Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > W Częstochowie niedosyt i wstyd po meczu na szczycie

W Częstochowie niedosyt i wstyd po meczu na szczycie

fot. archiwum

Poczucie niedosytu i wstydu towarzyszyły większości kibiców, którzy w sobotę obejrzeli mecz siatkarzy Wkręt-Metu Domeksu AZS-u ze Skrą Bełchatów. Gospodarze ulegli mistrzom kraju w czterech odsłonach.

Niedosytu, bo akademicy urwali mistrzom Polski zaledwie jeden set, a po udanym początku meczu zanosiło się na znacznie więcej. Powody do optymizmu dawała zwłaszcza bardzo dobra gra w pierwszym secie. AZS sprawiał wówczas wrażenie drużyny, która nic sobie nie robi z wielkości rywala. Kibiców porwało dodatkowo kilka znakomitych akcji, no i wysokie prowadzenie. Później był jednak zimny prysznic. Okazało się, że częstochowska drużyna nie dojrzała jeszcze do zwycięstw nad tak silnymi i dobrze grającymi zespołami jak Skra. Akademicy potrzebują czasu na „dotarcie”. Pytanie tylko, w jaki sposób będą się docierać, gdy połowa drużyny wyjedzie do Japonii na Wielki Puchar Mistrzów? Mowa o trójce Amerykanów, którzy zagrają jeszcze w kilku meczach i po występie w Pucharze CEV udadzą się do Kraju Kwitnącej Wiśni. Dobrze, że to dopiero początek sezonu, a gra o wielką stawkę zacznie się dopiero za trzy miesiące.

 

To był pierwszy mecz, który weryfikował naszą rzeczywistą formę. My się jeszcze docieramy i potrzebujemy czasu, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Gra wygląda coraz lepiej. Z pewnych rzeczy możemy już być zadowoleni, ale z pewnych nie. Takie mecze, jak ten, bardzo dużo nam dają. Szkoda tylko, że przegraliśmy, nie wykorzystując szansy, zwłaszcza w pierwszym secie – powiedział po meczu Paweł Woicki.



 

Po meczach lekkich, łatwych i przyjemnych przyszły mecze trudne. Zaczęły się schody, po których będziemy się wspinać w trakcie całego sezonu. Prawdę mówiąc, to dobrze, że graliśmy teraz z Bełchatowem. Poza tym, że nie zdobyliśmy trzech punktów, to ten mecz niczego nie zmienił. Będzie natomiast bardzo dobrym materiałem do analizy. Powinien nam pokazać, co trzeba poprawić, aby grać tak spokojną i wyrafinowaną siatkówkę jak nasi rywale. Oni już w poprzednim sezonie zdobyli wszystko, co było do zdobycia. Przed tym się jeszcze wzmocnili i grają jeszcze lepiej. Momenty dobrej gry nie wystarczą, aby ich pokonać. Tym bardziej że mieliśmy ich za mało – uważa Krzysztof Gierczyński.

 

O ile siatkarze mają jeszcze czas na zbudowanie wielkiej formy, tak szefowie klubu już teraz powinni się wziąć za zaprowadzenie porządku na trybunach. W sobotę wstydu najedli się bowiem ci, którzy widzieli, jak po meczu grupka szalikowców potraktowała Michała Winiarskiego. „Winiar” po trzech sezonach gry w Częstochowie przeniósł się do Skry i w sobotę rozegrał pierwszy mecz przeciwko AZS-owi. Gdy udzielał wywiadu telewizji Polsat, obrzucono go wyzwiskami i nazwano sprzedawczykiem (poleciała też plastikowa butelka).

 

Nowe władze klubu powinny szybko wyciągnąć wnioski. Tym bardziej że nie była to pierwsza wpadka szalikowców. Zdarzały się takie choćby w ubiegłym roku. O ile wtedy ich wybryki miały niewielką skalę, tak teraz doszło do skandalu, który w dodatku widziała cała Polska.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2005-11-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved