Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > Zuzanna Górecka: Potrafiłyśmy postawić się zespołom z czołówki

Zuzanna Górecka: Potrafiłyśmy postawić się zespołom z czołówki

fot. FIVB

Po udanym występie w mistrzostwach świata juniorek podopieczne Rafała Gąsiora chciały pójść o krok dalej i w światowym czempionacie w kategorii wiekowej kadetki również sprawić miłą niespodziankę. Młode biało-czerwone były o krok od awansu do czołowej ósemki zawodów, ale po porażce z Dominikaną Polkom grało się już tylko trudniej, przez co nasze reprezentantki zakończyły zawody dopiero na 16. miejscu. – Jestem pewna, że powinnyśmy być w czołówce tych mistrzostw. Byłyśmy dosłownie o krok od pierwszej ósemki. O dwa punkty, później cały czas miałyśmy ten mecz w głowie. Łatwo jest oczywiście powiedzieć, że trzeba szybko o tym zapomnieć i grać dalej, ale jesteśmy jeszcze młode i taka porażka bardzo boli – powiedziała w rozmowie ze Strefą Siatkówki Zuzanna Górecka.

Przez fazę grupową mistrzostw świata przebrnęłyście jak burza, szczególne słowa pochwały należą się wam za zwycięstwo z Serbkami. Jak podsumowałabyś pierwszą część turnieju?



Zuzanna Górecka:Uważam, że w pierwszej części turnieju wszystkie pokazałyśmy się z naszej najlepszej strony. Utrzymywałyśmy wysoki poziom od meczu inauguracyjnego z reprezentacją Kolumbii. Wiadomo, że te pierwsze spotkania na takich zawodach zawsze są trudne, bo każdemu towarzyszą nerwy. Stopniowo polepszałyśmy swoją dyspozycję, w pojedynku z Tajlandią po raz pierwszy spotkałyśmy się z „azjatyckim” stylem gry w siatkówkę, wcześniej nie zmierzyłyśmy się z tak dobrze broniącym zespołem. Szczerze mówiąc, szybko zorientowałyśmy się, że ani kiwki, ani plasy nie będą w tym meczu zbyt efektywne, bo rywalki wszystko podbijały. Później przyszedł czas na Włoszki. Co prawda przegrałyśmy 2:3, ale zeszłyśmy z parkietu z podniesioną głową. Wydaje mi się, że stworzyłyśmy dobre widowisko. Na koniec fazy grupowej zagrałyśmy z Serbkami, kolejnym mocnym zespołem i tutaj już udało nam się wygrać. Wcześniej w mistrzostwach Europy przegrałyśmy z nimi dość wyraźnie, teraz wygrywając 3:0, myślę, że udanie się zrewanżowałyśmy. Z pierwszych czterech meczów w Argentynie jestem bardzo zadowolona.

Zgodzisz się z tym, że mecz z Dominikankami i porażka w tie-breaku 14:16 podcięła wam skrzydła?

– Przegrywając 0:2, „wyciągnęłyśmy” ten wynik i doprowadziłyśmy do 5. seta. Wydaje mi się, że pokazałyśmy w tym meczu, że mamy charakter. Nawet przegrywając 0:2, mówiłyśmy sobie, że to żaden wynik i jesteśmy w stanie jeszcze wygrać to spotkanie. W trzecim secie meczu z Dominikankami nasza pierwsza rozgrywająca (Paulina Zaborowska – przyp. red.) skręciła kostkę i niestety musiała zejść z boiska, na które już w tym turnieju nie wróciła. Na pewno była to dla nas strata, ale Gosia Andersohn dała bardzo dobrą zmianę i potrafiłyśmy wyrównać. Wszystko szło dobrze, szkoda tylko, że tie-break nie zakończył się dla nas szczęśliwie. Zabrakło chyba jedynie chłodnej głowy, bo prowadząc 12:7, mogłyśmy te ostatnie trzy piłki zagrać spokojnie, „z głową”. Może za szybko chciałyśmy skończyć ten mecz, ale jest to dla nas duże doświadczenie i nauczka na przyszłość, żeby grać konsekwentnie do końca.

Pokazałyście, że grając na miarę swoich możliwości, możecie zagrozić drużynom ze światowej czołówki, w co wielu przed tym turniejem wątpiło…

– Włoszki pokonały Dominikanki dopiero w finale, a my jesteśmy jedynym zespołem, któremu udało się tak napsuć krwi późniejszym mistrzyniom świata. One przez cały ten turniej przebrnęły dość gładko, kończąc większość meczów wynikiem 3:0 lub 3:1. Nam udało się doprowadzić do tie-breaka, co pokazuje, że potrafiłyśmy postawić się zespołom z czołówki i nie odstawałyśmy od nich pod względem technicznym czy siłowym. Po prostu czegoś zabrakło, by osiągnąć zdecydowanie lepszy wynik.

Jaki wpływ na waszą grę i taktykę miały kontuzje podstawowej atakującej i rozgrywającej zespołu, Julii Szczurowskiej oraz Pauliny Zaborowskiej?

– Na pewno w jakimś stopniu wpłynęło to na naszą grę, bo trener nie mógł zrobić już podwójnej zmiany. Nie szukając daleko, nawet w samym tie-breaku z Dominikankami taka zmiana mogłaby się przydać. Niestety nie było takiej możliwości, musiałyśmy sobie jakoś poradzić i nie jest to żadne usprawiedliwienie. To, że dwie dziewczyny wypadły nam ze składu, nie zmienia faktu, że pozostałe nadal powinny grać swoją siatkówkę. Kontuzje są czymś, czego nikt nie mógł przewidzieć. Julia Szczurowska skręciła kostkę w meczu z reprezentacją Serbii w późniejszej fazie turnieju i już później ta gra nam się trochę posypała.

To 16. miejsce nie oddaje ani potencjału drużyny, ani tego, jaki poziom prezentowałyście przez niemal połowę turnieju…

– Nie, nie, zdecydowanie nie. Jestem pewna, że powinnyśmy być w czołówce tych mistrzostw. Byłyśmy dosłownie o krok od pierwszej ósemki. O dwa punkty, później cały czas miałyśmy ten mecz w głowie. Łatwo jest oczywiście powiedzieć, że trzeba szybko o tym zapomnieć i grać dalej, ale jesteśmy jeszcze młode i taka porażka bardzo boli. Starałyśmy się, każda dążyła do tego, by wygrać. Przyjechałyśmy po zwycięstwo, a niestety wygrywa tylko jeden. Po tym meczu już takiej szansy nie miałyśmy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacje młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2017-09-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved