Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Magdalena Stysiak: Przyjdzie moment, w którym będę grała cały czas

Magdalena Stysiak: Przyjdzie moment, w którym będę grała cały czas

fot. Savino Del Bene Scandicci

– Nic takiego się nie stało. Na początku marca wracam do gry, więc to nie jest koniec świata. Doznałam tej kontuzji, skacząc do bloku i piłka nieszczęśliwie uderzyła w mój palec. Wcześniej miałam już z nim problemy – kiedyś go wybiłam i wtedy również nie mogłam grać. Tym razem doszło do złamania. Musiałam poddać się operacji i teraz mam w palcu założone dwie śrubki – powiedziała Magdalena Stysiak, która liczy, że na początku marca wróci już do gry.

Magdalena Stysiak wraca do zdrowia po złamaniu palca lewej ręki. Polska skrzydłowa liczy, że w najbliższym czasie będzie już gotowa do walki w Serie A i Lidze Mistrzyń. – Nic takiego się nie stało. Na początku marca wracam do gry, więc to nie jest koniec świata. Doznałam tej kontuzji, skacząc do bloku i piłka nieszczęśliwie uderzyła w mój palec. Wcześniej miałam już z nim problemy – kiedyś go wybiłam i wtedy również nie mogłam grać. Tym razem doszło do złamania. Musiałam poddać się operacji i teraz mam w palcu założone dwie śrubki. Dobrze, że kości nie muszą się zrastać, bo wtedy przerwa trwałaby około dwóch miesięcy – powiedziała Magdalena Stysiak, przed którą rehabilitacja. – Właśnie zdjęto mi opatrunek i teraz czeka mnie rehabilitacja. Na szczęście chodzi o palec lewej ręki. Prawą dłoń mam sprawną, chodzę też normalnie na siłownię – dodała siatkarka Savino Del Bene Scandicci.



Jednak jeszcze przed urazem w ostatnich tygodniach nie pojawiała się na boisku zbyt często w podstawowym składzie. – Na pozycji atakującej gramy z Holenderką Lonneke Slöetjes na zmianę. W niektórych meczach występowałam w pierwszym składzie, a kiedy wchodziłam na zmiany, starałam się grać jak najlepiej. Dla mnie to nie jest problem, że rzadko pojawiam się na boisku. Zresztą podpisując kontrakt w Serie A, zdawałam sobie z sprawę z tego, że mam doświadczoną zawodniczkę na swojej pozycji, która odzyskuje formę. Bardzo się cieszę, że często dostaję szansę na grę. Razem z Lonneke wzajemnie się wspieramy i dopingujemy bez względu na to, która z nas w danej chwili znajduje się na boisku. Przed nami bardzo ważne mecze, więc na pewno przyjdzie taki moment, w którym to ja będę grała przez cały czas – podkreśliła polska siatkarka, która w międzysezonowej przerwie nie zamierza zmieniać barw klubowych. – Otrzymałam różne propozycje, ale mój kontrakt z Savino jest ważny jeszcze przez kolejny sezon. Mam też oferty wypożyczenia nie tylko z włoskich klubów, ale także z innych lig. Na 98 procent nic jednak w swoim życiu nie zmienię, bo wiem, że w zespole ze Scandicci szykuje się fajny skład na kolejne rozgrywki. Przyszłość mojego obecnego klubu wygląda interesująco – dodała młoda skrzydłowa.

Nie chce ona już wracać do europejskiego turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich, w którym biało-czerwone nie wykorzystały szansy na grę w igrzyskach olimpijskich. – Nie ma co już tego rozpamiętywać. Im szybciej nasz zespół o tym zapomni, tym lepiej. Takie mecze jak ten z Turcją bardzo dużo nas nauczyły i wiem, że w przyszłości będziemy stanowiły świetną drużynę. Zwłaszcza że jeśli dojdzie do jakichkolwiek zmian w składzie, będą one raczej kosmetyczne – oceniła zawodniczka, która nie zamierza robić sobie przerwy od gry w reprezentacji tak jak zapowiedziało to jej kilka bardziej doświadczonych koleżanek. – Jeszcze niczego w reprezentacji nie wygrałam, dlatego jeśli Jacek Nawrocki do mnie zadzwoni, przyjmę powołanie. Niedługo trener ma przylecieć do Włoch na któryś z meczów ligowych. Jesteśmy już umówieni na spotkanie – zakończyła Magdalena Stysiak.

źródło: opr. własne, przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-02-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved