Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Czy Skra Bełchatów zdobędzie tytuł mistrza Polski?

Czy Skra Bełchatów zdobędzie tytuł mistrza Polski?

W czteroletniej historii Polskiej Ligi Siatkówki zespół, który przystępował do play off z pierwszego miejsca, zdobywał mistrzostwo Polski. Skra Bełchatów jest więc skazana na sukces.

W czteroletniej historii Polskiej Ligi Siatkówki zespół, który przystępował do play off z pierwszego miejsca, zdobywał mistrzostwo Polski. Skra Bełchatów jest więc skazana na sukces.

Z proroctwem tym należałoby wstrzymać się do końca rundy zasadniczej, ale tylko wyjątkowy niefart jest w stanie zrzucić bełchatowian z fotela lidera. W ostatniej kolejce Skra zagra z Mostostalem Kędzierzyn. Tym samym, który pomógł drużynie Ireneusza Mazura wrócić na pierwsze miejsce [wygrał z Pamapolem AZS Częstochowa 3:2]. Czy wielokrotni mistrzowie Polski są w stanie sprawić kolejną niespodziankę?



Nie liczą już na to nawet częstochowianie. – Nie wiem, czy to jest realne – zastanawia się dyrektor Pamapolu Andrzej Dziubała.

Zobaczmy jednak, co może odebrać Skrze pierwsze miejsce. Wystarczy, że kędzierzynianie wygrają w sobotę dwa sety. Pamapol musi przy tym zwyciężyć 3:0 u siebie z AZS Nysa, o co trudno nie będzie. Oba czołowe zespoły miałyby wówczas po 44 punkty. Co wówczas? W przypadku równej liczby punktów o miejscu w tabeli decyduje w kolejności:

– lepszy stosunek setów zdobytych do setów straconych;

– lepszy stosunek małych punktów zdobytych do małych punktów straconych;

– mecze między zainteresowanymi drużynami.

W pierwszym przypadku, niestety, górą byliby częstochowianie – 3 do 2,88 na ich korzyść.

Zakładając, że w sobotę bełchatowianie wygrają z Mostostalem 3:0 lub 3:1, nie będzie już wątpliwości, kto jest najlepszą drużyną w Polsce – prawie w każdym z kryteriów klasyfikacji Skra będzie miała najwyższe wskaźniki [zwycięstwa, wygrane sety]. Indywidualne wyniki zawodników Mazura też są budujące. W czołowych dziesiątkach poszczególnych rankingów znajduje się po kilku bełchatowian. Wśród najlepiej atakujących – Piotr Gruszka (4. miejsce) i Mariusz Wlazły (7.); ta sama para jest w czołówce najskuteczniej atakujących i najlepiej punktujących w ataku.

W bloku rywale mogą tylko pozazdrościć. Radosław Wnuk jest trzeci, jeśli chodzi o najskuteczniejszy blok i największą aktywność w tym elemencie. Kto ma w Polsce najlepszą i najtrudniejszą zagrywkę – oczywiście Wlazły. Do czołówki załapał się również Robert Milczarek. Przyjęcie zagrywki nie jest w tym sezonie najsilniejszą bronią Skry – Michał Bąkiewicz i Michał Ruciak punktują w tym sezonie dla PZU AZS Olsztyn – ale Milczarek niewiele ustępuje byłym kolegom. Najlepszy obrońca? Przeglądając ten ranking nowy selekcjoner nie będzie miał wątpliwości, że w tym elemencie najlepszy w Polsce jest libero Krzysztof Ignaczak.

Z drużynowych zestawień wynika, że kluczem do sukcesu bełchatowian jest obrona (1. miejsce). Jeśli dodać do tego skuteczność zagrywki (2.) i skuteczność bloku (3.), zrównoważy to niedostatki w przyjęciu zagrywki (5.) i ataku (4.).

By przekonać się o sile Skry, wystarczy spojrzeć na liczbę powołań do kadry, jakie wysłał Raul Lozano. Sześciu kadrowiczów – Andrzej Stelmach, Gruszka, Milczarek, Dacewicz, Wlazły, Ignaczak – nie ma żaden inny polski klub. A jest jeszcze Robert Szczerbaniuk, uważany za najlepszego polskiego środkowego, który na razie nie chce występować w reprezentacji. Odkrycie sezonu? Dotychczas jest nim Milczarek, którego wybrano m.in. na najlepszego gracza turnieju o Puchar Polski.

Ale jest jeszcze coś, co przemawia za zespołem Mazura. Szczyt formy najgroźniejszych rywali przypadł na połowę rundy zasadniczej, za to dyspozycja bełchatowian jest lepsza z meczu na mecz. Widać, że szkoleniowiec wyciągnął wnioski z poprzedniego sezonu, kiedy jego podopieczni w końcówce sezonu z meczu na mecz gaśli w oczach.

Była mowa o atutach, teraz o mankamentach. Najważniejszym są niezbyt mocne rezerwy. Mazur należy do tej grupy trenerów, która najchętniej grałaby przez cały sezon siódemką-ósemką graczy. Co z tego, że na boisko wychodzą największe gwiazdy polskiej siatkówki, skoro nikt nie potrafi ich godnie zastąpić. Poza środkowymi, gdzie szkoleniowiec ma trzech równorzędnych graczy, na reszcie pozycji nie ma wartościowych zmienników. Czy Bartłomiej Neroj jest w stanie zastąpić Stelmacha? Nie. Czy Paweł Maciejewicz może być równie skuteczny w ataku co Wlazły? Nie. Czy Michał Chadała i Władimir Kastornow zaprezentują się tak dobrze, jak Gruszka? Nie. Wyjątkiem w tej grupie jest Dariusz Szulik, jednak i w tym przypadku czas działa na jego niekorzyść.

Ktoś powie: Neroj i Szulik to mistrzowie świata juniorów. Ale od razu nasuwa się riposta: kiedy ostatni raz zagrali na wysokim poziomie. Nie zagrali, bo nie dostali szansy. Podkreśla to m.in. Wojciech Drzyzga, trener i komentator telewizyjny. On też zna pozostałych rezerwowych Skry. I co o nich sądzi? – Nie można powiedzieć, że to silne zaplecze.

W dalszej walce o medale możliwe są dwa scenariusze. Pierwszy taki, że żelazna ósemka wytrzyma trudny sezonu i dogra do końca bez pomocy rezerwowych. To pod warunkiem, że rywalizacja w poszczególnych rundach skończy się na trzech spotkaniach. Drugi wariant, którego w Bełchatowie pewnie nie chcą przerabiać, to wyboista droga do finału – albo ze względu na kontuzje, albo niekorzystny przebieg meczów. Tylko czy wtedy trener zaryzykuje grę nieogranymi zawodnikami?

Na szczęście PZU AZS i Pamapol są w podobnej sytuacji, nie mówiąc już o Jastrzębskim Węglu. Z tym ostatnim bełchatowianie prawdopodobnie spotkają się w półfinale play off. To dobrze, bo ten zespół „leży” obecnemu liderowi PLS. Ideałem byłoby, gdyby finałowym przeciwnikiem był Pamapol. A nie jest to wcale wykluczone, bo częstochowianie potrafią grać przeciwko PZU AZS, a z nimi zapewne zmierzą się w walce o finał. – Nie kalkulujemy – twierdzi stanowczo Konrad Piechocki, wiceprezes klubu. – Bywa, że lepiej gra się z pozycji niżej sklasyfikowanego. Zresztą zostawmy te wszystkie rozważania i poczekajmy, co życie przyniesie.

Trudno się dziwić ostrożności działaczy, wszak w ubiegłym sezonie też byli faworytem, a skończyli rozgrywki bez medalu. Ale faktów nie da się podważyć – w historii Polskiej Ligi Siatkówki zespół, który po rundzie zasadniczej zajmował pierwsze miejsce, zostawał mistrzem Polski. A papierowe prognozy każą przypuszczać, że Skra utrzyma tę tendencję.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności

Więcej artykułów z dnia :
2005-03-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved