Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Siatkarze OSiR-u Hajnówka po porażce ze Skrą II

Siatkarze OSiR-u Hajnówka po porażce ze Skrą II

Nie tak wyobrażali sobie inaugurację pierwszoligowych rozgrywek kibice siatkówki z Hajnówki. Zawodnicy miejscowego OSiR-u nie potrafili we własnej hali wygrać choćby seta w spotkaniu z rezerwami Skry Bełchatów.

Ale początek meczu nie zapowiadał wcale zwycięstwa bełchatowian. Zawodnicy OSiR-u w pierwszym secie prowadzili już 19:16, nie potrafili jednak tej przewagi utrzymać do końca. A kolejna partia to popis gry Dominika Witczaka – jego potężne serwisy sprawiały olbrzymie kłopoty gospodarzom. Na początku trzeciej odsłony wydawało się, że hajnowianie przełamią w końcu niemoc i wygrają seta. Nic z tego, gospodarze musieli przełknąć gorycz porażki. O przegranej zadecydowało przede wszystkim fatalne przyjęcie zagrywki.

Bez dokładnego przyjęcia nie można skutecznie rozgrywać ataku – tłumaczy Jacek Malczewski, rozgrywający hajnowian. – Nasze gra wyglądała źle, musiałem się nabiegać do piłek. A przez to rywale mogli spokojnie ustawić blok.



W spotkaniu z rezerwami Skry idealnie dogranych piłek do rozgrywającego było jak na lekarstwo. Akcje hajnowian kończyły się zazwyczaj na bloku rywali. Dosyć często atakujący OSiR-u oddawali piłkę za darmo. Wszystko było konsekwencją braku dokładnego przyjęcia. Na parkiecie zabrakło Krzysztofa Hajbowicza oraz Grzegorza Szumielewicza – obaj nadal zmagają się z kontuzjami. Pierwszy najwcześniej wróci do gry za miesiąc, drugiego czeka jeszcze dłuższa przerwa w treningach.

Z Krzyśkiem oraz Grześkiem pewnie wygralibyśmy to spotkanie – stwierdza Malczewski.

Absencja tych zawodników spowodowała, że ciężar gry w ataku spoczywał na Macieju Wołoszu. On sam nie był zadowolony ze swojej postawy na boisku.

Nie zagrałem dobrze – przyznaje Wołosz. – Ale nie wiem, czym to było spowodowane. Porażki oczywiście się zdarzają, ale powinniśmy uniknąć przegranej w takim stylu.

Hajnowianie nie tylko mieli problemy z przyjęciem serwisu rywali, ale także z własną zagrywką. Ten element – zwłaszcza we własnej hali – powinien był atutem gospodarzy. Jednak nie sprawiał problemu rywalom. Tylko Wołosz próbował serwować z wyskoku, pozostali siatkarze ograniczyli do przebijania piłki na drugą stronę siatki.

W tym elemencie brakuje nam regularności oraz siły – mówi Wołosz. – Niestety, ja również dobre serwisy przeplatałem ze słabymi.

Słaby serwis mógł być wynikiem fatalnej gry w przyjęciu – przypuszcza Malczewski. – Niepowodzenie w odbiorze siedziało w naszych głowach, przez co nie mogliśmy sobie poradzić z innymi zagraniami.

Na poprawienie swojej gry siatkarze z Hajnówki mają czas do 15 października. Dopiero wtedy na wyjeździe zagrają z silną Avią Świdnik.

Mam nadzieję, że z Avią zagramy już zdecydowanie lepiej – stwierdza Wołosz. – Wtedy spotkanie ze Skrą uznalibyśmy za wypadek przy pracy.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2005-10-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved