Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > AZS Częstochowa – AZS Olsztyn w PP oczami kibiców

AZS Częstochowa – AZS Olsztyn w PP oczami kibiców

fot. archiwum

Jeden mecz, a jakże różnie może być odbierany. Jedni skaczą z radości, bo ich drużyna odniosła zwycięstwo i awansowała do finału Pucharu Polski. Inni musieli przełknąć gorycz porażki. Wrażenia kibiców obserwujących swoje drużyny...

Jeden mecz, a jakże różnie może być odbierany. Jedni skaczą z radości, bo ich drużyna odniosła zwycięstwo i awansowała do finału Pucharu Polski. Inni musieli przełknąć gorycz porażki. Wrażenia kibiców obserwujących swoje drużyny…

 

;



OKIEM KIBICA AZS OLSZTYN

 

Początek pierwszego seta był bardzo wyrównany. Widać było, iż nowi zawodnicy bardzo dobrze wkomponowali się w skład drużyny Olsztyna. Oba zespoły popełniały błędy, aczkolwiek rysowało się 1-2 punktowe prowadzenie gości. Przy stanie 16:16 trener Ryś poprosił o czas dla swoich podopiecznych, gdyż roztrwonili przewagę. Widać było, iż Pamapol chce się odegrać za przegrane pierwsze spotkanie w Ostródzie 1:3. Dalsza część seta należała zdecydowanie do zespołu z Olsztyna. Wojciech Grzyb nie miał problemów ze skończeniem piłek ze środka siatki, Michał Bąkiewicz zagrał świetnie w obronie, natomiast Marcin Nowak był niezastąpiony w bloku. Po wprowadzeniu Marka Siebecka na zagrywkę byliśmy świadkami asa serwisowego – trafił idealnie w końcową linię boiska. Olsztynianie wygrali pierwszego seta 25:18 po bardzo mocnym ataku Michała Bąkiewicza.

 

W drugim secie oglądaliśmy bardzo czujną grę olsztynian przy siatce. Mieli bardzo dobre przyjęcie, dzięki czemu Paweł Zagumny często mógł „uruchamiać” na środku siatki Marcina Nowaka. W środkowej fazie seta częstochowianie radzili sobie nieźle i toczyła się wyrównana walka, ale potem następowały błędy – tak jak w poprzedniej partii. W drużynie PZU na podwyższenie bloku został wprowadzony Patryk Czarnowski. W końcówce seta ponownie prowadzenie obejmuje drużyna z Olsztyna, dzięki czemu publiczność staje się mniej ożywiona. Przy stanie 23:18 Michał Ruciak prezentuje atak niemożliwy do obrony, co daje drużynie z Olsztyna piłkę setową. Nieporozumienie pomiędzy środkowym a rozgrywającym w drużynie gospodarzy kończy seta, dając zwycięstwo olsztynianom 25:18.

 

W początkowej części trzeciego seta drużyna z Częstochowy bez problemu zdobyła pierwsze trzy punkty. Taka postawa Pamapolu nie deprymuje jednak zawodników z Olsztyna. Po silnych atakach Ruciaka i dobrze postawionym bloku Nowaka i Siebecka olsztynianie doprowadzają do wyrównania. Po autowym ataku Nowaka Częstochowa ponownie objęła prowadzenie (6:5). Dzięki dobrej zagrywce Bąkiewicza olsztynianie mogli wyprowadzić kontrę. Mimo ich złej taktycznie grze Ruciak szczęśliwie kończy atak doprowadzając do wyrównania. Rozpoczęła się ciekawa gra, w zespole gospodarzy odezwał się duch walki. Obie strony popełniały jednak sporo błędów – głównie na zagrywce. Toczyła się walka „punkt za punkt” do stanu 12:12. Przy dwupunktowym prowadzeniu gospodarzy trener Ryś poprosił o czas. Tuż po przerwie Michał Bąkiewicz obił blok rywali i PZU zaczęło odrabiać straty. Po kolejnej serii błędów z obu stron olsztynianie zaprezentowali świetną grę w bloku. Niestety po ataku Bąkiewicza piłka wyszła poza linie boiska – PZU zmniejszyło swoją przewagę do 2 punktów (22:20). W drużynie gości sędzia odgwizdał błąd dotknięcia siatki, co wlało w serca kibiców Częstochowy nadzieję na odrobienie strat. Michał Bąkiewicz jednak szybko rozwiał nadzieje kibiców Pamapolu, kończąc atak na lewym skrzydle. Po szybkiej akcji Szyszko z Nowakiem zespół PZU miał pierwszą piłkę meczową. Niestety Nowak nie trafił w boisko. W drugiej piłce meczowej zagrywkę Jurkiewicza odebrał Bąkiewicz, a Grzyb mocnym atakiem w środek boiska zakończył mecz (25:23).

 

Zespół z Olsztyna wystąpił w składzie: Wojciech Grzyb, Paweł Zagumny, Krzysztof Śmigiel, Marcin Nowak, Michał Ruciak, Michał Bąkiewicz oraz na pozycji libero Paweł Kuciński. Na zmiany trener Ryś wpuszczał Marka Siebecka, Patryka Czarnowskiego, Mariusza Szyszko oraz Marcina Możdżonka.

 

Mecz zakończył się wygraną PZU 3:0. Takie zwycięstwo dało drużynie olsztynian awans do finałowego turnieju Pucharu Polski, który odbędzie się 18-19 grudnia tego roku. PZU AZS Olsztyn jest pierwsza drużyną, która zapewniła sobie start w turnieju finałowym.

 

OKIEM KIBICA AZS CZĘSTOCHOWA

 

Ten mecz miał być spotkaniem o wszystko dla akademików z Częstochowy. Wszystko oznaczało zachowanie szans na znalezienie się z finale PP. Po ostatnich sukcesach w Turniejach w Sosnowcu czy Bełchatowie niespodziewanie ulegli olsztynianom w Ostródzie. Teraz mieli zagrać u siebie, wspomagani dopinigiem wiernych kibiców. Na boisku pojawiła się szóstka, z którą Trener Skorek walczyć chce w nadchodzącym sezonie o najwyższe trofea. Gierczyński, Jurkiewicz, Oczko, Szymański, Kokociński, Winiarski, i Gacek mieli ten mecz po prostu wygrać.

 

Pierwszy set to przede wszystkim nieskuteczne ataki ze strony gospodarzy. Szczelny blok jaki ustawili olsztynianie psuł szyki zarówno Szymańskiemu jak i Winiarskiemu. Kiedy jednak częstochowianom udało się wyrównać na 16:16 wydawało się, że coś drgnęło. Niestety była to tylko chwilowa koncentracja. Szymański zostaje zablokowany, asa serwisowego dokłada Ruciak, za chwilę Gierczyński dwukrotnie atakuje w aut i pierwszy set kończy się zaskakująco łatwo dla Olsztyna 25:18.

 

Zmiany rozgrywających w secie drugim na niewiele zdały się Częstochowie. Woicki co prawda nieźle radził sobie w polu zagrywki ale dogrania na skrzydła często były niedokładne, w słabej dziś formie Winiarski nie kończył większości ataków i powtórka z rozrywki, set drugi kończy się takim samym wynikiem 25:18 dla zespołu gości.

 

W trzeciej partii częstochowianom udało się wyprowadzić 3-punktową przewagę i zgromadzeni na hali kibice mieli przez moment nadzieję, na dłuższy pojedynek. Jednak proste błędy, kolejne nie skończone ataki szybko pozwoliły olsztynianiom wyrównać a gdy objęli dwu punktowe prowadzenie nie pozwolili już odebrać sobie zwycięstwa. Atakiem z krótkiej mecz zakończył Marcin Nowak.

 

Przyczyna tej zaskakującej porażki na własnej hali? Własne błędy, Olsztyn nie zagrał rewelacyjnie, grali swoje i to wystarczyło. Częstochowa była w tym meczu po prostu gorsza. Na wyróżnienie moim zdaniem zasługuje Grzesiek Szymański który dwoił się i troił na boisku ale sam wygrać tego spotkania nie mógł. Częstochowianie przez większość meczu wydawali się ospali, grający bez wiary w zwycięstwo, a wychodząc z hali słyszałam jak kibice rozmawiali miedzy sobą, mówiąc, że w najgorszych snach nie spodziewali się takiej porażki. Ja przyznam szczerze też nie….

 

Ostatni raz PP częstochowianie zdobyli w 1998 roku i jeszcze co najmniej rok przyjdzie im poczekać na następny sukces w tych rozgrywkach.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2004-10-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved