Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Krzysztof Stelmach o zagranicznych transferach

Krzysztof Stelmach o zagranicznych transferach

W krótkim wywiadzie udzielonym częstochowskiemu dodatkowi Gazety Wyborczej wielkrotny reprezentant Polski, od wielu lat grający w lidze włoskiej opowiada o szansach i możliwościach jakie daje wyjazd do innego kraju

– To jego wybór, życiowa decyzja, ale gdyby przyszedł tutaj, na pewno zrobiłby wielki postęp, na czym skorzystałaby reprezentacja – o Michale Winiarskim mówi Krzysztof Stelmach, który już od 16 lat gra w lidze włoskiej

Tadeusz Iwanicki: Zostać w kraju czy wyjechać za granicę – co powinien zrobić 22-letni siatkarz, który jest wielką nadzieją polskiej siatkówki?



Krzysztof Stelmach: To jego wybór, być może życiowa decyzja, ale gdyby przyszedł tutaj, na pewno zrobiłby wielki postęp, na czym skorzystałaby reprezentacja. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Świdra i Arka [Sebastiana Świderskiego i Arkadiusza Gołasia przyp. red.] po jednym sezonie gry bardzo się tutaj ceni. Michał musi jednak wiedzieć, że pierwszy rok będzie dla niego bardzo ciężki. Będzie musiał pokonać barierę językową, przywyknąć do nowych metod szkoleniowych, nowego treningu. Poza tym przyzwyczaić się do tego, że w każdym meczu będzie musiał grać na maksa. Bo tu nie ma słabych rywali, w każdą niedzielę toczy się wojna o zwycięstwo.

A więc poprzeczka powieszona jest znacznie wyżej niż w Polsce?

– Na pewno tak. Śledzę polską ligę, bo mam krajową telewizję, i widzę, że poziom meczów jest bardzo zróżnicowany. Widzę też, że w kraju jest wielu młodych zdolnych i niejeden tutaj nam ich zazdrości. Sporo o tym rozmawiam, choćby z moim trenerem. Winiarski bardzo mi się podoba. Takich zawodników jak on czy Wlazły trzeba szukać ze świecą. A jest szereg innych równie utalentowanych. Mam nadzieję, że trener Lozano wpoi polskim zawodnikom, na czym polega siatkówka, pokaże im, jak mentalnie muszą podchodzić do swoich obowiązków. Jeżeli mu się uda, to z czasem na pewno coś z reprezentacją ugra. Szczerze mu tego życzę. Ba, jestem przekonany, że za dwa, trzy lata Polacy będą zdobywać medale. Trzeba jednak cierpliwości. Nawet najlepszy trener od razu nic nie wyczaruje.

Mówi się, że w Polsce „Winiar” mógłby zarabiać blisko 500 tys. zł. Czy we Włoszech miałby szanse na takie wynagrodzenie?

– Na pewno nie dostanie takich pieniędzy, bo licząc na szybko, to jest 130 tys. euro. Tyle zarabiają tutaj zawodnicy z górnej półki. Ja, wyjeżdżając do Włoch, nie myślałem o tym, żeby od razu zarobić, chciałem zrobić następny krok w karierze. I tak powinni podchodzić inni. Najpierw się pokazać, a później żądać odpowiedniej zapłaty. 500 tys. zł to ogromne pieniądze, nie wiem, kto w Polsce mu je da. Sam chciałbym tyle w kraju zarabiać.

A co, rozważa Pan możliwość powrotu?

– Raczej tutaj nie zostanę. Skończył mi się kontrakt z Padwą i będę szukał klubu. Ja zawsze mówiłem, że kiedyś będę chciał wrócić do Polski. Chcę zostać przy sporcie, trochę pograć, a z czasem może zająć się trenerką. Na wyjazd do Polski patrzę przez względy życiowe. Myślę, że póki co na boisku dałbym sobie radę.

Michał stoi przed trudnym wyborem, powinien zadecydować sam czy zdać się na menedżera?

– Każdy z nas ma taki problem. Pewnie, że samemu ciężko zdecydować. Zawodnik nie powinien sobie zaprzątać głowy rozmowami, szukaniem klubu, a skoncentrować się na trenowaniu i graniu. Tak samo Winiarski. Ja też komuś płacę za to, że dba o moje interesy. Od 12 lat mam prokuratora sportowego, który negocjuje kontrakty, pomaga w razie problemów. W Polsce zarzuca się Boskowi [Ryszard Bosek jest menedżerem Winiarskiego – przyp. red.], że jest pijawką. Nic z tych rzeczy. To normalna rzecz, od tego są menedżerowie. Może problem jest w tym, że w Polsce zetknięto się z nimi stosunkowo niedawno, a nie kilkanaście lat temu, jak powinno być.

Zapytam jeszcze o Arka Gołasia, z którym grał Pan w tym sezonie w Padwie. Czy zostanie w Edilbasso?

– Nie wiem, jakie Padwa ma plany związane z Arkiem, ale wiem, że wiele innych drużyn widziałoby go w składzie. I to tych z górnej półki. Zresztą my skończyliśmy sezon na czwartym, piątym miejscu, a więc też wysoko.

Krzysztof Stelmach

Urodził się w 1967 r. w Świebodzicach. Zaczynał karierę w klubie w Strzegomiu, potem trafił do juniorów Chełmca Wałbrzych, w końcu do zespołu seniorów, w którym spędził dwa sezony. Kolejne cztery lata grał w AZS-ie Częstochowa. W 1990 roku wyjechał do Włoch, gdzie występuje do dziś. W minionych rozgrywkach reprezentował Edilbasso & Partners Padwa.

Z AZS-u za granicę:

Krzysztof Stelmach – Włochy

Dariusz Stanicki – Turcja

Andrzej Szewiński – Włochy, Izrael

Marcin Nowak – Włochy

Andrzej Stelmach – Włochy

Dawid Murek – Grecja

Piotr Gruszka – Włochy, Francja

Arkadiusz Gołaś – Włochy

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności

Więcej artykułów z dnia :
2005-05-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved