Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Brązowy medal dla Pamapolu Domex AZS Częstochowa

Brązowy medal dla Pamapolu Domex AZS Częstochowa

Częstochowscy siatkarze w tym sezonie zasłużyli na medal. Wywalczyli go 29 kwietnia, pokonując na wyjeździe Jastrzębski Węgiel 3:0. Po dwóch sukcesach u siebie, częstochowianie musieli wygrać jeszcze raz - i postanowili to zrobić już w pierwszym meczu w Jastrzębiu.

Częstochowskim siatkarzom za ten sezon na pewno należał się medal. Wywalczyli go 29 kwietnia, pokonując na wyjeździe Jastrzębski Węgiel 3:0. Po dwóch zwycięstwach u siebie, częstochowianie potrzebowali do sukcesu jednej wygranej i postanowili ją wywalczyć już w pierwszym meczu w Jastrzębiu. Akademicy byli skoncentrowani, energiczni, pełni chęci do gry. Szybko „naskoczyli” na rywali i jastrzębianie spuścili głowy. Cały mecz trwał niespełna 70 minut.

Pamapol ruszył ostro od początku pierwszego seta – już na pierwszą przerwę techniczną schodził z wyraźną przewagą (8:4), a potem cały czas utrzymywał kilkupunktowe prowadzenie. AZS dobrze grał w bloku i zagrywce, doskonale bronił – ale najbardziej rzucały się w oczy skuteczne ataki. Rywale nie byli w stanie zatrzymać Grzegorza Szymańskiego, Michała Winiarskiego i Krzysztofa Gierczyńskiego. Kolegami dobrze dyrygował Jakub Oczko, który wszedł na boisko w miejsce Pawła Woickiego (rozpoczął mecz z pierwszej szóstce).



W drugim secie aktualni jeszcze mistrzowie Polski byli w stanie nawiązać walkę do stanu 7:9. Świetne, mocne, ale i mierzone zagrywki sprawiały im ogromne kłopoty. Po asowym serwisie Wojciecha Jurkiewicza akademicy prowadzili już 12:8. Przy stanie 17:11 trener Igor Prielożny wziął czas – ale na niewiele się to zdało. Ze strony gospodarzy tylko Przemysław Michalczyk od czasu do czasu zdobywał punkty. Jastrzębie podgoniło nieco, tracąc tylko trzy punkty (18:21), ale końcówka to już pełna kontrola ze strony AZS-u i zwycięstwo 25:21.

Jastrzębianie, którzy od początku wyglądali na niepewnych siebie i zmęczonych, na początku trzeciego seta zerwali się do walki. Prowadzili nawet 9:6, ale znów mocne serwisy częstochowian odebrały im chęć do gry. Akademicy – przeciwnie – grali z energią, cieszyli się po każdym udanym zagraniu, mobilizowali do walki. Czuli się zresztą jak u siebie, bo głośnym dopingiem wspierali ich częstochowscy kibice (przyjechali do Jastrzębia jednym autokarem), a kibice Jastrzębie chyba nie wierzyli w sukces, bo hala świeciła pustkami. Częstochowianie wygrywali już 23:16, ale po trzech punktowych akcjach gospodarzy Edward Skorek poprosił o czas. Efekty przyszły natychmiast. Najpierw udany blok postawił Bartosz Gawryszewski, który grał w trzecim secie za Wojciecha Jurkiewicza. Ostatni w tym sezonie punkt – tak jak przed rokiem w meczu w Bełchatowie – zdobył sprytnym atakiem Krzysztof Gierczyński.

– To przypadek, akurat było takie samo ustawienie jak w Bełchatowie, ale cieszę się, że znów zdobyłem ostatni punkt, decydujący o medalu – mówił kapitan AZS-u. – Bardzo przyjemnie się grało, a medal bardzo cieszy – dodawał rozdający autografy i uśmiechnięty od ucha do ucha Grzegorz Szymański.

Potem była spontaniczna radość, taniec na środku parkietu. Zabrakło tym razem szampana i Krzysztof Gierczyński musiał użyć do fetowania sukcesu… wody mineralnej. Gdy akademicy odbierali brązowe medale z rąk wiceprezesa Polskiej Ligi Siatkówki Andrzeja Gołaszewskiego, trybuny hali już świeciły pustkami. Ale to nic. Zawodnicy bez publiczności wyhuśtali kolejno trenera Edwarda Skorka i Stanisława Gościaniaka.

W pomeczowych komentarzach, Roman Lisowski, prezes AZS-u powiedział: – Naprawdę cieszę się z tego trzeciego miejsca, bo ta drużyna cały czas grała na medal. W końcówce dopadł nas kryzys i straciliśmy pierwsze miejsce. W półfinałach z Olsztynem nie graliśmy źle, ale rywale trafili z formą i ze szczęściem.

Edward Skorek, trener Pamapolu, podkreślał, że jest oczywiście bardzo szczęśliwy. – Wszyscy zawodnicy zasługują na słowa pochwały za ten sezon i ten wspaniały mecz. Zagrywka, przyjęcie, atak, ale przede wszystkim determinacja w grze zdecydowały o sukcesie. Ta sama determinacja, dzięki której wygraliśmy drugi mecz w Częstochowie. Przed sezonem nie wszyscy na nas stawiali, ale udowodniliśmy, że stać nas na wiele – mówił dalej trener.

– Gratuluję drużynie Edwarda Skorka. Była lepsza i zasłużyła na medal. Szkoda, że AZS dał sobie w końcówce sezonu odebrać pierwsze miejsce, bo mógł zwojować więcej – powiedział Igor Prielożny, trener Jastrzębia.

– W przekroju sezonu AZS zasłużył na te brązowe medale. Także ten mecz z nami wygrał zasłużenie. Wywalczył sobie przewagę u siebie, a dzisiaj u nas dopełnił formalności. Jest nam trochę wstyd, że przegraliśmy 0:3, ale Gierczyński, Winiarski i Szymański byli nie do zatrzymania – według opinii Daniela Plińskiego, środkowego Jastrzębskiego Węgla.

Jastrzębski Węgiel – Pamapol Domex AZS Częstochowa 0:3

(21:25, 21:25, 20:25)

Składy:

Jastrzębski Węgiel: Chudik, J. Rivera, Pliński, Rybak, Michalczyk, Terlecki, Rusek (libero) oraz Wika, Pilarz, Kurian

Pamapol Domex AZS Częstochowa: Woicki, Winiarski, Jurkiewicz, Szymański, Gierczyński, Kokociński, Gacek (libero) oraz Patucha, Gawryszewski, Oczko.

Stan rywalizacji play-off (do trzech zwycięstw): 3-0 dla Pamapol Domex AZS Częstochowa. Częstochowianie zdobywają brązowe medale mistrzostw Polski w sezonie 2004/05.

Zobacz również:

Polska Liga Siatkówki – wyniki fazy finałowej

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności

Więcej artykułów z dnia :
2005-04-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved