Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Zawodnicy Jastrzębskiego Węgla zjechali pod ziemię

Zawodnicy Jastrzębskiego Węgla zjechali pod ziemię

fot. archiwum

Dziękuję Bogu, że jestem siatkarzem - mówił zaraz po wyjściu na powierzchnię rozgrywający Jakub Bednaruk. Cała drużyna z Jastrzębia odwiedziła w poniedziałek kopalnię Borynia.

Kierownictwo klubu z Jastrzębia powinno dostać chyba nagrodę za pomysłowość. Trudno znaleźć inny klub w Europie, który wymyśliłby równie ciekawy, a jednocześnie wręcz szatański plan. Siatkarzy, którzy za kilka dni zaczną ligowe boje, wysłano wczoraj na kilkugodzinną wycieczkę do sponsorującej klub kopalni Borynia. Siatkarze poznali na własnej skórze, w jakich warunkach muszą pracować górnicy, przeszli prawdziwą szkołę życia, która być może przyda im się w walce o tytuł mistrza kraju.

 

Zaczęło się od wizyty u kopalnianego lekarza, a następnie było krótkie szkolenie BHP. Gdy w łaźni siatkarze otrzymali ubrania, nie brakowało jeszcze żartów. – Wyglądasz w tych goglach jak Adam Małysz – krzyknął jeden z zawodników. – Wszystko jest jak w teledysku – dorzucił inny. Śmiechy przygasły, gdy winda zjechała 715 metrów pod ziemię, a następnie maleńka kolejka dowiozła ekipę półtora kilometra w głąb chodnika. O żartach wszyscy zapomnieli, gdy temperatura na dole wzrosła do ponad trzydziestu stopni i pot leciał ciurkiem po osłoniętej maseczką twarzy. – Nigdy bym nie przypuszczał, że tu może być tak ciepło – dziwił się Fin Petteri Laurila , który w swoim rodzinnym kraju nie ma za wielu kopalni. Z wyraźnym szacunkiem siatkarze zwracali się do napotkanych górników. – Politycy, którzy przedłużają lata pracy górnikom, powinni też tak zjeżdżać – pieklił się jeden z siatkarzy.



 

Oprowadzający zespół dyrektor kopalni Bogumił Śliwczyński co jakiś czas robił postoje i objaśniał graczom, o co chodzi w górnictwie. – Złoża węgla powinny wystarczyć na co najmniej dwadzieścia lat – mówił dyrektor. – To jeszcze tu pogramy – zażartował środkowy drużyny Łukasz Kadziewicz .

 

Zawodnicy dworowali sobie ze swego szkoleniowca Igora Prielożnego . – Też tu powinien z nami być, a on tymczasem odpuścił. Przed rokiem było podobnie. Po co myśmy jeździli na zgrupowanie w góry, tu na miejscu mamy jeszcze większy wycisk – słychać było w ciemnym chodniku.

 

Zawodnicy po powrocie na powierzchnię wyglądali na oszołomionych. – Będę kazał się uczyć moim dzieciakom. Żeby nigdy nie trafiły do kopalni – postanowił Iwaiło Stefanow , atakujący. Wielki gar pełen kefiru, który czekał na siatkarzy już na powierzchni, był chyba najsmaczniejszym napojem tego roku. – Wielki szacunek dla ludzi, którzy pracują pod ziemią. Nie wyobrażam sobie, jak niektórzy mogą tu wytrzymać nawet ponad dwadzieścia lat – mówił Laurila.

źródło: gazeta.pl, ksjastrzebskiwegiel.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2005-10-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved