Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > historia siatkówki > Historia występów Polaków na ME – część III

Historia występów Polaków na ME – część III

Lata 1985-2003 to czasy bez medali polskiej reprezentacji, jeszcze w 1985 roku drużyna Wagnera otarła się o podium, zajmując czwarte miejsce, dalej była seria trzech siódmych pozycji. Szósta lokata w 1995 roku okazała się być proroctwem sześciu lat przerwy. Od 2001 roku Polska zajmuje piąte miejsce w Europie.

Lata 1985-2003 to czasy bez medali polskiej reprezentacji, jeszcze w 1985 roku drużyna Wagnera otarła się o podium, zajmując czwarte miejsce, dalej była seria trzech siódmych pozycji. Szósta lokata w 1995 roku okazała się być proroctwem sześciu lat przerwy. Od 2001 roku Polska zajmuje piąte miejsce w Europie.

Zobacz:

Historia występów Polaków na ME – cz. I



Historia występów Polaków na ME – cz. II

W 1985 r. na mistrzostwach Europy w Holandii Hubert Wagner znów podjął próbę zajęcia medalowego miejsca na wielkiej imprezie. Na mistrzostwa pojechali: Wojciech Drzyzga, Wacław Golec, Ryszard Jurek, Ryszard Kaczyński, Marian Kardas, Waldemar Kasprzak, Ireneusz Kłos, Andrzej Martyniuk, Włodzimierz Nalazek, Krzysztof Stefanowicz, Zbigniew Zieliński oraz debiutanci na tak wielkiej imprezie: Roman Borówko i Ryszard Kaczyński.

Już w eliminacjach widać było, że tym razem o medal będzie bardzo trudno. Polacy weszli do finału z drugiego miejsca, mając zaliczoną porażkę z Czechosłowacją, pokonali natomiast Rumunię i Hiszpanię. Pierwsza finałowa porażka z Francją w zasadzie pozbawiła już szans polski zespół. Co prawda wygrana z Włochami prolongowała nadzieje, ale w kolejnym meczu nasza drużyna nie miała nic do powiedzenia w starciu z broniącą tytułu drużyną ZSRR. W ostatnim meczu drużyna Wagnera pokonała 3:2 Bułgarię, ale to oznaczało zajęcie "tylko" czwartego miejsca. Liczono na dużo więcej.

W 1987 r. rozpoczął się kryzys naszej reprezentacji, która po raz pierwszy nie przebrnęła eliminacji i nie zakwalifikowała się do finałów mistrzostw Europy. Kolejne mistrzostwa Europy w 1989 r. w Szwecji miały sensacyjny, przełomowy dla europejskiej siatkówki przebieg. Pierwszy raz w historii wszystkie medale zdobyli siatkarze z krajów Europy Zachodniej. Rewelacją pierwszych dni turnieju było dość niespodziewanie… Polacy. Trener Milewski zabrał na te mistrzostwa następujących graczy: Wacław Golec, Andrzej Grzyb, Waldemar Kasprzak, Witold Roman, Marian Kardas, Andrzej Skorupa, Dariusz Stanicki, Krzysztof Stelmach, Roman Roszewski, Leszek Urbanowicz, Piotr Wasilewski, i Zbigniew Zieliński. Nasz zespół w grupie eliminacyjnej łatwo uporał się z Grecją, Rumunią, potem po bardzo dobrym spotkaniu pokonał 3:1 Jugosławię. W kolejnym meczu z ZSRR pierwszego seta zagrał w znakomitym stylu i wygrał go 15:6, potem Rosjanie opanowali sytuację, ale i za to spotkanie Polacy zebrali wielkie brawa. Polakom do awansu do najlepszej czwórki brakowało wygrania jednego seta z Holandią, zadanie wydawała się zupełnie realne. Tymczasem znakomicie grający do tej pory polski zespół przeszedł jakieś niezrozumiałe załamanie. "Pomarańczowi" zdruzgotali nasz zespół, który w trzech setach zdobył zaledwie 16 punktów. Pozostała walka o miejsca 5-8, przegrana 2:3 z Francją i ponowne zwycięstwo nad Jugosławią pozwoliły zająć siódmą lokatę.

Dwa lata później w Berlinie losowanie było dla Polaków korzystne. Nie mieliśmy w grupie Włochów, Holendrów, Bułgarów ani Jugosławii. Liczono, że wraz z drużyną ZSRR Polska awansuje do półfinału. Na mistrzostwa trenrzy Skorek i Zarzycki zabrali ze sobą: Mariusza Szyszkę, Sławomira Gerymskiego, Witolda Romana, Krzysztofa Stelmacha, Piotra Wasilewskiego, Romana Bartuziego, Mariusza Sordyla, Andrzeja Solskiego, Leszka Urbanowicza, Adama Kurka, Mariusza Podolaka i Arkadiusza Wiśniewskiego . Ten ostatni już w Niemczech doznał kontuzji i nie mógł uczestniczyć w mistrzostwach, przykrej kontuzji doznał też Witold Roman i praktycznie nie grał w dwóch pierwszych meczach. Pierwsze spotkanie z Grecją zupełnie załamało nasz zespół. Po łatwym wygraniu pierwszego seta drużyna się pogubiła i nieoczekiwanie przegrała 1:3. W kolejnym nasi nie dali rady Rosjanom. W tym momencie praktycznie stracili już szanse na półfinał. Grecy nie wygrali już w tych mistrzostwach żadnego meczu, a Polacy odnaleźli się w trzecim spotkaniu, w którym pokonali wicemistrzów Europy, Szwedów. Ostatnią szansą był mecz z Niemcami, który trzeba było wygrać 3:0 i liczyć na sportową postawę Rosjan w ostatnim spotkaniu. Polacy po świetnym meczu pokonali Niemców, ale tylko 3:2. Po wygranej z Finlandią okazało się, że lepszą różnicą setów wyprzedzili nas gospodarze turnieju. W meczach 5-8 najpierw po raz kolejny przegraliśmy z Jugosławią, następnie pokonaliśmy po raz drugi Finlandię prowadzoną przez Włodzimierza Sadalskiego . Dało to siódme miejsce w mistrzostwach.

Na mistrzostwa Europy w 1993 r. do Finlandii nasz zespół jechał w dobrych nastrojach, losowanie grup było podobne jak przed dwoma laty, znów mieliśmy się zmierzyć z Rosją i Niemcami. Trener Ryszard Kruk zabrał na wyjazd następujących graczy: Krzysztof Stelmach, Adam Kurek, Mariusz Szyszko, Andrzej Solski, Arkadiusz Wiśniewski, Piotr Wasilewski, Leszek Urbanowicz, Mariusz Sordyl, Witold Roman, Roman Bartuzi, Andrzej Stelmach i Andrzej Szewiński . Inauguracja była jednak równie nieudana jak przed dwoma laty. W starciu z Niemcami nasz zespół przez dwa sety niepodzielnie panował na parkiecie, ale nie potrafił dokończyć dzieła. Porażka 2:3 postawiła nas w bardzo trudnej sytuacji, potem również graliśmy w kratkę. Bardzo dobrze z Hiszpanią (3:0) i fatalnie z Ukrainą, po porażce z którą zagrożone było nawet wejście do czołowej ósemki. Zwycięstwo nad gospodarzami i urwanie seta Rosjanom spowodowało, że Polska znów grała o miejsca 5-8. Zakończyło się podobnie jak w Niemczech. Najpierw przegraliśmy z Bułgarią, a o siódme miejsce pokonaliśmy Czechów.

Na finały ME w Grecji w 1995 r. trener Wiktor Krebok zabrał w większości doświadczonych graczy. W reprezentacji znaleźli się: Mariusz Szyszko, Witold Roman, Krzysztof i Andrzej Stelmachowie, Andrzej Solski, Radosław Panas, Mariusz Sordyl, Leszek Urbanowicz , a także młodzi, niezwykle utalentowani Damian Dacewicz, Marcin Nowak, Piotr Gruszka i Krzysztof Śmigiel . Tym razem w losowaniu nie mieliśmy szczęścia i przyszło nam rywalizować z Włochami, Rosjanami, Czechami, Bułgarami i Rumunami. Tak jak w poprzednich turniejach inauguracja wypadła fatalnie, nasz zespół przez dwa sety toczył wprawdzie z Bułgarią zacięty bój, ale w trzecim już nie podjął wyzwania. W drugim meczu był mały przebłysk formy, ale z Rosją wygranie seta okazało się szczytem możliwości. Trzecim rywalem było mistrzowie świata Włosi. Przez dwa sety lali nas niemiłosiernie, a w trzecim zaciekły opór stawili młodzi gracze. Po porażce 0:3 sytuacja stała się niemal beznadziejna. Na skutek sensacyjnego zwycięstwa Czechów nad Rosją, by grać o miejsca 5-8 Polska musiała wygrać dwa ostatnie mecze z Czechami i Rumunią po 3:0. Z Rumunią poszło gładko, bój o wszystko rozgorzał z Czechami. Pierwszego seta wygraliśmy, jednak w drugim Czesi prowadzili już 12:6 i wydawało się, że jest to ostatni nasz występ na turnieju. Jednak Polacy obronili dwa setbole i wygrali tego seta 16:14, a w trzeciej partii nie dali już rywalom żadnych szans. Potem wygrana 3:0 z Grecją i szybkiej przegranej z Rosją 0:3 ostatecznie zajęliśmy szóstą pozycję.

Przegrane eliminacje w roku 1997 i 1999 spowodowały, że Polacy zagrali na ME dopiero po sześcioletniej przerwie w 2001 r. W dwóch ostatnich mistrzostwach Europy – 2001 i 2003 – polscy siatkarze zajmowali piąte lokaty. Były to najlepsze miejsca w kontynentalnym czempionacie od wielu lat. Inne gry zespołowe mogłyby pozazdrościć takich wyników. – Jednak pozostał mały niedosyt po tych mistrzostwach, szczególnie po drugich – mówi Waldemar Wspaniał y, który prowadził wówczas reprezentację.

Do Ostrawy udaliśmy się po nieudanych dla nas eliminacjach mistrzostw świata w Łodzi – wspomina trener Wspaniały. – Wszyscy liczyli na awans, a nam się ta sztuka nie udała. Zespół został rozbity psychicznie. Trzeba było wszystko poskładać. Prowadziliśmy rozmowy, jeszcze w Polsce przed wyjazdem i na miejscu w Ostrawie

Polska trafiła do grupy z Niemcami, Francją, Węgrami, Włochami i Jugosławią. Ta ostatnia była, po zdobyciu rok wcześniej mistrzostwa olimpijskiego, u szczytu powodzenia. W finale nie dała szans Włochom.

Grupa więc była bardzo silna – mówi Waldemar Wspaniały. – Najpierw wygraliśmy ważny mecz z Niemcami. Jugosłowianie nie dali nam szans, ale w spotkaniu z Włochami banalne błędy w końcówkach setów zadecydowały o porażce. Następnie wygraliśmy z Francją 3:2 i o ile dobrze pamiętam miało to miejsce 11 września w dniu ataku na Nowy Jork. Zrewanżowaliśmy się za Łódź. Potem pokonaliśmy Węgry, Holandię i Bułgarię. Było piąte miejsce i prawo gry w następnych mistrzostwach Europy bez eliminacji. To było ważne. Wcześniej musieliśmy o nie walczyć.

Waldemar Wspaniały podkreślił ważną rolę polskich kibiców. – Na każdym meczu było ich po około tysiąc – powiedział. – Dopingowali nas gorąco. Oni dobrze przyjęli ten wynik, choć nie wszystkim się on podobał.

Do Niemiec w 2003 roku drużyna jechała już w innym nastroju. Nadzieje były na awans do czwórki, skończyło się znowu piątą lokatą – powiedział Waldemar Wspaniały.

Rozpoczęło się od pewnego zwycięstwa 3:0 nad Grecją, ale potem było już tylko gorzej. Porażki 1:3 z Rosją oraz po 2:3 z Holandią i Bułgarią spowodowały, że drużyna stanęła przed groźbą wyeliminowania nawet z walki o miejsca 5-8. Jednak przeciwko Serbii i Czarnogórze zespół zagrał bardzo dobrze i wygrał 3:2. Potem pokonaliśmy Niemców i Holendrów.

Mimo takiej sytuacji w Niemczech awans do czwórki był bliski – mówi trener Wspaniały. – Zabrakło trochę szczęścia, trochę dobrego przygotowania. W grupie Holandia pokonała Rosję 3:0. Padały zaskakujące wyniki. Z Bułgarią prowadziliśmy 2:1. Wydawało się, że już ich mamy. W ważnych momentach decydowały niuanse.

Zobacz:
Tabela wszech czasów ME mężczyzn

źródło: 80 lat polskiej siatkówki, K. Mecner

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
historia siatkówki

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2005-09-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved