Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > historia siatkówki > „Przykleili mu etykietkę Kat” – wspomnienie o trenerze

„Przykleili mu etykietkę Kat” – wspomnienie o trenerze

Od piątku do niedzieli w Olsztynie z udziałem Chin, Holandii, Norwegii i Polski rozegrany zostanie III Memoriał Huberta Wagnera. Impreza ma krótką historię, ale bez niej już jest trudno wyobrazić siatkarki kalendarz w Polsce.


Ma już swoich oddanych fanów poza granicami kraju m.in. w Holandii.

Memoriał poświęcony jest pamięci najwybitniejszego trenera w historii polskiej siatkówki.



Przykleili mu etykietkę „Kat” – mówił wieloletni prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Tadeusz Sąsara. – Można przykleić etykietkę każdemu człowiekowi i to różną. Tylko, że ten „Kat” znaczy, że egzekwował, nie był egzekutorem tylko był egzekwującym to co chciał. I pod tym względem z tym przydomkiem się zgadzam.

Hubert Wagner urodził się 4 marca 1941 roku w Poznaniu. Przyjaciele mówili do niego Jurek. W wywiadzie dla „Siatkarskiego FORUM” powiedział: – Hubert mam po prostu w dowodzie. Hubert Aleksander Wagner. Skąd się wzięło Jerzy nikt za bardzo nie wie. Ostatnio nawet w rodzinie dyskutowaliśmy na ten temat, jakoś tak przywędrowało za mną z Poznania.

W latach szkolnych grał w tenisa, a w liceum spróbował gry w siatkówkę. Wypatrzył go wtedy nauczyciel wychowania fizycznego pan Żołądkowski i powiedział: – Ty będziesz grać w siatkowkę, bo ci dobrze idzie. Jako pierwszego trenera Hubert Wagner wspomina Witolda Hetmańskiego. Początek kariery miał w AZS Poznań.

Raczej trudno było z nim rozmawiać na inne tematy niż siatkówka – powiedział były reprezentant Polski Wojciech Drzyzga. – Nie znam drugiego tak zaangażowanego człowieka w sprawy tego sportu jak on. Cały czas był obecny w tym środowisku, a w najbliższych wyborach prawdopodobnie ubiegałby się o fotel prezesa. Zawsze będzie mi się kojarzył z pełnym profesjonalizmem. Nikt nie ma wątpliwości, że w jego drużynie nie było miejsca dla ludzi, którzy nie chcą ciężko pracować i liczą na uzyskiwanie jakichś efektów przy pomocy minimalnych nakładów.

W 1958 roku trafił do kadry młodzieżowej. W latach 1963-1971 rozegrał w pierwszej reprezentacji 194 mecze. W 1967 roku zdobył brąz mistrzostw Europy. Rok później grał w igrzyskach w Meksyku, gdzie Polska zajęła piąte miejsce. Ukończył warszawską AWF. Bronił barw AZS AWF i Skry Warszawa. Był czterokrotnym mistrzem Polski.

Jako trener był twórcą największych sukcesów polskiej siatkówki. Prowadzona przez niego drużyna zdobyła w 1974 roku mistrzostwo świata, a dwa lata później mistrzostwo olimpijskie. W ME w 1975 roku Polacy zajęli drugie miejsce.

Później jeszcze dwukrotnie był trenerem męskiej reprezentacji. W latach 1983-1985 oraz od października 1996 do stycznia 1998. W 1983 roku Polska była druga w ME. W latach 1978-79 prowadził kobiecą reprezentację Polski.

Był też trenerem reprezentacji Tunezji, Legii Warszawa, Stilonu Gorzów i Morza Szczecin. Pracował też w Turcji.

Od stycznia 2002 roku zajmował stanowisko sekretarza generalnego PZPS. Był też komentatorem telewizyjnym.

Jako zawodnik i trener pozostanie dla nas wielką postacią – powiedział Stanisław Gościniak, mistrz świata z 1974 roku. – Zostanie jednym z największych trenerów siatkówki w świecie.

Drugi jego wielki wychowanek Ryszard Bosek mówił: – Nic nie wskazywało na to, że ma jakieś problemy zdrowotne. Powiedziałbym więcej wyglądał bardzo dobrze i dyskutowaliśmy oczywiście o siatkówce. Miał ogromne plany na przyszłość.

We wspomnianym wyżej wywiadzie dla „Siatkarskiego FORUM” na pytanie jakie ma marzenia odpowiedział: – Cóż, chciałbym aby układało mi się prywatnie tak jak jest teraz. Z innych marzeń… to żebym doczekał, że po imprezie mistrzowskiej naszej drużynie narodowej zagrają hymn.

Finałowy mecz turnieju siatkarzy igrzysk olimpijskich w Montrealu, w którym Polska pokonała ZSRR 3:2, gospodarze uznali za największe wydarzenie olimpiady.

„Trybuna Ludu” 2-3 sierpnia 1976

Po 146 minutach tzw. czystej gry na oczach 15 602 widzów w montrealskiej hali Forum i na oczach milionów telewidzów polscy siatkarze pokonali faworytów ze Związku Radzieckiego. A potem wśród owacji odbierali z rąk lorda Killianina, przewodniczącego MKOl, złote medale. Żaden przymiotnik, żadne określenie nie są w stanie wiernie oddać tego, co się działo wtedy na boisku, Ten, kto na własne oczy obejrzał ten pojedynek dwóch fantastycznych drużyn, może powiedzieć, że przeszedł taką terapię, iż od tej pory nic już jego systemu nerwowego poruszyć nie może. Na trybunach powiewało wiele biało-czrewonych flag. Sama radość. Na boisku też okrzyki, kotłowanina ciał, wzruszająca demonstracja szczęścia z wygranej. W różnych językach opinie: cóż to był za mecz, co za wspaniały mecz… Rzeczywiście. To chyba można przeżyć tylko raz.

„Przegląd Sportowy” z 2 sierpnia 1976

Całe Forum oszalało, wszyscy dostawali bzika, najbardziej zwariowani byli jednak ci, którzy porwali się na złoty medal, oraz ich tyran, człowiek nie znający litości dla siebie i tych młodych mężczyzn znad Odry i Wisły. On, Hubert Wagner.

„Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”, Londyn, 1-3 sierpnia 1976

W Montrealu w siatkówce męskiej Polska zagarnęła złoto, bijąc Sowiety 3:2 w szalenie emocjonującym meczu. Czwartego seta Polacy wygrali 18:16, choć Moskale prowadzili 9:3. W ostatnim secie Polacy roznieśli Sowieciarzy.

źródło: pls.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
historia siatkówki

Więcej artykułów z dnia :
2005-08-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved