Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > To jeszcze nie drużyna marzeń – Skra po meczu w Sofii

To jeszcze nie drużyna marzeń – Skra po meczu w Sofii

fot. archiwum

Mistrzowie Polski wczoraj po południu wrócili do Polski. - Od piątku myślimy już tylko o spotkaniu z Jastrzębskim Węglem - deklaruje trener Ireneusz Mazur. W Bełchatowie starają się przede wszystkim tonować optymizm.

Nie mamy jeszcze drużyny, która jest nie do pokonania. I nie chcielibyśmy, żeby tak mówiono i uważano – twierdzą trenerzy i działacze BOT Skry Bełchatów.

 

W Bełchatowie starają się przede wszystkim tonować optymizm. Trudno się jednak dziwić doskonałym nastrojom kibiców, skoro BOT Skra ostatni mecz przegrała w czasie przygotowań do sezonu (z Jastrzębskim Węglem). Drużyna gra skutecznie i widowiskowo. A, że przynajmniej podstawowy skład jest bardzo wyrównany, to każdy mecz ma innego bohatera. W środę w Sofii na tytuł gracza nr 1 zasłużył Robert Szczerbaniuk , znakomicie atakujący ze środka. Czy taki styl rozgrywania był zamierzony? Trener Ireneusz Mazur : – Z obserwacji, jakie mieliśmy, wynikało, że siatkarze Lewskiego lepiej blokują w sytuacjach jeden na jednego niż dwóch na jednego. Świadczyło to, że ze skrzydeł trudniej będzie się przebić niż ze środka. A poza tym mówi się, że Andrzej Stelmach woli rozgrywać na skrzydła. Założenie było więc takie, żeby jak najczęściej wystawiać piłkę do środkowych. A że Robertowi Szczerbaniukowi wszystko wychodziło, trzeba było to wykorzystywać.



 

Szkoleniowcy mistrza Polski podkreślają, że spodziewali się bardzo trudnego meczu. Tym bardziej, że nie mieli kasety z nagraniem spotkania Lewskiego w tym sezonie. BOT Skrze pomógł Wojciech Szczurowski , były siatkarz Gwardii Wrocław, który od niedawna występuje w lidze bułgarskiej. – On przekazał nam obserwacje, a moim współpracownicy wykonali ogromną pracę – podkreśla Mazur. Bełchatowianie obawiali się zwłaszcza Bojana Jordanowa , Todora Aleksiejewa i Krasimira Gajdarskiego . Dwaj pierwsi występowali w reprezentacji kraju juniorów, która w 1993 roku rywalizowała z Polską w mistrzostwach świata w Iranie. – Nasza drużyna wygrała niemal cudem – wspomina trener BOT Skry. W składzie Polski byli dwaj zawodnicy, którzy obecnie grają w bełchatowskim zespole – Michał Winiarski i Mariusz Wlazły . Mazur: – I choćby z tego powodu nasz mecz miał podtekst przeszłościowy.

 

Szefowie Lewskiego nie ukrywali, że zamierzają wyjść z grupy Ligi Mistrzów, a ich najgroźniejszym rywalem w walce o trzecie miejsce była właśnie BOT Skra. Po tym, jak mistrz Polski niespodziewanie pokonał Lokomotiw, środowy pojedynek mógł być jedną z ostatnich szans na odrobienie strat. Szkoleniowiec polskiej drużyny podkreśla, że rywal zaskoczył go pozytywnie. – Jordanow przez dwa sety praktycznie nie mylił się w ataku. Dopiero pod koniec drugiego zaczęliśmy go podbijać. Aleksiejew zaś do końca był niesłychanie groźny, nie tylko w ataku, ale także w przyjęciu i bloku. Poza tym Bułgarzy walczyli do końca, co w przypadku bułgarskich drużyn nie jest typowym zachowaniem. Przyznam, że po trzecim secie nie spodziewałem się ze strony Lewskiego aż tak dużego oporu. Dlatego nasze zwycięstwo jest tak bardzo cenne – uważa Mazur.

 

Mamy taki zwyczaj, że po wygranych meczach prezes Konrad Piechocki stawia drużynie piwo. I zwycięstwo w Sofii uczciliśmy wypiciem bułgarskiego piwa – opowiada Krzysztof Ignaczak . Właściciel hotelu, w którym zamieszkała Skra Bełchatów, był zaskoczony postawą polskich siatkarzy. Otóż, każdy z nich wypiłÉ tylko po piwie i na tym się skończyło. A gdy kilkanaście dni wcześniej w Sofii gościła drużyna Buducnost Podgorica, to Serbowie zrobili taką balangę, że już kilka chwil po północy w hotelu zabrakło mocnych trunków.

 

Siatkarze BOT Skry wczoraj po południu wrócili do Polski. Od dziś rozpoczynają przygotowania do niedzielnego spotkania na szczycie Polskiej Ligi Siatkówki z Jastrzębskim Węglem. Na szczęście żaden z podstawowych zawodników mistrza Polski nie narzeka na kontuzje, a jak mawia bełchatowski szkoleniowiec, po zwycięstwach lepiej regeneruje się siły. – Musimy być przygotowani na 100 proc. Jeśli chcemy walczyć o najwyższe cele, to nie mamy prawa tłumaczyć się podróżą, czy przemęczeniem – zapowiada.

 

Edward Maruszak , prezes rady nadzorczej BOT Skry: – Na razie mam 100-procentową skuteczność w typowaniu wyników naszych meczów w Lidze Mistrzów. Dwukrotnie stwierdziłem, że wygramy po 3:1. Prorok jakiś, czy co – żartują już ze mnie. Jak już mi tak dobrze idzie to stawiam, że pokonamy Jastrzębski Węgiel i Podgoricę bez straty seta. Cieszę się, że zaczęliśmy sezon z wysokiego C. Ale to zasługa udanych transferów i przede wszystkim znakomitego przygotowania zawodników do sezonu. Michał Winiarski gra bowiem lepiej niż Piotr Gruszka, któremu zresztą nie służy mazurskie powietrze. Zresztą nie jemu pierwszemu, który przeniósł się z Bełchatowa do Olsztyna (wcześniej do PZU AZS trafili ze Skry Michał Ruciak i Michał Bąkiewicz – przyp. red.). A o tym, że zawodnicy solidnie przepracowali okres przygotowawczy, świadczą wyniki przedsezonowych turniejów. Pierwszy raz zdarzyło się, że wygraliśmy wszystkie, w których wystartowaliśmy. Nie wszyscy siatkarze chcą pracować z Ireneuszem Mazurem, bo jego treningi są bardzo ciężkie. Ale jak widać dają znakomite efekty. Zwycięstwa naszej drużyny bardzo nam pomagają w pracy, choćby dlatego, że zadowoleni są sponsorzy i łatwiejsza będzie rozmowa o pieniądzach. Prezes elektrowni Bełchatów, która daje najwięcej na drużynę, chodzi dumny, a rozmowy z ministerstwie czy zarządzie BOT zaczynają się podobno od siatkówki. Na pierwsze podsumowanie przyjdzie czas po środowym dwóch najbliższych meczach – z Jastrzębskim Węglem i Podgoricą. Ale niezależnie od wyników jestem bardzo zadowolony.

źródło: gazeta.pl, Super Express

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2005-11-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved