowym, ale Prus próbował, nawet przeszczepów.

Przeszedłem dziewięć operacji w kraju i za granicą, a z nogą było coraz gorzej – opowiada siatkarz. – Noga coraz bardziej bolała. W końcu po czterech latach nauczyłem się z tym żyć. Już nawet tabletek przeciwbólowych nie biorę, bo zniszczyłbym sobie wątrobę.

Marcin Prus chciałby zostać przy siatkówce, ale nie ma propozycji.

Od czterech lat Marcin Prus nie występuje na boisku, ale wciąż wierzy w powrót do siatkówki, choć niestety nie jako zawodnik.

Codziennie zastanawia się nad przyszłością, bo musi zadbać o żonę i półtoraroczną córeczkę Natalię. Na sporcie dorobił się tylko mieszkania w Kędzierzynie, ale o życiu z oszczędności nie ma już mowy.

Szukam pracy. Niestety, fizycznie – przy moim stanie zdrowia – pracować nie mogę. Widziałbym się w roli trenera, może koordynatora w jakimś klubie. Chyba spodobałaby mi się również praca komentatora lub felietonisty. Nie bałbym się również pracy w marketingu sportowym.

Była sobie gwiazda

Przez pechowego sportowca przebija żal. Kiedy szczęście go opuściło, skończyły się nagle setki autografów, wspólnych zdjęć z rozanielonymi fankami i sponsorami. Znikli nie tylko wierni kibice, ale i dawni koledzy. Ludzie przestali się do niego uśmiechać na ulicy.

Gdy przestałem grać, ubyła mi większość znajomych. Skończyły się telefony, zaproszenia i spotkania. Nie mam o to do nikogo pretensji, choć jest mi trochę przykro. Widocznie takie jest życie – ucina Prus.

źródło: gazeta.pl, Nowy Dzień

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Więcej artykułów z dnia :
2005-11-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved