Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Trzecie zwycięstwo Skry Bełchatów w Lidze Mistrzów

Trzecie zwycięstwo Skry Bełchatów w Lidze Mistrzów

BOT Skra Bełchatów idzie jak burza. W meczu 4. kolejki Ligi Mistrzów siatkarzy bełchatowianie pokonali Buducnost Podgorica 3:1 (25:22, 25:21, 26:28, 25:19).

Pierwszy set, choć wygrany, na pewno nie był imponujący w wykonaniu energetyków, którzy już zdążyli przyzwyczaić wszystkich swych sympatyków do świetnej, a przede wszystkim widowiskowej gry. Bełchatowianom, szczególnie w pierwszej fazie meczu bardzo rzadko udawało się ustawić szczelny blok, a ich przeciwnicy raz po raz wbijali przysłowiowe gwoździe w parkiet rywala. Gra toczyła się punkt za punkt, praktycznie od początku tego spotkania. Gospodarze wyraźnie nie spodziewali się tak mocnego oporu ze strony Podgoricy. Sytuacja wyklarowała się dopiero w końcówce seta, kiedy to podopieczni Ireneusza Mazura zdecydowanie przyspieszyli. Przy stanie 22:21 dla Skry punkt zdobywa Michał Winiarski, posyłając piłkę po bloku w aut. Chwilę potem Radosław Wnuk ogrywa na środku siatki swego kolegę z przeciwnej drużyny – Marco Zlatica. Pierwszą partię kończy dobrze ustawiony blok Benka Szczerbaniuka i wspomnianego wcześniej Winiarskiego (25:22).

Druga odsłona tego spotkania miała bardzo podobny przebieg do poprzedniej. Przyjezdni najwidoczniej wcale nie przejęli się przegraną w pierwszej partii. Zdecydowanie poprawili swoje przyjęcie oraz świetnie spisywali się w obronie. Jedynym ich mankamentem była zagrywka, gdzie popełniali niebotyczną wręcz liczbę błędów. Z kolei w drużynie bełchatowskiej Skry w drugiej fazie seta rozegrał się Radosław Wnuk, do którego Andrzej Stelmach często rozgrywał piłki. Przy stanie 18:14 dla gospodarzy serbski szkoleniowiec prosi o czas. Nie wiadomo co powiedział on swoim podopiecznym, ale zaowocowało to nadrobieniem kilku oczek przez jego zawodników. Set kończy się atakiem z piłki przechodzącej Benka Szczerbaniuka – 25:21 i jest już 2:0 dla Skry.



Nie wiadomo jak potoczyłyby się losy trzeciej partii tego pojedynku gdyby nie kontuzja Roberta Szczerbaniuka. Bełchatowianie prowadzili już 12:9 kiedy to popularny Benek opadając z bloku nadepnął na stopę Michała Winiarskiego i tym samym podkręcił sobie staw skokowy. W jego miejscu na parkiecie pojawił się Jarosław Sobczyński. Niewątpliwie brak Szczerbaniuka znacznie osłabił bełchatowski zespół, w którego szeregi wkradło się dość duże zamieszanie. Po raz kolejny okazało się jak ważny dla bełchatowskiego dream teamu jest były reprezentant Polski. Mimo kilkupunktowej przewagi (8:5, 10:8, 12:9) energetycy pozwolili doprowadzić swoim przeciwnikom do dramatycznej końcówki, którą serbski zespół rozstrzygnął na swoją korzyść, wygrywając 28:26.

W czwartym i jak się później okazało ostatnim secie bełchatowianie ponownie pokazali swoją przewagę nad drużyną z Podgoricy. Goście z każdą chwilą popełniali coraz więcej błędów, m.in. posyłając piłki poza końcową linię boiska. Przy stanie 13:10 dla Skry ku zaskoczeniu wszystkich zebranych w bełchatowskiej hali do gry powrócił Robert Szczarbaniuk. Podwójnie zmobilizowało to gospodarzy, którzy najwyraźniej uskrzydleni powrotem kolegi grają niczym w transie. Przy stanie 20:14 Igor Kolaković prosi o czas, jednak tym razem nie przynosi to zamierzonych efektów. Skra wygrywa tego seta 25:19 i całe spotkanie 3:1.

Na wyróżnienie za swoją postawę w tym meczu zasługuje tradycyjnie już Michał Winiarski, a także Mariusz Wlazły i Krzysztof Ignaczak, który fantastycznie spisywał się w obronie. Wielkie brawa należą się również Robertowi Szczerbaniukowi, który mimo bólu powrócił na boisko, aby wspomóc swoją drużynę.

Z kolei w ekipie Budućnosti świetne spotkanie rozegrał zawodnik grający na pozycji przyjmującego – Kemal Seceragić.

Bełchatowianie w swojej grupie są jedyną niepokonaną drużyną.


Vladimir Rakić: Zagraliśmy jak dotąd najlepszy mecz w tym sezonie w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Jednak jak na Bełchatów okazało się to zdecydowanie za mało. Skra okazała się lepszym od nas zespołem, niemalże pod każdym elementem siatkarskiego rzemiosła. Polska drużyna bardzo dobrze wprowadziła się do tych elitarnych rozgrywek, uważam że macie wielką szansę nawet na awans do Final Four. Gratuluje Wam nie tylko skutecznej ale i atrakcyjnej dla publiczności gry.

Andrzej Stelmach – kapitan Skry Bełchatów: Zwycięstwo nad serbską Podgoricą jest dla nas naprawdę bardzo cenne. Mecz, tak jak się spodziewaliśmy był niezwykle wyrównany, spodziewaliśmy się, że nie będzie nam łatwo. Buducnost postawił nam bardzo wysoko poprzeczkę, którą jednak zdołaliśmy przeskoczyć. O wygranej zadecydowały niuanse, byliśmy o te kilka piłek lepsi w końcówkach, co pozwoliło nam wygrać. W trzecim secie w nasze szeregi wdarła się nerwowość, także brak Benka Szczerbaniuka okazał się kluczowy. Przegraliśmy. Pozytywne jest to, że w kolejnej partii potrafiliśmy się podnieść i wygrać całe to spotkanie.

Igor Kolaković – szkoleniowiec Podgoricki: Przede wszystkim pragnę pogratulować zwycięstwa trenerowi Ireneuszowi Mazurowi i jego graczom, którzy zagrali naprawdę dobry mecz i myślę, że zasłużenie wygrali. Bełchatów świetnie grał przede wszystkim w obronie, gdzie brylował Krzysztof Ignaczak. My z kolei zagraliśmy najlepszy mecz w tym sezonie w Lidze Mistrzów, to bardzo cieszy i napawa optymizmem na przyszłość. Mieliśmy spore szanse, aby wygrać nawet tego pierwszego seta. Tak jednak się nie stało i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Przegraliśmy z powodu braku doświadczenia na tak wysokim poziomie. Wygraliśmy set trzeci i myślę, że w pełni na niego zasłużyliśmy. Pozostaje mieć nadzieję, że obronimy czwartą pozycję, tak aby zapewnić sobie udział w przyszłorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów.

Ireneusz Mazur – trener BOT Skry Bełchatów: Mieliśmy świadomość tego, że naszym przeciwnikiem jest młody zespół, który będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony. Z takimi zespołami gra się zwykle najtrudniej. To była tylko kwestia czasu, kiedy taka drużyna eksploduje i w pełni zaprezentuje swe nieprzeciętne umiejętności. Myśmy obserwowali ten zespół i obawialiśmy się go. Z wyjątkiem czwartego seta, kiedy prowadziliśmy znaczną ilością punktów, Podgorica grała z nami jak równy z równym, za co należą im się wielkie brawa. W moim odczuciu wygraliśmy w kontrataku, w którym mieliśmy naprawdę dużą skuteczność. Dzisiaj szczęście uśmiechnęło się do nas, ale nie wiadomo jak będzie innym razem. To nieszczęśliwe podkręcenie nogi przez Benka Szczerbaniuka pokazało, jak wielką rolę spełnia ten zawodnik w naszej drużynie. Spowodowało to również wiele zamieszania i pewnie dlatego set trzeci okazał się setem dla nas przegranym. Gratuluje postawy i ułożenia drużyny trenerowi Kolakovicowi. O ile utrzyma taki skład jego drużyna będzie bardzo groźna i to w bardzo szybkim czasie.

BOT Skra Bełchatów – Budućnost Podgoricka Banka 3:1

(25:22, 25:21, 26:28, 25:19)

Składy:

BOT Skra: A.Stelmach, K.Stelmach, M.Winiarski, R.Szczerbaniuk, R.Wnuk, M.Wlazły, K.Ignaczak (l) oraz: M.Chadała, J.Sobczyński, V.Kiktyev

Budućnost Podgoricka: K.Seceragić, V.Rakić, I.Jevtić, I.Ilić, M.Zlatić, N.Dukić, I.Rasović (l) oraz I.Steljić, A.Milivojević

Zobacz również:

LM, grupa D – wyniki i tabela

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2005-11-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved