Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Wraca sprawa Mirosława Przedpełskiego. Czy były prezes PZPS-u trafi za kratki?

Wraca sprawa Mirosława Przedpełskiego. Czy były prezes PZPS-u trafi za kratki?

fot. archiwum

Zaskakująco, bo w ostatni dzień 2015 roku wraca głośna sprawa Mirosława Przedpełskiego, byłego prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej, który po mistrzostwach świata w 2014 roku otrzymał zarzuty korupcyjne i został aresztowany. Prokuratura Okręgowa w Warszawie po ponad roku od zatrzymania skierowała akt oskarżenia ws. Przedpełskiego do sądu, a sprawa ma nabrać nowego rozpędu. Dlaczego właśnie teraz?

– W czwartek wysłaliśmy akt oskarżenia w tej sprawie do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa, zarzuty obaj oskarżeni mają od listopada zeszłego roku – potwierdził prokurator Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Informacja, która w czwartkowe południe obiegła media, może wydawać się co najmniej zaskakująca. Od zatrzymania Mirosława Przedpełskiego i postawienia mu zarzutów minął ponad rok, w tym czasie były szef PZPS-u opuścił areszt i kilka razy pokazał się na siatkarskich salonach. Ze strony prokuratury nie było żadnego odzewu, aż po ostatni dzień 2015 roku.



Przypomnijmy zatem chronologię wydarzeń, żeby lepiej zrozumieć, jaki bieg ma sprawa Przedpełskiego. W listopadzie 2014 roku, a konkretnie 14 listopada na stacji benzynowej w Piekarach Śląskich Mirosław Przedpełski został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Zatrzymano również wiceszefa PZPS-u, Artura P. Obaj działacze usłyszeli zarzuty przyjęcia znacznych korzyści majątkowych w związku z organizacją mistrzostw świata siatkarzy w Polsce.

Mirosław P. i Artur P. (nazwisko skrócono po aresztowaniu, ale Przedpełski publicznie oświadczył, że nie zamierza być w mediach przedstawiany w ten sposób) trafili do aresztu śledczego, zastosowano trzymiesięczne zatrzymanie w związku z postawionymi zarzutami. Prokuratura zbierała materiał dowodowy, a Przedpełski milczał. W końcu podjął decyzję i 5 lutego 2015 roku zrezygnował ze stanowiska szefa Polskiego Związku Piłki Siatkowej (czego od dawna domagała się związkowa opozycja). Gdy w PZPS-ie ruszyła machina wyborcza, Przedpełski i P. najpierw nie zostali zwolnieni z aresztu (który został im przedłużony), do tego usłyszeli kolejne zarzuty korupcyjne na początku marca.

Wydawało się, że akt oskarżenia trafi do sądu w ciągu kilku tygodni, ale w sprawie doszło do niespodziewanego zwrotu. Przedpełski i P. opuścili areszt – skarżyli się na zły stan zdrowia i złe warunki pobytowe – a sąd zastosował poręcznie majątkowe, uszczuplając portfele obu podejrzanych o kilkaset tysięcy złotych. Obaj konsekwentnie nie przyznawali się do winy i odmawiali składania wyjaśnień, obaj jak ognia unikali mediów. Przedpełski obiecał spotkać się we właściwym czasie z dziennikarzami i przedstawić dowody na to, że jest niewinny.

W końcu były szef PZPS-u pokazał się publicznie. To było spore zaskoczenie. Kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem meczu Polska – Rosja w Lidze Światowej pojawił się w biurze prasowym trójmiejskiej Ergo Areny. Uśmiechnięty, wyluzowany – jak w czasach gdy zarządzał związkiem – przywitał się z dziennikarzami i uciął sobie krótką pogawędkę. Przytoczył anegdotę z aresztu na ulicy Rakowieckiej, zapowiedział, że jego adwokaci zaskarżyli do Trybunału w Strasburgu działania prokuratury, w wyniku której spędził w areszcie 118 dni od 15 listopada 2014 roku do 5 marca 2015. Dodał, że chciałby oczyścić się z zarzutów i wrócić do pracy w związku i w strukturach międzynarodowych (CEV i FIVB). – Jest mi bardzo przykro, że ta sytuacja odbiła się na naszym środowisku, na mojej i na naszej ukochanej siatkówce – mówił poruszony Mirosław Przedpełski przed delegatami na Walne Sprawozdawcze Zgromadzenie Delegatów Polskiego Związku Piłki Siatkowej w czerwcu. Jego pojawienie się na Stadionie Narodowym wywołało zdziwienie, ale Przedpełski stawił czoła trudnej sytuacji i zapowiedział, że przejdzie do ofensywy.

Termin powrotu do opinii publicznej głośnej sprawy byłego szefa PZPS-u i wysłania aktu oskarżenia do sądu może wydawać się dziwny. Czy słusznie?

– Dlaczego to ma być nietypowy termin? Sama data nie ma większego znaczenia, ale faktem jest, że prokuratorzy statystycznie starają się w grudniu kończyć sprawy, na koniec roku. Na tę chwilę sprawa dojrzała do zakończenia i sporządzenia aktu oskarżenia. Nie doszukiwałbym się tutaj drugiego dna – wyjaśnił rzecznik Przemysław Nowak.

Rok 2016 być może przyniesie rozwiązanie sprawy Mirosława Przedpełskiego i wyrok – uniewinniający bądź skazujący – dla byłego sternika polskiej siatkówki. Dla jednych Przedpełski to wzór działacza, dobrego gospodarza i prezesa, który polską siatkówkę zastał drewnianą, a zostawił murowaną. Dla innych jest wzorem działania zakulisowego, niezgodnego z zasadami etycznymi i prawem. Klasycznym przykładem związkowego „betonu” z minionej epoki. Kim stanie się po wyroku sądu? Za postawione zarzuty grozi mu 12 lat pozbawienia wolności.

*Czytaj więcej na eurosport.onet.pl

źródło: eurosport.onet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, inne

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-12-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved