Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > 14. kolejka I ligi mężczyzn pod znakiem tie-breaków

14. kolejka I ligi mężczyzn pod znakiem tie-breaków

Aż trzy tie-breaki rozegrały I-ligowe zespoły w czternastej kolejce. Tylko Aluron Virtu Warta Zawiercie i Camper Wyszków sięgnęły po komplet punktów. Dystans do ósemki traci AGH Kraków, a cenny punkt w Spale zdobyła Victoria PWSZ Wałbrzych. Różnice w czołówce są bardzo małe i w kolejnych kolejkach sporo się może jeszcze wydarzyć.

Na niespodziankę zanosiło się w Kętach, gdzie do połowy drugiego seta miejscowy KPS dyktował warunki gry w starciu z APP Krispolem. Jednak z biegiem czasu do głosu zaczęli dochodzić podopieczni trenera Gerymskiego. Oni też byli blisko podniesienia z parkietu kompletu oczek, ale przegrana po walce na przewagi końcówka czwartej partii sprawiła, że doszło do podziału łupów. Ostatecznie dwa oczka pojechały do Wielkopolski, ale gospodarze i tak cieszyli się z wywalczenia jednego punktu. – Walczyliśmy i pokazaliśmy, na co nas stać. Dopiero w tie-breaku zabrakło nam trochę zimnej głowy, rywale ustrzelili nas w przyjęciu, zaczęliśmy też zwieszać głowy pod koniec meczu, dała o sobie znać presja wyniku – mówił na łamach Gazety Krakowskiej środkowy KPS-u Kęty, Jakub Lewandowski. Mimo że zespół znad Soły wciąż zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, to pokazuje, że w rundzie rewanżowej nie zamierza być chłopcem do bicia. Za to wrześnianie umocnili się w czołowej ósemce.



Do tie-breaka doszło także w Spale. Podopieczni trenera Pawlika od porażki w premierowej odsłonie rozpoczęli zmagania w 2016 roku. Później jednak się przebudzili i okazali się lepsi w końcówkach dwóch następnych partii. Wydawało się, że są na dobrej drodze, aby zdobyć komplet punktów. Jednak po walce na przewagi czwarty set padł łupem mistrza I ligi. W tie-breaku również nie brakowało emocji, ale tym razem na swoją korzyść rozstrzygnęli go gospodarze. Dzięki temu utrzymali pozycję w czołówce, a jedynie warta odrobiła do nich jeden punkt. Za to ekipa z Dolnego Śląska wysłała sygnał do rywali, że nie zamierza tanio sprzedawać skóry i chce jeszcze włączyć się do walki o miejsce w play-off, choć do drużyn z ósemki ma jeszcze spore straty.

Udanie rundę rewanżową rozpoczęli siatkarze Aluronu Virtu Warty Zawiercie, którzy przed własną publicznością uporali się z Energą Omis Ostrołęka. W dwóch pierwszych setach podopieczni trenera Kwapisiewicza długimi fragmentami kontrolowali boiskowe wydarzenia. Dopiero w trzeciej partii do głosu zaczęli dochodzić gracze znad Narwi. Mieli nawet szansę na przedłużenie spotkania, ale zabrakło im zimnej krwi w decydujących momentach trzeciej odsłony. W efekcie ponieśli kolejną porażkę na wyjeździe i wciąż są bez zdobyczy punktowej na parkietach rywali. Za to wygrana zawiercian pozwoliła im awansować już na czwarte miejsce w tabeli, a do lidera z Katowic tracą już tylko dwa punkty.

Wciąż odpowiedniej formy we własnej hali nie może odnaleźć AGH AZS Kraków. Wprawdzie podopieczni trenera Kubackiego udanie rozpoczęli mecz z Camperem Wyszków, lecz siły ognia starczyło im tylko na jednego seta. Dwie kolejne odsłony dość zdecydowanie na swoją korzyść rozstrzygnęli przyjezdni. Krakowianie do walki wrócili jeszcze w czwartym secie, ale nie udało im się doprowadzić do tie-breaka. Porażka z niżej notowanym przeciwnikiem może być dla zespołu z Małopolski bolesna w skutkach, bowiem nie dość, że stracił kolejne punkty, to jeszcze nie wrócił do czołowej ósemki. Za to podopieczni trenera Blomberga do ostatniego rywala tracą już tylko cztery punkty, a jak podtrzymają zwycięską passę, to jeszcze mogą włączyć się do rywalizacji o miejsce w play-off.

Udany debiut w roli pierwszego szkoleniowca Espadonu zaliczył Milan Simojlović, bowiem szczecinianie zrewanżowali się siedlczanom za porażkę we własnej hali. Wprawdzie premierowa odsłona nie potoczyła się po ich myśli, ale później odnaleźli odpowiedni rytm gry. Wydawało się nawet, że z Siedlec wywiozą komplet punktów, gdyż w czwartym secie prowadzili 10:6, ale podopieczni trenera Chwastyniaka odrobili straty i doprowadzili do tie-breaka. W nim jednak okazali się słabsi od rywali, ale i tak jeden zdobyty punkt może okazać się dla nich bezcenny w końcowym rozrachunku. Wciąż bowiem balansują na pograniczu ósemki i muszą być czujni, aby z niej nie wypaść. Natomiast Espadon plasuje się w szerokiej czołówce. Wystarczy wspomnieć, że po czternastu kolejkach do lidera ma tylko trzy oczka straty, a plasuje się dopiero na piątej pozycji.

Zobacz również
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-01-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved