Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Łasko: Zawsze będę Polakiem, ale siatkarsko jestem Włochem

Łasko: Zawsze będę Polakiem, ale siatkarsko jestem Włochem

Do reprezentacji "Azzurich" powołany został Michał Łasko, obecnie zawodnik Vibo Valentia, a wcześniej Sisleya Treviso i Verony. 24-letni atakujący to syn znakomitego w latach 70. siatkarza Lecha, mistrza olimpijskiego z Montrealu.

Michał urodził się we Wrocławiu, ale od dziecka mieszka we Włoszech, gdzie grał ojciec. Zadebiutował w mistrzostwach Europy podczas meczu z Portugalią. – To było łatwe, bo wszedłem na piłkę meczową przy stanie 24:18. Spotkanie z Polską nie będzie dla mnie natomiast takim jak wszystkie inne, to oczywiste, ale na boisku na pewno straci to jakiekolwiek znaczenie. Jak grasz, to się nie zastanawiasz, kto jest rywalem, myślisz tylko o zwycięstwie. Serce na pewno będzie mi biło trochę szybciej, choć te najbardziej emocjonujące momenty już przeżyłem, bo z Polską grałem kilka razy jako junior, więc swoje już przeszedłem. Zawsze wtedy starałem się z nimi pogadać, zresztą znam się ze Świderskim, który gra we Włoszech, i Zagumnym, który grał. Interesuję się wynikami polskiej reprezentacji, czasem coś czytam w internecie, choć tutaj nie mam polskiej telewizji, więc mecze oglądam tylko wtedy, kiedy jestem u rodziców.

Nikt z Polski nigdy nie złożył Michałowi oferty gry w reprezentacji. – Do włoskiej kadry juniorów trafiłem bardzo szybko, w Polsce nikt nawet o tym nie wiedział. W końcu mieszkam tutaj 20 lat, zawsze tutaj grałem, tutaj się wychowywałem i wszystkiego nauczyłem. OK, zawsze będę Polakiem, ale siatkarsko jestem w pełni Włochem. I chyba tak powinno być, że jeśli miałbym występować w jakiejś reprezentacji, to we włoskiej. W meczu z Polską ręka mi na pewno nie zadrży, przeciwnie, będę uderzał bardzo mocno.



We Włoszech panuje opinia, że w grupie A reprezentacja gospodarzy ma dwóch wielkich przeciwników – Rosję i Polskę. –Polaków się tu zna ze świetnych występów w Serie A, więc trochę się obawiamy, a nasz zespół jest w przebudowie. To już nie jest ta grupa, która w latach 90. wygrywała wszystko, co się da. – mówi Michał. – Nie weszliśmy do finału LŚ, było ogromne rozczarowanie, a to znaczy, że nie jesteśmy najlepszą drużyną, że trzeba ją dopiero zbudować. Kontuzjami nie można wszystkiego tłumaczyć, po prostu potrzebujemy czasu, może nawet lat. Na razie jest tak, że gdybyśmy w tamtej grupie w eliminacjach do finału LŚ zagrali dziesięć razy, to dziesięć razy by się inaczej wszystko skończyło. Dlatego ogromnej presji na złoto, obronienie tytułu nie ma. Gdyby się nie udało, tragedii by nie było.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Więcej artykułów z dnia :
2005-09-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved