Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II-ligowy mecz „na szczycie” dla AZS-u Zielona Góra

II-ligowy mecz „na szczycie” dla AZS-u Zielona Góra

W sobotę do Poznania przyjechała drużyna AZS-u Gwardii Gubin Zielona Góra. Rzut oka na tabelę 1. grupy II ligi przed tym meczem i wszystko jasne. Dojdzie do spotkania na szczycie. Rozstrzygnięcie przyszło po 127 minutach gry. Goście wygrali z poznańskim Inotelem 3:2. Po tym meczu AZS zajmuje drugie, a Inotel trzecie miejsce w tabeli.

Pięć rozegranych setów, a zwłaszcza wyniki rywalizacji w tych setach, sugerują, że drużyny stoczyły wyrównaną, zaciętą walkę o ligowe punkty. Dokładnie tak – zaciętości w grze i emocji dla kibiców w tym meczu nie brakowało. Niestety, to właściwie wszystko, co dobrego można powiedzieć o tym spotkaniu. Ilością niewymuszonych błędów własnych, niedokładnym rozegraniem, brakiem skuteczności w ataku, drużyny dostosowały się idealnie do siebie. To wszystko złożyło się na zacięte, trzymające do końca w napięciu, ze względu na niepewność końcowego wyniku, widowisko. Pod względem sportowym nie była to jednak gra na wysokim poziomie. Już po wygranym poprzednio u siebie meczu z Orionem Sulechów, trener Inotelu, Marek Jankowiak, z zafrasowaniem mówił, że widzi u swoich zawodników objawy braku świeżości. W sobotnim meczu widać to było już „jak na dłoni”. Niewątpliwie, Inotel to drużyna o większym potencjale niż AZS Gwardia Gubin Zielona Góra. Nawet ta porażka, nie zmienia faktu, że należy ją brać pod uwagę przy analizie szans drużyn na awans do I ligi. Tym większe słowa uznania należą się gościom z Zielonej Góry – głównie za to, że potrafili efektywnie wykorzystać „dzień słabości” gospodarzy.

Pierwszego seta dobrze zaczął Inotel, prowadząc 2:0. Nerwowość cechowała poczynania obu drużyn – nieco większa gości. Szybko jednak gra się wyrównała i zespoły „dociągnęły” wynik do stanu 9:8 dla gości. Słaby okres gry gospodarzy i trzy błędy pod rząd, pozwoliły akademikom odskoczyć na cztery punkty (12:8) – 2,3-punktowa ich przewaga utrzymywała się do stanu 15:13. W tym momencie, po serii sześciu punktów zdobytych pod rząd, Inotel wychodzi na prowadzenie 19:15. Wydawało się, że jest po secie, ale…Od stanu 20:16 dla Inotelu, goście popisali się trzema pięknymi zagraniami blokiem – gospodarze nie skończyli trzech ataków i prowadzili już tylko 20:19. Dalej fragment gry wyrównanej i przy stanie 21:21 ciężkie chwile gospodarzy. Kapitan drużyny i jej podpora – Damian Lisiecki, nie kończy dwóch akcji – jest 23:21 dla gości. Poznaniacy z wielkim trudem odrabiają stratę – wychodzą na prowadzenie 24:23, niestety, nie potrafią wykorzystać dwóch piłek setowych. Dla odmiany goście wykorzystali pierwszą okazję do wygrania seta – 27:25 dla AZS-u.



Drugi set, w zaciętości rywalizacji i ilości popełnianych przez oba zespoły błędów, podobny był do pierwszego. Pierwszy punkt ponownie zdobyli gospodarze, ale przez większą część seta walka była wyrównana – toczyła się z 1,2-punktową przewagą jednej z drużyn (częściej gości). Tak było do stanu 19:17 dla gości. Wtedy za sprawą kilku dobrych akcji Marcina Iglewskiego, gospodarze wyszli na prowadzenie 20:19. Cóż z tego – zazwyczaj bardzo niebezpieczny dla rywali Iglewski, w tym meczu grał „w kratkę”. Gospodarze ponownie nie wykorzystali dwóch piłek setowych. Przy stanie 25:25, Iglewski dostał klasyczną „czapę” od bloku akademików. Poprawił się w następnej akcji, gdy dostał piłkę „na przełamanie”, popisując się atomowym zbiciem. Zrobiło się po 26 – i to wszystko, na co zdobyli się w tym secie gospodarze. Goście dobrze rozegrali następną akcję, a w skończeniu seta pierwszym setbolem, pomógł im Iglewski, bijąc nad blokiem w aut – 28:26 dla AZS-u.

Trzeci set – sytuacja gospodarzy nie do pozazdroszczenia. Trene4r Inotelu, Marek Jankowiak, szuka efektywnego ustawienia drużyny – ale o to w sobotę było bardzo trudno. Daniel Dwernicki nie grał dobrze, ale grający za niego od początku trzeciego seta Maciej Grygier, też robił proste błędy – stąd szybki powrót do pierwotnego ustawienia. Wyrównana gra toczy się do stanu 4:4. Krótki fragment dobrej gry gości pozwolił im odskoczyć na cztery punkty (9:5). Szybko wzięciem czasu zareagował trener Jankowiak – uzyskał pozytywny efekt. Gospodarze odrobili trzy punkty (8:9) – z kolei więc o czas prosi grający trener akademików – Tomasz Paluch. Efektu tej decyzji nie widać od razu – w pierwszej akcji po wznowieniu gry, gospodarze zatrzymują atak gości pięknym blokiem i jest remis 9:9. Następne trzy punkty zdobywają jednak goście i prowadzą 12:9. Gdy wydaje się, że nic ich już nie powstrzyma…kończy się właściwie ich gra w tym secie. Po okresie dobrej gry własnej i wielu błędach rywali, Inotel wychodzi na prowadzenie 20:15. Szczególna w tym zasługa Łukasza Staniewskiego, który nękał rywali bardzo dobrą zagrywką. Co prawda goście zdołali jeszcze zbliżyć się na odległość dwóch punktów (19:21), ale dalej grali już tylko gospodarze. Pierwszej piłki setowej gospodarze znowu nie wykorzystali. Z drugą było już lepiej – Inotel wygrał seta pewnie, 25:20.

W czwartym secie pierwszy punkt zdobyli goście. Potem zaserwowali asa i było 2:0. Przewaga AZS-u utrzymywała się. Przy stanie 8:6 dla gości, trener Jankowiak ponownie sięga po Marcina Iglewskiego, który odpoczywał w trzecim i na początku czwartego seta. Jednak już w pierwszej akcji po wejściu, udanie blokują jego atak akademicy. Ich przewaga rośnie. Gdy prowadzą 11:6, o czas ponownie prosi trener Jankowiak. Uzyskuje częściowy sukces – przewaga AZS-u nieco zmalała, ale utrzymywała się niezagrożona do stanu 17:14. Cenny punkt z sytuacyjnej piłki zdobywa Iglewski i jest już tylko 17:15 dla gości. Inotel zbliża się do rywali – remis po 19 przynosi przytomna akcja Bartosza Mischke, który gasi przechodzącą nad siatką piłkę, po błędzie AZS-u w przyjęciu. Po następnej akcji Inotel już prowadzi. Tym razem wystarcza jedna piłka setowa – 25:23 dla gospodarzy.

Tie-break rozpoczęli świetnie miejscowi. Po dobrym obiciu bloku przez Lisieckiego, prowadzili już 4:1. Wtedy czas wziął trener gości – Tomasz Paluch. Następują potem trzy punktowe akcje AZS-u i jest po 4. Przy dalszej wyrównanej grze, na tablicy pojawia się wynik 10:10. Piękną akcją z krótkiej popisuje się Łukasz Staniewski a po chwili Inotel prowadzi 13:11. Gdy kibice Inotelu myślą o końcu meczu…robi się niespodziewanie po 13. Ostatni czas bierze trener Jankowiak. Jednak na prowadzenie poznaniacy już nie wychodzą. Bronią jeszcze dwóch piłek setowych, ale przy trzeciej, mimo kapitalnych zagrań w obronie libero zespołu, kapitulują – 17:15 dla AZS-u i 3:2 w całym meczu.

Inotel Poznań – AZS Gwardia Gubin Zielona Góra 2:3

(25:27, 26:28, 25:20. 25:23, 15:17)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2005-11-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved