Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Albo spółka, albo krach – wrocławskie dylematy

Albo spółka, albo krach – wrocławskie dylematy

Przyszłość siatkarek Gwardii Wrocławiu uzależniona jest od przekształcenia klubu w sportową spółkę akcyjną. Jeśli się uda, prezes Andrzej Balsewicz obiecuje stworzenie drużyny mierzącej w medale mistrzostw Polski. Porażka oznaczać będzie walkę o przetrwanie.

Przyszłość siatkarek Gwardii Wrocławiu uzależniona jest od przekształcenia klubu w sportową spółkę akcyjną. Jeśli się uda, prezes Andrzej Balsewicz obiecuje stworzenie drużyny mierzącej w medale mistrzostw Polski. Porażka oznaczać będzie walkę o przetrwanie.

Chcemy przekształcić Gwardię w sportową spółkę akcyjną i oprzeć jej działalność na naszych sympatykach. Najlepiej zamożnych sympatykach – mówił w marcu Andrzej Balsewicz, prezes sekcji siatkarek. – Wierzę, że nam się to uda, a wtedy nie obawiam się, że nasze siatkarki mogłyby się skusić propozycjami z innych klubów.



Pierwsze sygnały, że podstawowe zawodniczki opuszczą Wrocław po zakończeniu sezonu, pojawiły się o wiele wcześniej. Już w grudniu minionego roku niektóre siatkarki sugerowały, że po zakończeniu rozgrywek poszukają dla siebie klubów, które zaoferują im lepsze warunki finansowe. Wbrew oczekiwaniom prezesa Anna Barańska, Natalia Bamber i Joanna Kaczor, zawodniczki decydujące o obliczu Gwardii, zbierały oferty już podczas trwania meczów w ćwierćfinałach play off z bielską Stalą.

Dziś już wiadomo, że utworzenie spółki akcyjnej nie wpłynie na to, czy w klubie pozostaną kluczowe siatkarki, bo szanse na to są już czysto iluzoryczne. Gra toczy się o znacznie wyższą stawkę. Jeżeli spółka nie powstanie, obydwaj sponsorzy – ZEC Service i Bombardier – zmniejszą dotacje dla klubu i w przyszłym sezonie Gwardię czekają ciężkie czasy. – Jeśli spółki nie uda się utworzyć, czeka nas walka o utrzymanie w ekstraklasie – przyznaje Balsewicz.

Do końca kwietnia okaże się, czy wrocławscy działacze zgromadzą wymaganą sumę 500 tysięcy złotych i przekształcą Gwardię w spółkę akcyjną. W projekcie przewiduje się, że w skład spółki mają wejść obydwie sekcje siatkarskie klubu – żeńska i męska.

Na razie prezes Balsewicz o szczegółach przedsięwzięcia odpowiada lakonicznie. – Nie brałbym się za to, gdybym nie był optymistą. Nie powiem, ilu sympatyków już zdeklarowało, że chce z nami współpracować, bo to tajemnica handlowa. Mogę tylko zapewnić, że sekcja żeńska jest bliska zdobycia połowy kapitału. A pod koniec kwietnia okaże się, czy do spółki dołączy też sekcja męska – tłumaczy.

Wstępnie zainteresowany udziałem w spółce jest prezes firmy Bombardier Mirosław Szeleziński. Bombardier jest firmą działającą w branży transportowej i jednym ze sponsorów Gwardii.

Za kilka dni poinformujemy, czy w przyszłym sezonie będziemy się bawić we Wrocławiu w profesjonalną siatkówkę czy też nie – mówi Szeleziński. – Jest już kilka podmiotów zainteresowanych rozpoczęciem takiej współpracy – prezes ZEC Service Wiesław Dreko, prezes Balsewicz, Gwardia, moja firma i kilka innych osób. Spółka to byłaby nowa jakość, swoim akcjonariuszom przynosiłaby konkretne korzyści – opowiada Szeleziński.

Prezes Balsewicz również obiecuje i zapewnia, że utworzenie spółki oznaczałoby nową jakość siatkówki kobiecej we Wrocławiu. W kończącym się sezonie Gwardia była o krok od awansu do Final Four pucharu Top Teams, a teraz walczy o piąte miejsce w lidze. Jednak w kolejnym sezonie w europejskich pucharach wrocławski klub nie wystartuje na pewno, gdyż Gwardii nie udało się awansować do finału Pucharu Polski. Jakie cele sportowe postawiono by przed zespołem, gdyby spółkę jednak udało się założyć? – Chcemy być drużyną z górnej półki i walczyć o medale – zapewnia Balsewicz.

Niestety, w Gwardii możliwa jest również wizja czarnego scenariusza. Jeśli spółka nie powstanie, obydwaj sponsorzy zapowiadają znaczne zmniejszenie przekazywania pieniędzy na klub. – Bombardier wciąż będzie współpracował z Gwardią, ale nie użyłbym słowa, że w takim samym stopniu jak dotychczas – mówi prezes Szeleziński. – O ile ograniczymy naszą pomoc dla klubu? Na tak postawione pytanie na razie nie jestem w stanie odpowiedzieć – zastrzega.

W podobnym tonie wypowiada się Wiesław Dreko, prezes ZEC Service, firmy z branży energetycznej, tytularnego sponsora Gwardii. – Dopóki nasza umowa z Gwardią nie wygaśnie, będziemy się wywiązywać ze wszystkich zobowiązań. Jakie są szanse na przedłużenie umowy na przyszły sezon? Tego nie wiem. Jeszcze nie podjęliśmy decyzji – mówi.

Po chwili milczenia dodaje: – Mam wiele sentymentu dla Gwardii, sponsorujemy ją przecież od czasów drugiej ligi. Podoba mi się, że w klubie tak dużo pracuje się z młodzieżą. Muszę jednak brać pod uwagę opinie wspólników z grupy kapitałowej. Pod kątem biznesowym muszę jednak szczerze powiedzieć, że jest wiele innych dyscyplin skuteczniejszych promocyjnie. Takich, które mają większą oglądalność. Nosimy się z zamiarem ograniczenia przekazywania pieniędzy na klub. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w przyszłym sezonie nie będziemy już strategicznym sponsorem Gwardii. Dlatego sugerowałem kolegom w klubie, żeby szukali innych sponsorów. Aby jednak definitywnie odpowiedzieć na pytanie, czy w ogóle będziemy sponsorem siatkarek Gwardii, potrzebuję trochę czasu – zaznacza Dreko.

Czy zarząd Gwardii rozpoczął już ich poszukiwania? Odpowiedź Andrzeja Balsewicza jest wyjątkowo lakoniczna. – Poszukiwania sponsorów są permanentnym zadaniem każdego zarządu – filozoficznie kończy prezes Balsewicz.

Anna Barańska

Barańska ma aktualne propozycje z pięciu czołowych klubów polskich i kilku zagranicznych. Zawodniczka odrzuciła propozycję z Francji, Rosji oraz tegorocznego rywala Gwardii w pucharze Top Teams – belgijskiego Eburonu Tongeren. Poważnie zastanawia się jednak nad wyjazdem do jednego z klubów tureckich. W przeciągu tygodnia wyjaśni się, gdzie zagra w przyszłym sezonie.

Natalia Bamber

Również tej zawodniczki na pewno nie zobaczymy w przyszłym sezonie we Wrocławiu. Jako kadrowiczka Bamber otrzymała oferty z wszystkich polskich klubów. – Sytuacja jest skrystalizowana, ale do czasu wygaśnięcia umowy z Gwardią nie chcę ujawniać, o jaki klub chodzi – mówi menedżer zawodniczki Andrzej Grzyb.

Joanna Kaczor

Kaczor to wychowanka Gwardii, a kontrakt we Wrocławiu ma ważny do końca przyszłego sezonu. Jednak pozyskaniem wrocławskiej skrzydłowej jest poważnie zainteresowany University of Southern California. W Stanach Zjednoczonych Kaczor miałaby kontynuować naukę i grać w siatkówkę w tamtejszej drużynie. Na wyjazd musi jednak wyrazić zgodę klub – i tu pojawia się problem. Propozycja z USA pojawiła się półtora miesiąca temu, ale do dzisiaj w Gwardii nie podjęto decyzji, jak rozwiązać sprawę Kaczor. Siatkarka chce ukończyć studia w USA, po czym wrócić do Polski i grać w Gwardii przez dwa lub trzy sezony. Dopiero dzisiaj okaże się, czy w zamian za to klub zgodzi się na jej wyjazd. – To jest życiowa szansa Asi. Za rok uniwersytet nie przyzna jej już stypendium i nie będzie mogła sobie pozwolić na wyjazd – mówi menedżer zawodniczki Andrzej Grzyb.

W środę siatkarki Gwardii zagrają mecz o 5. miejsce z AZS-em AWF Poznań. Początek pojedynku o godz. 16.30 w hali przy ul. Krupniczej. Wstęp wolny.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności

Więcej artykułów z dnia :
2005-04-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved