Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Zbigniew Bartman o sezonie w Argentynie i przyszłości

Zbigniew Bartman o sezonie w Argentynie i przyszłości

fot. aclav.com

– Co do trenera Heynena to nie dzwonił. Może nawet nie wie, że jeszcze żyję sportowo – o reprezentacji Polski, ostatnim sezonie i swojej ligowej przyszłości na łamach Przeglądu Sportowego mówił mistrz Argentyny – Zbigniew Bartman.

Finał ligi argentyńskiej zakończył się z hukiem, bo czerwonymi kartkami dla trzech zawodników w ostatnim secie. W tym dla pana. Jak do tego doszło? 



Zbigniew Bartman: – Wszystkie mecze finałowe były pełne emocji. Wiadomo, to jest Ameryka Południowa, ludzie mają tutaj gorące temperamenty. Graliśmy mecze o wysoką stawkę, przy pełnych trybunach, więc emocji było mnóstwo. W Argentynie sędziowie od razu dają kartki zawodnikom z obu stron, żeby ostudzić emocje i nie podpaść żadnemu z zespołów. Dlatego oberwało się i mnie. 

W finałach pokonaliście Personal Bolivar 3-1. To drugi tytuł mistrza kraju w pana karierze.

– Tak, poprzedni był z Asseco Resovią pięć lat temu. Po wygranej w Argentynie śmiałem się z Davidem Lee, że tego, czego nie zrobiliśmy dziesięć lat temu w Turcji, dokonaliśmy teraz razem w Argentynie. W 2008 roku w barwach Halkbanku Ankara przegraliśmy finał ligi tureckiej z Fenerbahce Stambuł. 

Lee? Nie było go w składzie na początku sezonu.

– Było bardzo dużo zmian. W trakcie sezonu zostali zwolnieni Bułgar Nikołaj Uczikow, Brazylijczyk Pedrao i kapitan Javier Filardi. Zamiast nich ściągnięto Davida Lee, Chorwata Danijela Galicia, a mnie przestawiono z przyjęcia na atak. Było dużo perturbacji, dlatego tytuł smakuje jeszcze lepiej. Jest duża euforia. Tym bardziej że przez trzy miesiące graliśmy bez zmiennika na przyjęciu. Zostaliśmy z trzema rezerwowymi, z czego jeden miał uraz oka i musiał poddać się operacji. Nie mógł grać trzy miesiące, więc nie mogliśmy robić zmian na przyjęciu i modliliśmy się tylko, żeby któryś ze zdrowych zawodników nie doznał kontuzji.

Skąd takie trzęsienie ziemi w drużynie?

– Przegraliśmy w finale Pucharu Argentyny. To jeszcze uznano za wypadek przy pracy, ale ligę zaczęliśmy niemrawo. Zwycięstwa przeplatały się z porażkami. Uczikow pokłócił się, więc zdecydowano, że trzeba go zwolnić. Z postawy Pedrao też nie byli zadowoleni. Na koniec rykoszetem dostało się Filardiemu i też go zwolniono. W grudniu dołączył do nas Galić, a Lee na początku stycznia i tak powstał zespół, który zdobył mistrzostwo. 

Zostaje pan w Argentynie na następny sezon?

– Klub podjął już ze mną rozmowy, ale to nie jest dobry czas na podejmowanie decyzji. Nie zwykłem podpisywać kontraktu tak wcześnie. Lubię poczekać i zobaczyć, co się wydarzy. Może zostanę w San Juan, tym bardziej że są duże szanse, że w grudniu zagramy w klubowych mistrzostwach świata w Polsce. To jest dla mnie dodatkowa motywacja. Ale rynek transferowy dopiero się rozkręca. 

W Argentynie został pan najlepszym zawodnikiem rundy finałowej i najlepiej punktującym siatkarzem w sezonie zasadniczym i finałach. Władze klubu są z pana zadowolone?

– Doceniają to. Wykonałem kawał dobrej roboty, dostałem kilka nagród. Cieszę się, ale nie byłoby to możliwe, gdyby nie koledzy z zespołu. Cały czas czułem ich wsparcie. 

Może w związku z tymi sukcesami dzwonił do pana nowy trener reprezentacji Polski, Vital Heynen?

– Zapomniałem wspomnieć na początku rozmowy, że jeśli zapyta pan o reprezentację, to się rozłączę. Oczywiście żartuję. A co do trenera Heynena to nie dzwonił. Może nawet nie wie, że jeszcze żyję sportowo.

Po tak dobrym sezonie pytania o pana powrót do reprezentacji będą się pojawiać.

– Jestem pewny, że gdybym wrócił do PlusLigi, to dostałbym powołanie. Wywalczyłbym je dobrą grą. Trudno czasami wystawić nos poza własne podwórko i zobaczyć inne rzeczy. Na razie nie widzę możliwości, żeby grać w PlusLidze, a nie będę na siłę wracać, żeby komuś coś udowodnić. Już zbyt wiele razy w życiu byłem zmuszony ludziom coś pokazać. Póki chcą mnie za granicą, będę grać poza Polską. Poznaję nowe kraje, ciekawych ludzi. Nie zamierzam się ograniczać, bo powinienem komuś się przypomnieć.

*rozmawiał Ryszard Opiatowski
*więcej na przegladsportowy.pl

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved