Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Siatkarski horror w Gdańsku

Siatkarski horror w Gdańsku

Trener Gedanii Jerzy Skrobecki po meczu długo siedział na ławce z twarzą skrytą w dłoniach. Gdy wreszcie wstał, w jego oczach widać było łzy. Wiedział, że jego zawodniczki przegrały mecz, który mogły, a nawet powinny wygrać...

Trener Gedanii Jerzy Skrobecki po meczu długo siedział na ławce z twarzą skrytą w dłoniach. Gdy wreszcie wstał, w jego oczach widać było łzy. Wiedział, że jego zawodniczki przegrały mecz, który mogły, a nawet powinny wygrać…

O zwycięstwie przesądził ostatni punkt. Uratowało nas to, że zawsze konsekwentnie gramy do końca – mówi Anna Barańska z Gwardii, która nie ukrywa, że mecz powinien zakończyć się remisem. Tylko że w siatkówce remisów nie ma i ktoś musiał wygrać. Mogła zrobić to Gedania, która w decydującym secie miała dwie piłki meczowe, ale przy oszałamiającym dopingu kibiców żadna z zawodniczek nie potrafiła zdobyć decydującego punktu.



W rezultacie ponad dwugodzinny mecz, a raczej horror, zakończyła najlepsza w Gwardii Barańska. W ostatniej akcji jej ataki były dwa razy blokowane przez gdańszczanki, ale gdy po raz kolejny z piekielną siłą uderzyła piłkę, nie było już na nią mocnych. – Pokazała wielką klasę – przyznał Skrobecki. – Ale Aleksandra Kruk, Alicja Szajek i Berenika Tomsia też będą grały na takim poziomie – przekonywał.

Zbliżyły się do tego już w sobotę. Właśnie na nich opierała się gra Gedanii. Do dobrej gry Kruk i Szajek kibice zdążyli się już przyzwyczaić, ale takiego występu Tomsi nikt jeszcze nie widział. 17-letnia środkowa bloku popisała się zwłaszcza w pierwszym secie. Zaraz po wejściu na boisko zdobyła cztery punkty z rzędu: pojedynczym blokiem, atakiem i dwukrotnie z zagrywki.

Dobra gra Tomsi nie wystarczyła. – Cały tydzień nastawiałam się na zwycięstwo z Gwardią. Do tej pory nie mogę uwierzyć w tę porażkę. Emocje jeszcze nie opadły i jedyne, co w takiej chwili przychodzi mi do głowy, to brak szczęścia – mówiła, rozkładając ręce. – Przegraliśmy pechowo. Cały tydzień pilnie trenowaliśmy, ale los tego nie docenił – dodał Skrobecki.

Przyczyn porażki było jednak więcej. Gdańszczanki grały bardzo nerwowo. Spora w tym „zasługa” rozgrywającej Justyny Ordak, która ma spore możliwości, ale prezentuje je tylko chwilami. Nerwowa gra Gedanii udzieliła się jednemu z kibiców, który po pierwszym secie dostał ataku epilepsji i został odwieziony do szpitala.

Gedania Gdańsk – Gwardia Wrocław 2:3 (27:25, 18:25, 20:25, 25:22, 18:20)

Zobacz również:

I liga seria A kobiet – XIV kolejka

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności

Więcej artykułów z dnia :
2005-02-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved