Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Edward Skorek: O sukcesie decydują niuanse

Edward Skorek: O sukcesie decydują niuanse

fot. archiwum

- Drużyna siatkarska to nie jest zbiór ludzi, których się kupi i od razu będą grali - o "amerykańskim zaciągu", budowaniu nowej drużyny oraz szansach AZS-u Częstochowa w Pucharze CEV opowiada trener Edward Skorek.

AZS Częstochowa nie spełnia jak dotąd w pełni oczekiwań swoich kibiców. Niektórzy fani są zawiedzeni postawą trójki Amerykanów w szeregach akademików. – Działaliśmy w ostatniej chwili, wtedy gdy na rynku nie było już wielu wolnych zawodników i możliwości wyboru. Zdecydowaliśmy się na taką opcję dlatego, że znaliśmy amerykańską szkołę i mentalność tych zawodników. Oni jednak potrzebowali i wciąż potrzebują czasu, aby zaaklimatyzować się w zupełnie nowym kraju, środowisku, kulturze. Muszą się dopasować i zgrać. Podkreślam: już mając w składzie tych zawodników, nie mówiliśmy, że zdobędziemy mistrzostwo. Wiedzieliśmy, że na to potrzeba czasu – tak jak to było w przypadku Skry Bełchatów, która w pierwszym sezonie po zakupach nie zdobyła nic. My ewentualnie możemy komuś pokrzyżować plany. Trzeba też pamiętać, że przed sezonem mieliśmy utrudnione zadanie. Reprezentanci wrócili do klubu w ostatniej chwili, bardzo późno dołączyli do nas Amerykanie. Poza tym ze względu na śmierć Arka Gołasia musieliśmy przerwać obóz w Miliczu. To zdarzenie było poważnym ciosem dla zawodników, niektórym trudno się było pozbierać. Jest jeszcze jedno – ten zespół nie ma głębokiego zaplecza, a uczestniczymy w lidze, Pucharze Polski i europejskich pucharach. Jeżeli teraz popatrzymy w kalendarz, to okaże się, że w ciągu 23 dni rozegramy dziesięć, jedenaście spotkań. Do tego dojdą podróże. Ciekaw jestem, jak temu podołamy.

 

Presja na dobry wynik AZS-u w PLS jest ogromna. W Częstochowie funkcjonuje mit wielkości akademików, tymczasem nie łatwo jest utrzymać wysoki poziom gry, gdy zmienia się trzon zespołu. – Regularnie od kilku sezonów następuje rozkład drużyny. Przed rokiem straciliśmy tylko Arka Gołasia, ale generalnie odchodzi stąd trzech, czterech zawodników z trzonu zespołu. Gdyby obecnie najlepszym – Olsztynowi i Skrze Bełchatów – od trzech sezonów zabierało się gwiazdy, to ciekawe, co one by teraz znaczyły. My staramy się z roku na rok uzupełniać skład, ale drużyna siatkarska to nie jest zbiór ludzi, których się kupi i od razu będą grali. Tak nie było i nigdy nie będzie. Tutaj o sukcesie decydują niuanse – szybkość piłki, jej wysokość, tempo dogrania, zrozumienie w bloku i w ogóle na boisku. Uważam, że jeżeli przed sezonem tylko uzupełnilibyśmy skład, a nie budowali zespół od nowa, to o zwycięstwa byłoby zdecydowanie łatwiej. A tak trzeba się uzbroić w cierpliwość.



 

Dotychczas najwięcej słów krytyki spośród Amerykanów zebrał David McKienzie za przyjęcie zagrywki. – McKienzie miał problemy w Olsztynie, Billings słabiej zagrał ze Skrą… Każdy ma prawo do słabszych występów. Dla mnie przegrywa zespół, a nie jeden zawodnik. Nasi nowi gracze są w o tyle trudnej sytuacji, że na nich – Amerykanach – skoncentrowała się uwaga mediów. Dla mnie to szukanie sensacji. O tym, że Czesi w Mostostalu zagrali słabo, nikt nie pisze. Nie było też afery, gdy Jastrzębie przegrało w Bełchatowie, a Bułgarzy niczym nie zachwycili. Podobnie wszyscy milczeli, widząc, że Piotrek Gruszka nie błyszczał w pierwszych meczach sezonu… Chcemy, aby nasza trójka pokazała się z jak najlepszej strony. I w pucharowym meczu z Turkami wszyscy zagrali dobrze. Przed rokiem Olsztyn miał silną pakę i odpadł właśnie z zespołem Turcji. A my wygraliśmy i gramy dalej.

 

Najlepszy mecz AZS rozegrał w tym sezonie właśnie z drużyną turecką – Arkas Saint Joseph Izmir w Pucharze CEV. – Przede wszystkim graliśmy konsekwentnie w zagrywce, podobnie w przyjęciu i kontrataku. Nie ustrzegliśmy się jednak błędów, bo gdyby nie to wyniki byłyby jeszcze wyższe. Zespół miał jeszcze momenty przestojów, co świadczy o tym, że jest w stanie grać jeszcze lepiej. W tym meczu po słabszym fragmencie, szybko się odbudowywaliśmy. Potrafiliśmy zagrać asa, świetnie obronić w polu, skończyć bardzo trudną piłkę…

 

W 1/8 Pucharu Konfederacji los zetknął AZS z francuskim Tourcoing, który ma w składzie Brazylijczyków i reprezentantów Francji. – Ci Brazylijczycy nie są z reprezentacji, ale skoro trafili do dobrej ligi, to mają spore umiejętności. Uważam, że mamy porównywalne zespoły i jeżeli będziemy grać swoje, to wszystko się może zdarzyć. Więcej o Francuzach będzie można powiedzieć gdy zgromadzimy jakieś dodatkowe materiału.

 

Znakomita postawa Skry Bełchatów nie jest zaskoczeniem dla Edwarda Skorka. – Oni pracują trzeci rok, mając niezmieniony trzon zespołu, a przed tym sezonem dodatkowo mocno wzmocnili przyjęcie zagrywki. Wzięli naszego najlepszego zawodnika Michała Winiarskiego i Krzyśka Stelmacha – od wielu lat należącego do najlepszych przyjmujących w lidze włoskiej. To przyniosło efekty. Bo gdy się dokładnie dogra piłkę do siatki, to mając takich zawodników, trudno nie kończyć ataków. A oni mają bardzo wyrównany zespół, który z pewnością może odnieść sukces. Z tym że trudno jest utrzymać formę przez cały sezon, jakiś dołek musi przyjść, czego oczywiście im nie życzę.

 

Tekst zredagowano na podstawie rozmowy Tadeusza Iwanickiego z Edwardem Skorkiem.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2005-11-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved