Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > El. MŚ w Rzeszowie: Polacy prawie pewni awansu

El. MŚ w Rzeszowie: Polacy prawie pewni awansu

W drugim meczu eliminacji MŚ Polska pokonała w Rzeszowie 3:1 Bułgarię i praktycznie zapewniła sobie awans do finałów w 2006 roku. W razie porażki z Rosją 0:3 przy dwóch zwycięstwach Estonczyków, biało-czerwoni mogą nie pojechać do Japonii prosto z Rzeszowa, jednak taki scenariusz jest mało prawdopodobny.

W drugim meczu eliminacji MŚ Polska pokonała w Rzeszowie 3:1 Bułgarię i praktycznie zapewniła sobie awans do finałów w 2006 roku. W razie porażki z Rosją 0:3 przy dwóch zwycięstwach Estonczyków, biało-czerwoni mogą nie pojechać do Japonii prosto z Rzeszowa, jednak taki scenariusz jest mało prawdopodobny.

Jestem bardzo zadowolony z awansu i z dzisiejszego meczu – mówił zaraz po zakończeniu trener Raul Lozano. – Gratulacje należą się przede wszystkim zawodnikom. Ja od siebie mogę tylko podziękować wpaniałej publiczności. Dziękuję bardzo! – zakończył w polskim języku Argentyńczyk. W tym czasie jego siatkarze tańczyli i bawili się na parkiecie.</p>



;

Polacy nie popełnili błędu z piątkowego meczu z Estonią i pierwszego seta zaczęli bardzo zdecydowanie. Co prawda na początku mieli małe kłopoty z mocną zagrywką rywali, ale po asie serwisowym Mariusza Wlazłego wyszli na prowadzenie 5:3. Potem świetne przyjęcia owocowały atakami ze środka – akcje dobrze kończył Arkadiusz Gołaś, trochę gorzej Łukasz Kadziewicz. To jego błędy zadecydowały o tym, że Bułgarzy wyszli na prowadzenie 8:7. Wtedy nastąpiła przerwa techniczna, po której Polacy zagrali rewelacyjnie. Do końca seta zdobyli 18 punktów, a stracili tylko osiem. Świetnie serwował Wlazły, kontrataki dobrze kończył Sebastian Świderski, nieźle funkcjonował blok.

Najważniejsze, że gramy odważnie na zagrywce – mówił komentujący spotkanie w TVP 3 Grzegorz Wagner. –Trzeba ryzykować, to się opłaca.

Jednak drugiego seta to Bułgarzy zaczęli od piorunującej zagrywki. Polacy nie potrafili poradzić sobie z odbiorem i zanim się obejrzeli, przegrywali 2:7. Do końca tej partii lepiej nie było – dobre akcje biało-czerwoni przeplatali z „katastrofalnymi”. – Zupełnie przestaliśmy grać środkiem – zauważył Wagner. – A przecież w pierwszym secie Gołaś był bezbłędny.

Trzeciego seta Polacy ponownie zaczęli źle – przegrywali 0:2, ale tym razem otrząsnęli się bardzo szybko. Wyszli na prowadzenie 3:2, potem powiększyli przewagę do 7:4. Grali z głową, dobrze czytali sytuację na boisku i wybierali najlepsze rozwiązania. Bułgarzy doprowadzili jednak do remisu 14:14 i przez następne kilka akcji trwała wymiana punkt za punkt. Przy stanie 18:18 dwie świetne kiwki wykonał Paweł Zagumny. Chwilę później Polacy prowadzili już 24:20, ale wykorzystali dopiero trzecią piłkę setową.

Początek czwartej partii to dwie dobre akcje Kadziewicza (blok i atak ze środka) i prowadzenie Polski 4:2. Potem moment Bułgarów i 5:4 dla nich. Wtedy nastąpił show Wlazłego. Polski atakujący stanął w polu zagrywki i nie wychodził z niego przez siedem następnych akcji. Przed każdą próbą całował piłkę, a potem serwował mocno i precyzyjnie – rywale byli bezradni. – Te pocałunki robię mechanicznie – przyznał po meczu Wlazły. – Nie wiem czy to pomaga, czy przeszkadza. Najważniejsze, że wygraliśmy – dodał.

Biało-czerwoni zdobyli w sumie osiem punktów z rzędu i wyszli na prowadzenie 12:5. Bułgarzy podnieśli się jeszcze tylko na chwilę i odrobili trzy „oczka” (14:10), potem już tylko statystowali. Po ostatnim punkcie w rzeszowskiej hali zapanował szał radości.

Polska – Bułgaria 3:1 (25:16, 17:25, 25:22, 25:17)

Polacy wystąpili w składzie: Zagumny, Wlazły, Świderski, Gruszka, Kadziewicz, Gołaś, Ignaczak (libero) oraz Winiarski, Murek

źródło: nieokreślone

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności

Więcej artykułów z dnia :
2005-07-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved