Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Siatkarska wojna w Gdańsku

Siatkarska wojna w Gdańsku

Debata na temat przyszłości męskiej siatkówki w Gdańsku, tak jak można było przypuszczać, miała burzliwy przebieg. Być może nie byłoby burzy wokół siatkarzy, gdyby nie fakt, że kilku zawodników, mających występować w Gedanii, to gracze Stoczniowca Gdańsk.

W najbliższym sezonie w Gdańsku będą dwa zespoły. Pierwszy to Gedania, która w zeszłym sezonie o mały włos, nie awansowała z drugiej ligi do wyższej klasy. Drugim będzie drużyna Gdańskiego Towarzystwa Siatkówki, za którym stoją były prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, Janusz Biesiada i prezes Pomorskiego Okręgowego Związku Piłki Siatkowej, Krzysztof Turowski. Rywalizować będzie ona w trzeciej lidze, z zamiarem awansu do wyższej klasy.

Być może nie byłoby burzy wokół siatkarzy, gdyby nie fakt, że kilku zawodników, mających występować w Gedanii, to gracze Stoczniowca Gdańsk. A temu klubowi, jako jednemu z założycieli nowego towarzystwa, bliżej do GTS. Jemu właśnie przekaże sekcję siatkarzy, włącznie z grupami młodzieżowymi.



Piątkowa, ponad trzygodzinna debata, jeszcze bardziej zaogniła sytuację. – My rozpoczęliśmy budowę silnej drużyny siatkarzy w naszym mieście. O tym należy pamiętać. Gdzie byli działacze GTS przed rokiem? Bodaj cztery miesiące temu mówili, że nie będą nam przeszkadzać. Stało się inaczej. Najlepiej przyjść na gotowe i przejąć miejsce w drugiej lidze. Najgorsze, że działacze GTS wmawiają nam, że nie mamy nawet podpisanej umowy ze sponsorem Energą SA, co jest nieprawdą. Powiem szczerze, że spodziewałem się ze strony GTS złożenia ciekawej propozycji współpracy. Stało się zupełnie inaczej – mówi rozgoryczony prezes siatkarzy Gedanii, Adam Galiński.

Zapowiada on, że bez względu na sytuację kadrową, Gedania przystąpi do rozgrywek drugiej ligi. – Trenuje u nas w tej chwili tylu zawodników, że poradzimy sobie nawet bez ósemki, którą trzeba wykupić ze Stoczniowca za 60 tysięcy złotych. W tym gronie znajduję się także ja, ale wcale nie muszę kontynuować kariery – dodaje Galiński.

GTS znajduje się w korzystniejszej sytuacji. To jemu Stoczniowiec zamierza przekazać wszyszkich siatkarzy. Dlaczego? – Zawsze byłem za rozwojem sportu

– mówi prezes Stoczniowca Marek Kostecki. – Nie zamierzam psuć tego, co zbudowano w Gedanii. Niemniej to niewyobrażalne, by kluby szkoliły zawodników dla innych. Przecież my co roku ponosimy koszty szkolenia młodzieży i teraz mielibyśmy przekazać zawodników Gedanii za darmo? Tak naprawdę GTS powołali byli działacze i siatkarze Stoczniowca. W statucie mówi się przecież o kontynuacji tradycji naszego klubu.

Ze strony miasta Gdańska do zarządu GTS, oddelegowany został Maciej Lisicki. – Prezes GTS, Janusz Biesiada, to może postać kontrowersyjna, ale znająca się bardzo dobrze na siatkówce – mówi Lisicki. – W oparciu o szkoły i klasy sportowe oraz halę miejską na Przymorzu ma powstać silny klub, począwszy od seniorów, a skończywszy na grupach młodzieżowych. W perspektywie budowy nowej hali na granicy Gdańska i Sopotu, chcielibyśmy wspierać w naszym mieście siatkarzy, którzy walczyliby o najwyższe cele.

Nieoficjalnie wiadomo, że miasto wsparłoby siatkarzy GTS, pod warunkiem ich gry w drugiej, a nie w trzeciej lidze. Działacze GTS nie ukrywają, że istnieje jeszcze taka możliwość. W grę wchodzi przejęcie miejsca w lidze od innego klubu (podobno z Wołomina).

źródło: Dziennik Bałtycki

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet, reprezentacja Polski mężczyzn, reprezentacje młodzieżowe

Więcej artykułów z dnia :
2005-09-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved