Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > LŚ: Polacy już w Belgradzie, milion dolarów dla zwycięzcy

LŚ: Polacy już w Belgradzie, milion dolarów dla zwycięzcy

Polscy siatkarze są już w Belgradzie, gdzie meczem z Kubą rozpoczną w piątek grę w finale Ligi Światowej. Przelecieli pół świata, są zmęczeni, ale wreszcie zdrowi i pełni nadziei. Wciąż łakną zwycięstw. Tym bardziej, że zagrają o niemałe pieniądze - w grę wchodzi nawet milion dolarów.

Polscy siatkarze jsą uż w Belgradzie, gdzie meczem z Kubą rozpoczną w piątek grę w finale Ligi Światowej. Przelecieli pół świata, są zmęczeni, ale wreszcie zdrowi i pełni nadziei. Wciąż łakną zwycięstw.

Kiedy biało-czerwoni rozpoczynali w środę popołudniowy trening, gospodarze odbywali poobiednią sjestę w ogrodzie hotelu Mladost. Serbscy gwiazdorzy – Goran Vujević i Andrija Gerić – mocno zaciągali się papierosami. Mieli szczęście, że ich trenerem nie jest Raul Lozano. W regulaminie selekcjonera Polaków takie wybryki są niedopuszczalne. Dymka puścić, owszem, teoretycznie wolno, ale nigdy – jak to robił Vujević – w reprezentacyjnym stroju.



Polacy wtedy ćwiczyli, a właściwie prostowali kości, bo 30 godzin podróży to dla takich dryblasów nie lada wyzwanie. Droga z argentyńskiego Rosario wyglądała tak: autobus do Buenos Aires, samolot do Paryża, samolot do Zurychu, wreszcie samolot do Belgradu. Co najmniej jednej przesiadki można było uniknąć, w LŚ bilety dostarczają jednak organizatorzy, co zwykle kończy się nadkładaniem drogi.

W czasie lotów w Europie w kabinach było mnóstwo przestrzeni, a podczas 11-godzinnego lotu interkontynentalnego nie było szans wyciągnąć nóg – narzekał II trener Alojzy Świderek.

Polacy jednak nie marudzą (Lozano tego nie znosi), lecz harują, by nie poprzestać na awansie do czołowej czwórki, co jest najlepszym wynikiem w historii. W czwartek zerwą się z łóżek, by o godz. 9 odbyć jedyny trening w hali meczowej.

Wszyscy są zdrowi, po urazie Mariusza Wlazłego nie ma już śladu. Zresztą jak się gra o milion dolarów, to nikt nie choruje – śmieje się Świderek. – O rywalach na razie nie rozmawiamy. Włosi dopiero co przysłali nam zapis swoich gier z Kubą. Gramy na całego, nie ma sensu bić się np. tylko o trzecie miejsce. Jak tu jesteśmy, to chcemy wygrać nawet z mistrzem olimpijskim Brazylią.

Nawet milion dolarów mogą wygrać w turnieju finałowym Ligi Światowej polscy siatkarze. Nie wszystkie zdobyte pieniądze trafią jednak na ich konta. Zawodnicy będą musieli podzielić się nagrodą z PZPS. Choć bliższe prawdy jest stwierdzenie, że to związek zgodził się oddać część wygranej siatkarzom, bo nagrody za miejsca, zgodnie z przepisami, należą się krajowej federacji.

Nagrody w dużym stopniu zależą od wyniku turnieju eliminacyjnego do MŚ – mówi prezes PZPS, Mirosław Przedpełski. – Jeśli w Rzeszowie nie wywalczymy awansu, drużyna dostanie tylko połowę nagród z Ligi Światowej.

Polscy siatkarze w tegorocznej edycji LŚ już sporo zarobili. Nagroda za pierwsze miejsce w grupie wynosi 845 tysięcy dolarów, ale z tej sumy zostało tylko 45 tysięcy. 800 tysięcy musi pozostać w kasie FIVB, która zapłaci za Polskę wpisowe w takiej właśnie wysokości. Jednak już za czwarte miejsce w turnieju finałowym biało-czerwoni zainkasują minimum 150 tysięcy dolarów.

Część pieniędzy siatkarze dostali już do ręki. Chodzi o wynagrodzenie za mecze – po 1000 dolarów „na głowę” za zwycięstwo i po 700 dolarów za porażkę. W sumie za 9 wygranych i 3 przegrane Polacy zainkasowali po 11100 dolarów.

źródło: nieokreślone

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności

Więcej artykułów z dnia :
2005-07-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved